statystyki

Baca-Pogorzelska: Tak, nie lubię górniczych związkowców. Mam powody

autor: Karolina Baca-Pogorzelska05.08.2016, 07:02; Aktualizacja: 05.08.2016, 08:19
W 2009 r. na warszawskim parkiecie debiutowała lubelska Bogdanka. Śląscy związkowcy krzyczeli, że to zamach na górnictwo, że prywatyzacja to skandal

W 2009 r. na warszawskim parkiecie debiutowała lubelska Bogdanka. Śląscy związkowcy krzyczeli, że to zamach na górnictwo, że prywatyzacja to skandalźródło: Wikimedia Commons

Dostaję czasem e-maile z pytaniem, dlaczego nie lubię górników. A przecież ich lubię i szanuję. Nie lubię tylko górniczych związkowców. Może dlatego, że są nieodpowiedzialni, a niektórzy z nich każą mi pisać o artykułach higienicznych zamiast o węglu? A może dlatego, że są współwinni złej sytuacji kopalń?

O górnictwie piszę od niemal 10 lat. Wszystkiego, co dzisiaj umiem, uczyłam się praktycznie od zera (moja wiedza kończyła się na nazwach kopalń, w których pracowali mój pradziadek i dziadek). W 2007 r. pojechałam na Śląsk i powiedziałam wprost: nic nie wiem. Pomożecie? Pomożemy.

Dziś niektórzy pewnie żałują, bo wśród pomagających byli także związkowcy, a raczej związkowi liderzy. Poświęcili mi naprawdę sporo czasu. Dziś pewnie powiedziałabym, że „sprzedawali” mi swoje racje, ale przecież swój punkt widzenia na branżę prezentowali także członkowie zarządów spółek węglowych czy przedstawiciele ówczesnego Ministerstwa Gospodarki, które nadzorowało branżę. To chyba więc normalne.

Gdy popełniałam błędy w pierwszych artykułach o górnictwie (np. w jednym z nich korekta zmieniła mi metry na kilometry i wyszło na to, że specjalistyczne maszyny zamiast w pokładzie cienkim, czyli 1,5 m, pracują w pokładzie cienkim – 1,5 km), czujnie dzwonili o 7 rano, by zapytać, czy ja się wreszcie czegoś nauczę. Gdy dochodziło do wypadku w kopalni – mogłam liczyć nawet na telefon w środku nocy.

Gdy napisałam o niektórych z nich, że ostatni raz pod ziemią byli dawniej niż ja, bo 7 czy 8 lat temu – również mogłam liczyć na uprzejmą wymianę zdań i pytanie, czemu ich gnębię. A gdy porównałam zarobki niektórych związkowców do pensji prezesów – rozpętałam małą wojnę.

W 2009 r. na warszawskim parkiecie debiutowała lubelska Bogdanka. Śląscy związkowcy krzyczeli, że to zamach na górnictwo, że prywatyzacja to skandal. Koledzy spod Lublina pozdrawiali ich wtedy serdecznie i robili swoje, wspierając – o losie! – zarząd i właściciela.


Pozostało jeszcze 76% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • synus(2016-08-06 13:12) Zgłoś naruszenie 21

    >" w jednym z nich korekta zmieniła mi metry na kilometry(...)" to świetną miałaś korektę, pogratulować mózgu Zweisteina

    Odpowiedz
  • @synus(2016-08-09 09:31) Zgłoś naruszenie 00

    Górnicy i nie tylko. Także kolejarze z PKP bo to też jest państwowe. Hutnicy już nie bo to jest prywatne, kolejarze z prywatnych przewoźników też już nie, i to potwierdza zasadność prywatyzacji górnictwa i PKP, ostatnich bastionów komuny. Bo niby oni to formalnie są w Solidarności ale to przecież wszystko podręcznikowa bolszewia, skupiona wyłącznie na zbieraniu od reszty społeczeństwa zrzutki na funkcjonowanie swoich rezerwatów komunizmu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie