Dotyczy to popularnych polisolokat i ubezpieczeń strukturyzowanych, czyli produktów z gwarancją zwrotu inwestowanego kapitału, który jest powiększany o ewentualne zyski z inwestycji. Te są uzależnione od zmiany wartości różnego rodzaju instrumentów finansowych (indeksów giełdowych, towarów, akcji itp.).

„Nie wiadomo jeszcze, ile dodatkowych wpływów przyniesie opodatkowanie produktów ubezpieczeniowych. Trwają wyliczenia” – poinformowano nas w biurze prasowym resortu.

Tego typu instrumenty to poważna część rynku. Polska Izba Ubezpieczeń szacuje, że w ubiegłym roku zakłady zebrały ze sprzedaży polisolokat ok. 6 mld zł, podczas gdy cały rynek ubezpieczeń na życie był wart ok. 40 mld zł.

– Obecnie opodatkowaniem są objęte jedynie ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. – Należałoby objąć nim dochody uzyskiwane z innych produktów mających charakter inwestycyjny, aby nie tworzyć uprzywilejowanego podatkowo segmentu rynku kapitałowego – wyjaśnia Katarzyna Przewalska, zastępca dyrektora departamentu rozwoju rynku finansowego w MF.

Ubezpieczyciele nie są zaskoczeni planami MF, choć nikt z nimi jeszcze proponowanych zmian nie konsultował. – Wcześniej czy później można się było spodziewać opodatkowania krótkoterminowych polis na dożycie – twierdzi Tomasz Borowski, rzecznik grupy VIG. – Pytanie, jak nowe przepisy będą traktować świadczenia dla polis długoterminowych, na których można budować oszczędności emerytalne, tym bardziej że formuła IKE/IKZE się nie sprawdziła – dodaje.

– Polisolokaty były sprzedawane pod hasłem unikania podatku Belki, bez tej zachęty może nie być na nie klientów – uważa Jacek Lisowski z katedry ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. – Uwzględniając fakt, że dość uważnie przygląda się też ostatnio tym produktom rzecznik ubezpieczonych, a nadzór ubezpieczeniowy zapowiada dodatkowe regulacje, myślę, że będzie to koniec tych produktów na polskim rynku – twierdzi.

– Wprowadzenie podatku od polisolokat spowoduje całkowite wycofanie tego typu produktów z oferty, bo będą one mniej atrakcyjne dla klientów w porównaniu do tradycyjnych lokat bankowych – wyjaśnia Michał Witkowski, rzecznik PZU. – Z kolei w przypadku produktów ustrukturyzowanych wprowadzenie opodatkowania zysków będzie skutkować spadkiem poziomu sprzedaży – dodaje Witkowski.

Może się więc okazać, że 2013 r. będzie ostatnim, w którym rynek produktów ubezpieczeniowych o charakterze inwestycyjnym będzie rósł. Dotąd co roku notowano kilkunastoprocentowe wzrosty – nie ma jeszcze pełnych danych za 2012 r., ale w 2011 r. odnotowano w tym segmencie skok o 14 proc. Zatem wpływy z podatku Belki wcale nie muszą bardzo wzrosnąć. W 2011 r. sięgnęły one 2,4 mld zł, w 2012 r. najprawdopodobniej już ok. 2,8 mld zł.

Jednak Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń, jest przekonany, że rynek nie znosi próżni. – Jeśli znikną jedne produkty, pojawią się nowe. Ludzie będą chcieli gdzieś ulokować wycofane z polisolokat pieniądze. Niewykluczone więc, że pojawią się inne produkty oparte na takich indeksach, które zagwarantują wysokie zyski mimo podatku Belki – uważa Tarczyński.

W ubiegłym roku zakłady zebrały ze sprzedaży polisolokat 6 mld zł