Coraz więcej firm oferuje odwróconą hipotekę. Takiej działalności nie regulują przepisy. Dlatego klienci nie mają żadnych gwarancji na to, że wszystko będzie pięknie jak w reklamie. Pierwsze przypadki oszustw już się pojawiły.
Jeszcze dwa lata temu na rynku działały zaledwie dwie firmy oferujące seniorom dożywotnią rentę w zamian za notarialne przekazanie im mieszkania. Dziś jest ich już około dziesięciu i coraz donośniejszym głosem informują potencjalnych klientów o swojej ofercie. Są już ulotki, billboardy, a nawet spoty reklamowe w telewizji, w których seniorzy opowiadają o wspaniałym życiu, jakie mogą wieść dzięki kilkuset złotym z odwróconej hipoteki – mają na leki, wakacje w sanatorium, drogie hobby. Problem w tym, że skorzystanie z takiej oferty może okazać się ryzykowne. Bo pomimo licznych obietnic rząd w dalszym ciągu nie przygotował ustawy o odwróconej hipotece, która regulowałaby rynek i chroniła interesy klientów. Na razie nadzoru nad tego typu funduszami nie sprawuje nawet KNF.
Informacje, jakie mamy na temat funduszy hipotecznych, są szczątkowe. Publicznie nieznane są nazwiska ich prezesów, nie wiadomo, jakim kapitałem dysponują. Tylko częściowo można się tego dowiedzieć z danych Krajowego Rejestru Sądowego. W nim czytamy m.in., że Centralny Fundusz Hipoteczny założyło kilku przedsiębiorców z Łodzi, którzy do tej pory zajmowali się m.in. branżą rolno-spożywczą i sprzedażą urządzeń do wyposażania sklepów. Z kolei za Funduszem Hipotecznym Familia (10 mln zł kapitału) stoi Dariusz Brzeski, były prezes giełdowej spółki informatycznej ABG. Natomiast za funduszem Dom m.in. Michał Błach i Konrad Łapiński – twórcy Funduszu Inwestycyjnego TOTAL FIZ.