Zdaniem analityków także w przyszłym roku mniejsze instytucje utrzymują się w czołówkach rankingów najlepiej oprocentowanych depozytów.

– Mniejsze banki wciąż będą oferować wysokie stawki za depozyty, jeśli ich akcja kredytowa utrzyma się na podobnym lub wyższym poziomie niż w ubiegłym roku – mówi Jacek Bartosik z Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Możliwe, że niektóre większe banki też przygotują specjalne oferty, ale więcej płacić będą tylko dotychczasowym klientom, nie zaś tym, którzy przyjdą założyć jedynie depozyt. BZ WBK tuż przed świętami przygotował specjalną ofertę dla klientów korzystających z rachunku Avocado, który bank przygotował wspólnie z Plus GSM. Proponuje im 2-mies. lokatę, w ramach której w pierwszym miesiącu dostaną 5 proc., a w drugim – 8 proc.

Analitycy spodziewają się wzrostu średniego oprocentowania w I połowie roku o ok. 0,5 pkt proc., do ok. 5 proc.

Pieniądze

Pieniądze

źródło: ShutterStock

Podwyżki cen lokat napędzane są przez wysoki popyt na gotówkę ze strony banków, który był widoczny już w tym roku. Jacek Bartosik zwraca uwagę, że przez ostatnie miesiące stawki za depozyty rosły, aż w końcu mocno oddaliły się od stóp na rynku międzybankowym. Niepewna sytuacja finansowa strefy euro może w kolejnych miesiącach wpływać na ich wzrost.

Dodatkowym czynnikiem, który podniesie oprocentowanie, będzie próba zatrzymania w bankach środków z lokat antypodatkowych.

– Podatek, który trzeba będzie zapłacić od oszczędności, zmusi banki do zaoferowania klientom nieco wyższych stawek – mówi Damian Rosiński z porównywarki finansowej Comperia.

Nie bez znaczenia dla rynku depozytów będą kolejne decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Jeśli dojdzie do podwyżki stóp na początku roku, banki zapewne zareagują na nią wzrostem oprocentowania depozytów. Z kolei obniżka stóp, którą część analityków prognozuje w II połowie roku, może obniżyć stawki lokat.

Eksperci nie obawiają się jednak wojny depozytowej. Duże banki zgromadziły już bowiem dostatecznie dużo środków, więc nie muszą przyciągać nowych klientów. Poza tym popyt na kredyty spada. Osoby fizyczne albo nie zaciągają pożyczek z powodu obaw o przyszłość, albo ze względu na spadek zdolności kredytowej. Od nowego roku ograniczy ją jeszcze bardziej rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego. Firmy zaś wstrzymują się z inwestycjami i wolą gromadzić gotówkę z obawy przed spowolnieniem, niż ryzykować branie kredytów.

Tak jest, tak będzie

Zmiana Ordynacji podatkowej obniży zyski

Obecnie przepisy Ordynacji podatkowej mówią, że jeśli należny podatek wynosi poniżej 50 gr, jest on zaokrąglany do zera (kwoty wynoszące 50 gr i więcej zaokrągla się do pełnego złotego). To oznacza, że od zysków z odsetek, które nie przekraczają 2,5 zł, podatek wynosi 0 zł. Stąd pomysł banków, aby wprowadzić kapitalizację dzienną. Cała sztuka polegała na tym, aby utrzymywać na lokacie taką kwotę, żeby odsetki od niej nie przekraczały owych 2,5 zł.

Zmiana Ordynacji podatkowej, która wkrótce wejdzie w życie, zakłada zaokrąglanie w przypadku odsetek bankowych nie do pełnych złotych, ale do pełnych groszy. W tej sytuacji więc nie będzie możliwości uniknięcia podatku od zysków z depozytów.