Najpierw operatorzy ratowali się pakietami, które oprócz internetu, telefonów i płatnej telewizji zawierały ubezpieczenia, dostawy prądu czy nawet monitoring pojazdów. Teraz nadszedł czas na usługi finansowe
Trwająca od kilku lat wojna cenowa oraz spadek regulowanych stawek za rozmowy spowodowały znaczący ubytek w przychodach sieci komórkowych. Aby temu przeciwdziałać, rozpoczęły one sprzedaż nietypowych jak na ten sektor produktów i usług.
Reklama

Reklama
Do działającego od stycznia Plus Banku oraz utworzonego wspólnie z Alior Bankiem w maju T-Mobile Usługi Bankowe dołączył właśnie Orange, którego partnerem strategicznym został mBank. Korzyść z takiej współpracy jest obopólna, chociaż wydaje się, że bardziej jednak zyskują banki niż telekomy. Te pierwsze otrzymują bowiem dostęp do olbrzymich baz klientów – każdy z operatorów obsługuje po kilkanaście milionów kart SIM, a banki nie dysponują aż tak wielką liczbą klientów. Telekomy zaś mają szansę na uzupełnienie wpływów, których nie mogą się już spodziewać z tradycyjnej działalności. Podczas konferencji prasowej inaugurującej działalność Orange Finanse przedstawiciele obu firm zadeklarowali, że w ciągu pierwszych trzech lat zamierzają pozyskać dla nowej działalności ok. miliona klientów. – Jeśli dobrze pójdzie, to ten milion osób przyniesie nam kilkaset milionów złotych przychodów rocznie, jeśli będą one tak samo aktywnie korzystały z usług jak klienci mBanku – powiedział Cezary Stypułkowski, prezes mBanku. Zaś Bruno Duthoit, prezes Orange, dodał, że liczy na podobne efekty.
A co zyskują na takiej współpracy klienci? Często niewiele. Początkowe promocje sprawiają, że oferty nowych banków wyglądają na atrakcyjne, jednak po ich zakończeniu czar pryska. Klienci otrzymują standardowe warunki. Zaoszczędzą nieliczni, który zdecydują się wykupić u operatora pełen pakiet usług, począwszy od abonamentu telefonicznego, na kredycie skończywszy.
Orange Finanse zaczyna walkę o klientów od zaoferowania im bezpłatnego rachunku wraz z darmową kartą zbliżeniową – naklejką na telefon. Bezpośrednia konkurencja w postaci T-Mobile Usługi Finansowe oferuje swoim klientom dokładnie takie same warunki finansowe. Nieco gorzej wypada pod tym względem Plus Bank, w którym konto nie kosztuje nic, ale by uniknąć opłaty za kartę, trzeba już wykazać się minimum aktywności, czyli zasilać regularnie rachunek minimum tysiącem złotych oraz wykonywać transakcje bezgotówkowe kartą o wartości co najmniej 500 zł.
Z kolei T-Mobile kasuje konkurencję pod względem opłat za korzystanie z bankomatów. Wszystkie urządzenia w kraju i za granicą są bezpłatne. W Orange Finanse bankomaty w kraju są za darmo dopiero wtedy, gdy klient wykona transakcje bezgotówkowe kartą na min. 500 zł. W przeciwnym razie trzeba płacić miesięczną prowizję 5 zł. Wypłata gotówki z maszyny za granicą to wydatek 10 zł każdorazowo. Tyle samo kosztuje to w Plus Banku, który dodatkowo każe sobie płacić za wypłaty z obcych bankomatów. Opłat mogą uniknąć klienci wykazujący się odpowiednią aktywnością.
Plus Bank z kolei wygrywa z konkurentami pod względem wysokości limitu kredytowego dostępnego w rachunku na uproszczonych zasadach. O ile w Orange Finanse wynosi on 1000 zł, a w T-Mobile od 500 do 1000 zł, o tyle w Plus Banku można dostać 2 tys. zł kredytu. T-Mobile jako jedyny za to oferuje wysokie oprocentowanie na rachunku bieżącym – 3 proc. dla salda nieprzekraczającego 5 tys. zł. Na takie zyski może liczyć klient przelewający regularnie wynagrodzenie. U pozostałych konkurentów, by zarabiać na oszczędnościach, trzeba przelewać je na konto oszczędnościowe.
Drugim elementem wspólnej oferty banków i telekomów jest możliwość zaoszczędzenia na wydatkach związanych z użytkowaniem telefonu lub internetu. W T-Mobile na początku otrzymamy 500 zł za przeniesienie numeru i założenie rachunku. Kwota zostanie przelana w 10 ratach. Abonenci na początku otrzymają też 1 tys. zł debetu na koncie, z czego pierwsze 500 zł będzie nieoprocentowane. Doładowując pre-paid z konta, otrzymamy też 20 proc. więcej środków do wykorzystania na rozmowy lub pakiet internetowy.
W Orange także możemy liczyć na dodatkowe doładowanie karty pre-paid. Jest to 5 proc. kwoty płatności telefonem, ale nie więcej niż 20 zł przez trzy miesiące. Warunek: wymagane jest co najmniej pięć transakcji bezgotówkowych w miesiącu. Klient Plus Banku i Plusa otrzyma 20 proc. więcej za doładowanie telefonu na kartę z rachunku. Ponadto uzyska np. 10 proc. rabatu na abonament.
Na mariażach najwięcej zyskują banki. Klienci raczej niewiele