statystyki

Wszystko zostaje w rodzinie. TVN bez długów i z nowym właścielem - specjalistą od kanałów o gotowaniu

autor: Barbara Sowa22.03.2015, 15:00
siedziba TVN

ITI i Francuzi z Canal+ postawili na amerykańskich specjalistów od kanałów o gotowaniu, majsterkowaniu i podróżach, choć mieli do wyboru dużo potężniejszych kontrahentów.źródło: PAP
autor zdjęcia: Jacek Turczyk

TVN został w rodzinie. Ale tym razem nie chodzi ani o Walterów, ani też o Wejchertów. Polska telewizja przechodzi w ręce koncernu założonego prawie 140 lat temu przez medialnego wizjonera z USA.

Give light and the people will find their own way – „Zapal światło, a ludzie sami odnajdą swoją drogę” – to hasło przewodnie medialnego konglomeratu założonego w 1878 r. przez Edwarda W. Scrippsa. Prasowy potentat, porównywany z Josephem Pulitzerem czy Williamem Randolphem Hearstem uważał, że rolą gazet jest oświecanie i edukowanie czytelników. W logo jego firmy do dziś widnieje więc symbol latarni. Sam Scripps uchodzi zaś za pioniera, który zbudował za oceanem pierwsze nowoczesne wydawnictwo. Scripps Networks Interactive, czyli spółka wydzielona z historycznego koncernu, właśnie nabyła kontrolny pakiet akcji TVN.

ITI i Francuzi z Canal+ postawili na amerykańskich specjalistów od kanałów o gotowaniu, majsterkowaniu i podróżach, choć mieli do wyboru dużo potężniejszych kontrahentów. O polską stację starali się tacy światowi giganci jak Time Warner, Discovery Communications czy niemiecki Bauer, który w Polsce ma wiele tytułów prasowych i Radio RMF FM. Informacja o tym, że jedną z najpopularniejszych telewizji w Polsce kupił mało znany w Europie nadawca z siedzibą w Knoxville w stanie Tennessee, była zaskoczeniem. Ale obie strony wartej 884 mln euro transakcji (nowy właściciel płaci 584 mln euro gotówką i przejmie także dług stacji, który wynosi 300 mln euro) tryskały entuzjazmem.

– To duży gracz na rynku medialnym – mówi nam Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI. Przyznaje jednak, że gdy wśród oferentów pojawił się właśnie SNI, musiał zasięgnąć języka, bo nazwa koncernu niewiele mu mówiła. – Okazało się, że stoi za tym niezwykle ciekawa historia. Co więcej, podobnie jak ITI, to firma rodzinna i spółka publiczna jednocześnie. SNI jest bowiem obecny na giełdzie papierów wartościowych w Nowym Jorku, czyli łączy zalety i wady bycia spółką publiczną z dużym poziomem jawności i przejrzystości z zaletami spółki rodzinnej, która ma dużą możliwość kalkulowania ważnych ruchów biznesowych w długim czasie. Nie są więźniami kwartalnych danych. Zabrzmiało znajomo – mówi nam prezes ITI.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane