Tauron to jedna z największych spółek obrotu z udziałem Skarbu Państwa dostarczająca odbiorcom głównie prąd. Informacja o tym, że Tauron rezygnuje z dostaw gazu, pojawiła się w mediach społecznościowych w poniedziałek wieczorem. Wczoraj po południu do sprawy odniósł się wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin. „Oczekuję od Prezesa TauronPE natychmiastowego wycofania się z nieakceptowalnej decyzji dot. wypowiadania umów na gaz. Nie ma mojej zgody na takie działania. Zmiana operatora powinna odbywać się w sposób nieodczuwalny i bezpieczny dla klienta. Nie będzie przerw w dostawie gazu” – napisał polityk na Twitterze.
Wcześniej Rafał Soja, prezes spółki Tauron Sprzedaż, tłumaczył, że decyzja nie będzie miała wpływu na klientów – wciąż będą oni otrzymywali paliwo.
Reklama
– Jeżeli klient nie podejmie żadnych działań, to automatycznie zostanie objęty opieką przez dostawcę rezerwowego lub z urzędu – w większości przypadków jest to PGNiG – wskazywał.
Zachęcał jednak do kontaktu z PGNiG w celu podpisania właściwej umowy. Jak dodaje, rozwiązania zaproponowane w Rządowej Tarczy Antyinflacyjnej oznaczają, że cena gazu dla klientów będzie zgodna z taryfą zatwierdzoną przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. – Klienci mają gwarancję urzędowej ceny gazu do końca 2027 r. dzięki Rządowej Tarczy Antyinflacyjnej – podkreśla Rafał Soja.

Reklama

Dlaczego Tauron zrezygnował z gazu?

Dziennikarka Gosia Fraser, która opublikowała na Twitterze wypowiedzenie swojej umowy z Tauronem, o powodach napisała tak: „W skrócie, jak powiedziano, wprowadzenie rządowej tarczy inflacyjnej i urzędowej ceny gazu powoduje wycofanie się spółki ze sprzedaży paliwa gazowego. Tym samym wypowiedziano mi umowę i mam szukać nowego operatora”. Sama spółka przekonuje, że decyzja jest spowodowana niestabilną sytuacją na międzynarodowym rynku gazu wywołaną rosyjską agresją na Ukrainę. – Podjęto ją teraz, bo mamy pewność, że klienci są chronieni poprzez mechanizm urzędowej kontroli ceny gazu. Umowy na dostarczanie gazu obejmują ok. 2 proc. naszej bazy klienckiej – dodaje prezes Soja.

Co mają zrobić klienci Tauron PE?

Mecenas Wojciech Wrochna z Kancelarii Kochański i Partnerzy potwierdza słowa przedstawiciela Tauronu – odbiorcy, którym zostały wypowiedziane umowy, mogą albo, nic nie robiąc, zostać objęci umowami od tzw. sprzedawców rezerwowych, albo zawrzeć umowy z nowymi dostawcami, według swojego wyboru.
Zdaniem eksperta nawet w przypadku wypowiedzenia klient nie zostanie bez dostępu do gazu/prądu. – Nie powinno się tak stać. Obowiązujące przepisy zabezpieczają odbiorców na takie sytuacje. W miejsce dotychczasowego dostawcy świadczenie powinien przejąć dostawca rezerwowy – wskazuje mec. Wrochna.
Sprzedawca rezerwowy powinien być wskazany w umowie kompleksowej, a jeśli tam go nie ma – będzie to sprzedawca z urzędu, czyli PGNiG Obrót Detaliczny, po cenach zatwierdzonych przez URE.
Informacje o tym, że klienci, którym są wypowiadane umowy, mogą czuć się bezpiecznie, potwierdza nam PGNiG Obrót Detaliczny. Jak wskazuje, „zapewni ciągłość dostaw gazu do wspomnianych klientów po 30 listopada 2022 roku”. – Wszyscy uprawnieni odbiorcy będą rozliczani według taryfy PGNiG Obrót Detaliczny zatwierdzonej przez prezesa URE, czyli według tych samych cen, co pozostali klienci indywidualni – deklaruje PGNiG OD.
Co na to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów? Jak nam odpowiada, do tej pory nie otrzymał skarg na wypowiadanie umów sprzedaży gazu w Tauronie. – Po sygnałach medialnych sprawdzamy zapisy umów przedsiębiorcy, ale potrzebujemy czasu na ich analizę. Wystąpimy też do Tauronu z żądaniem udzielenia wyjaśnień – informuje nas urząd.

Kto może być nowym dostawcą gazu zamiast TAURONu

Z kolei Urząd Regulacji Energetyki radzi, by odbiorcy, którym wypowiadane są umowy, „jak najszybciej – najlepiej jeszcze w październiku – wybrali nowego sprzedawcę i zawarli z nim umowę sprzedaży gazu”. Lista sprzedawców jest publikowana na stronie WWW danego operatora systemu dystrybucyjnego (OSD) w zakładce „zmiana sprzedawcy”. Takim operatorem jest np. Polska Spółka Gazownictwa.
URE tłumaczy, że procedura zmiany sprzedawcy trwa do 21 dni. – Dlatego zachęcamy odbiorców do podjęcia działań w tym zakresie jak najszybciej – podkreśla urząd. Zastrzega jednocześnie, że „przedsiębiorca pełniący funkcję tzw. sprzedawcy z urzędu nie może odmówić odbiorcom w gospodarstwach domowych zawarcia umowy na sprzedaż paliwa gazowego”.
O ewentualne podobne działania zapytaliśmy też inne spółki. Jak informuje nas szef komunikacji w PGE Konrad Mróz, spółka ta nie wypowiada klientom umów na gaz. Podobnie Enea, jak informuje nas szef jej komunikacji Piotr Ludwiczuk, nie wypowiada umów na dostawę gazu. Jeżeli chodzi o Energę, do czasu zamknięcia wydania nie dostaliśmy od niej odpowiedzi.