Pierwsza z nich ma dotyczyć zarządzania produktem. Na rynek może trafić tylko taki, który spełni oczekiwania grupy klientów, dla których został stworzony, np. w kwestii wysokości opłat czy ryzyka straty zainwestowanych pieniędzy. Firmy będą też zobowiązane do badania satysfakcji klientów i uzależnienia prowizji pośrednika od zadowolenia konsumenta. – Chodzi o to, żeby sam pośrednik był zainteresowany tym, aby sprzedać właściwy produkt – tłumaczył Lesław Gajek, zastępca przewodniczącego KNF. Ma to chronić rynek przed missellingiem, czyli wprowadzaniem w błąd co do istotnych cech umowy, np. możliwości wcześniejszego jej rozwiązania czy spodziewanych zysków. Wiceszef KNF uważa, że to lepsze rozwiązanie niż zakazywanie sprzedaży.
Branża nie kryje oburzenia.