statystyki

Biogazownie zamiast wiatraków: Korzyść dla gmin i niechęć mieszkańców

autor: Elżbieta Dominik20.07.2016, 09:24; Aktualizacja: 20.07.2016, 09:32
elektrownia biogazowa-biogazownia

Eksperci przestrzegają przed błędami na etapie wydawania kolejnych pozwoleń administracyjnych, począwszy od decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, po pozwolenie na budowę, które powinno uwzględniać wszystkie wcześniejsze decyzje.źródło: ShutterStock

Elektrownie wiatrowe przysparzają samorządom i dochodów, i kłopotów. Podobnie może być z preferowanymi obecnie biogazowniami. Zwłaszcza że dziś brakuje przepisów antyodorowych.

Jeszcze kilka lat temu zakładano, że w Polsce do 2020 r. powstanie ok. 2000 biogazowni rolniczych. Tak wynika z dokumentu „Kierunki rozwoju biogazowni rolniczych w Polsce w latach 2010– –2020” przygotowanego w 2010 r. przez Polską Izbę Gospodarczą Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej we współpracy z resortem rolnictwa. Ale na początku lipca tego roku było ich tylko 92. Przyczyna? Niekorzystne przepisy o odnawialnych źródłach energii i niskie ceny zielonych certyfikatów. Także podejrzliwość i protesty mieszkańców, którzy podobnie jak nie chcą mieć migotania skrzydeł czy hałasu wiatraków, tak samo obawiają się odorów z instalacji przetwarzającej odpady.

Zdaniem ekspertów czarne chmury nad biogazowniami mogą zniknąć za sprawą nowelizacji ustawy z 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 478 ze zm.; dalej: ustawa o OZE). – Od początku 2016 r. liczba biogazowni rolniczych wzrosła o 14 instalacji, a ich łączna moc zwiększyła się o 13,4 MW – wylicza Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Typowo rolniczych biogazowni, produkujących energię na potrzeby danego gospodarstwa, budowanych przez samych rolników, jest bardzo mało – mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. A to wydaje się właściwym kierunkiem dla rozwoju biogazowni. I właśnie w tym kierunku idzie najnowsza nowelizacja ustawy o OZE z 22 czerwca 2016 r. (Dz.U. z 2016 r. poz. 925). Zawiera ona regulacje zmierzające do wytwarzania energii na własne potrzeby w oparciu o biogazownie rolnicze w Polsce. Zmiany mogą także spowodować, że zamiast instalacji o stosunkowo dużej mocy, zacznie powstawać więcej mniejszych obiektów. Tym samym znacznie więcej samorządów niż do tej pory zetknie się z tym problemem. Zwłaszcza że na korzyść ma się też zmienić kwestia stawek za certyfikaty. Zgodnie z nowelizacją świadectwa pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych będą wydawane oddzielnie dla energii elektrycznej wytworzonej m.in. z biogazu rolniczego (tzw. niebieskie certyfikaty). – Tego rodzaju świadectwa pochodzenia nie będą poddawane presji rynkowej wynikającej z nadwyżki podaży nad popytem. To powinno spowodować wzrost ich cen, a tym samym poprawę sytuacji finansowej obecnie funkcjonujących biogazowni rolniczych – tłumaczy Małgorzata Książyk.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie