38 proc. nastolatków twierdzi, że patostreaming pokazuje prawdziwe życie. Tyle samo osób wieku 13-15 lat nie widzi nic złego w zarabianiu na przemocy i poniżaniu drugiego człowieka. Oto przerażające wnioski z raportu „Patotreści w internecie”. To pierwsze tego typu badanie przeprowadzone w Polsce.

Czym jest patostreming? To nadawany na żywo materiał wideo, zawierający wulgarny, poniżający, pełen przemocy fizycznej i słownej przekaz. Często obraz ten streamowany jest pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Co szczególnie istotne, dzięki specjalnym platformom internetowym tzw. patostreamerzy mają możliwość zarabiania pieniędzy w oparciu o ludzką krzywdę.

Jak to działa? Otrzymują oni od widzów wpłaty wraz z wyzwaniami, które powinny zostać zrealizowane przez patostremera. Im bardziej są one wulgarne, nacechowane większą dawką przemocy, tym wyższa stawka wpłacającego lub „droższe” jest wyzwanie. Kwoty wpłacane przez poszczególnych użytkowników wahają się od kilku do nawet kilkuset złotych.

Reklama

Należy zaznaczyć, że patostreaming nie kończy się na nadawaniu treści na żywo. Często przyjmuje on drugie życie. „Najciekawsze” bowiem fragmenty streamingu są archiwizowane i łatwe do odnalezienia chociażby w takich serwisach społecznościowych jak YouTube. Dzięki tego rodzaju zabiegom patostreamerzy mogą dotrzeć do szerszej publiki i tym samym ściągnąć na swoje kanały większą liczbę użytkowników. Co istotne, fragmenty patostreamów nie są publikowane przez ich autorów, tylko przez innych użytkowników YouTuba. Tym samym ci pierwsi niejako wymigują się moderatorom serwisu, gdyż na ich kanałach często nie znajdziemy ani jednego zapisanego filmu.

Patotreści wychodzą jednak także poza sam YouTube i materiały wideo. Ostatnio coraz bardziej popularnych środowiskiem do publikowania tego typu materiałów staje się Instagram. Najpopularniejsza polską patostreamerkę śledzi bowiem ponad milion użytkowników tego serwisu. Aby nie promować jednak tego typu zachowań, w artykule nie pojawią się żadne nazwiska ani pseudonimy patostreamerów.

Reklama

Społeczny problem w internecie

Szczególnie niepokojący jest fakt, że ilość patotreści w polskim internecie przybrała niezwykle wysoką skalę. Jak wskazują eksperci, jest ona trudna do porównania z innymi krajami. Z między innymi z tego powodu powstał raport „Patotreści w internecie”. Przygotowała go Fundacja Dajemy Siłę we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Co wynika z przeprowadzonych badań? Okazuje się, że 37 proc. nastolatków w wieku 13-15 lat przyznaje, że oglądało patotreści w internecie, a 43 proc. z nich ma z nimi kontakt co najmniej raz w tygodniu. Dlaczego to robią? Przede wszystkim z ciekawości.

W jaki sposób najmłodsi trafiają na patologiczne treści w internecie? Głównym źródłem wiedzy jest informacja ustna od osoby znajomej (53 proc. wskazań). 30 proc. trafiło na patotreści przypadkiem, bo np. wyświetliły się jako polecane przez strony lub aplikacje z filmami. 29 proc. badanych usłyszało natomiast o tym w mediach. Dla 27 proc. respondentów źródłem informacji był z kolei link od znajomych.

Dlaczego młodzi chcą oglądać patotreści? Najczęściej wskazywanym powodem jest ciekawość. Kolejną z najczęściej udzielanych odpowiedzi okazuje się nuda (29 proc.) oraz chęć rozrywki. Co ważne, oglądający patotreści robią to najczęściej regularnie – średnio 5 razy w miesiącu. 43 proc. nastolatków ma kontakt z tego typu materiałami co najmniej raz w tygodniu.

Respondenci deklarują, że najczęściej oglądają tzw. shoty, czyli wybrane fragmenty patostreamów na YouTube (73 proc.). Są one dla nich bardziej interesujące od długich relacji na żywo.

Czego jeszcze dowiadujemy się z raportu? 38 proc. badanych uważa, że patotreści pokazują prawdziwe życie. Tyle samo osób twierdzi, że zamieszczanie takich nagrań w sieci to dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Natomiast tylko co piąty widz deklaruje, że lubi je oglądać.

Nadzieją napawa natomiast fakt, że patotreści postrzegane są przez młodzież przede wszystkim jako szkodliwe, zachęcające innych do naśladowania patologicznych zachowań (87 proc.), a co za tym idzie powinny być zakazane w internecie (82 proc.). Co ciekawe, bardziej krytyczne w stosunku do tych materiałów są osoby, które ich nie oglądały, a tylko o nich słyszały. Zdecydowanie ostrzejsze w krytyce są dziewczęta.

A co na to rodzice?

59 proc. badanych wskazało, że ktoś dorosły rozmawiał z nimi na temat patotreści. Najczęściej był to rodzic (59 proc.), częściej mama (51 proc.) niż tata (33 proc.). 17 proc. osób deklaruje, że rozmowę o tym problemie podjął nauczyciel lub nauczycielka, a 7 proc., że psycholog lub pedagog szkolny.

Zwalczanie patrotreści w internecie deklarują otwarcie praktycznie wszystkie serwisy umożliwiające publikację treści wideo. Jak się okazuje walka ta nie jest do końca skuteczna. Wystarczy bowiem wpisanie prostego hasła wyszukiwarce i jesteśmy przenoszeni do „patoświata” z setkami tysięcy wyświetleń na kontach.