Kasa Krajowa SKOK zapowiedziała, że kasy mogą dostać co najmniej 100 mln dol. pomocy z USA. Podobno za oceanem formalności są już zakończone, u nas zaś wymaganych zgód nadzoru jeszcze nie ma. Dlaczego?

O to, na jakim etapie są uzgodnienia międzynarodowe, warto pytać Kasę Krajową. Do KNF żaden formalny wniosek nie wpłynął, mamy jedynie informację o prowadzonych rozmowach.

Jak KNF szacuje potrzeby kapitałowe SKOK-ów?

One są cały czas identyfikowane. Będziemy to wiedzieli po pełnych audytach sprawozdań finansowych za 2012 r., po dostosowaniu sprawozdawczości SKOK-ów do obowiązujących przepisów, również po tym, jak sami przeprowadzimy inspekcje we wszystkich kasach, co jest procesem rozłożonym w czasie. Kas jest 55, a my nie możemy się skupiać wyłącznie na SKOK-ach, bo one odpowiadają za ok. 1 proc. aktywów sektora finansowego.

W raporcie KNF mówi się, że kasom z ujemnymi kapitałami brakuje prawie 350 mln zł. Ta kwota może być większa?

To będziemy wiedzieli po szczegółowych analizach. Na ostatniej konferencji prasowej prezes Kasy Krajowej informował, że po dostosowaniu rachunkowości do interpretacji ministra finansów sektor SKOK wykaże stratę. Jednak na przyszłe wyniki będą miały też wpływ czynniki pozytywne, jak działania restrukturyzacyjne, które trwają w części kas od I kw. Pamiętajmy też, że w ostatnim czasie niektórym kasom wsparcia z funduszu stabilizacyjnego udzieliła Kasa Krajowa.

Jak ocenia pan jakość kapitałów kas? Czy one faktycznie mogą posłużyć na pokrycie ewentualnych strat?

Kasy ze swojej istoty są nastawione na obsługę swoich właścicieli, tj. członków spółdzielni. Jeśli kasa dobrze funkcjonuje, poziom ryzyka powinien być obniżony poprzez realnie istniejącą więź między poszczególnymi członkami kasy. Członkowie kas, czyli ich właściciele, powinni też liczyć się z tym, że jeśli kapitały okażą się zbyt niskie, to mogą, a nawet powinni partycypować w ich podwyższaniu. Tu wszystko zależy od woli i odpowiedzialności samych spółdzielców. Istotą funduszy własnych w działalności finansowej jest ich faktyczna zdolność do pokrywania strat, tak aby zapewnić trwałą zdolność jednostki do kontynuowania działalności.

W swoim raporcie o SKOK-ach napisaliście, że o 380 mln zł ubiegłoroczne dochody kas podniosły „jednorazowe transakcje zbycia zorganizowanych części przedsiębiorstwa”. O co chodzi?

Niektóre SKOK-i zdecydowały się na wykorzystywanie na dużą skalę outsourcingu, co wiązało się ze zbyciem istotnych przymiotów swojej działalności, w tym np. placówek. Dlatego w znowelizowanej ustawie o SKOK znalazły się przepisy wprowadzające ograniczenia w tym względzie, choć z dwuletnim vacatio legis.

Jakie SKOK-i na to się decydowały?

Istotny wpływ tych transakcji na wyniki sektora wskazuje, że robiły to duże kasy. Mniejsze tego nie potrzebowały, bo tam więzi członkowskie są mocniejsze, więc poziom ryzyka jest niższy. Mniejsza jest też ich skala działania.

Ze sprzedażą placówek wiąże się wskazane w waszym raporcie zmniejszenie zatrudnienia w SKOK-ach?

Tak. Były przypadki, że pracowników przekazano wraz z placówkami do podmiotów zewnętrznych.

Porozmawiajmy o bankach. W ubiegłym tygodniu KNF zaostrzyła rekomendację S dotyczącą udzielania kredytów hipotecznych.

Nie ma nic dziwnego w tym, że deweloperzy, pośrednicy kredytowi czy sprzedawcy w bankach mówią o zaostrzeniu, bo od wielkości bieżącej sprzedaży zależy ich wynagrodzenie. Ale w rzeczywistości, jeśli porównamy nasze rozwiązania z obowiązującymi w innych krajach, my jesteśmy dość liberalni, bo pozwala na to dobra sytuacja w sektorze bankowym. Nie mówi się o tym, że w unijnym rozporządzeniu CRR, które wkrótce zacznie bezpośrednio obowiązywać i u nas, przy poziomach wskaźnika LtV (wysokość kredytu do wartości nieruchomości – red.) powyżej 80 proc. nie będzie można stosować obniżonej wagi ryzyka przy wyliczaniu wymogów kapitałowych. Banki wcale nie będą więc tak chętnie udzielać kredytów z wysokim LtV, bo wzrosną dla nich koszty kapitału na pokrycie tego ryzyka.

Pamiętajmy też, że istotny spadek stóp procentowych spowodował znaczące, tj. o 30–40 proc., zwiększenie zdolności kredytowej klientów, którzy chcieliby wziąć kredyt hipoteczny, a dodatkowo nowa rekomendacja S również zwiększa zdolność kredytową kredytobiorców poprzez wydłużenie okresu będącego podstawą analizy kredytowej.