Blok w elektrowni Turów o mocy blisko 500 MW został oddany do użytku 15 maja. Nie było wielkiej pompy, trwał już konflikt z Czechami, które zaskarżyły polski rząd do TSUE w związku z przedłużeniem koncesji wydobywczej dla kopalni, która zaopatruje w węgiel brunatny elektrownię w Bogatyni. Pokrywa ona od 3 do 7 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd. Jak zapewnia jednak PGE, ubytek mocy związany z postojem tego bloku jest kompensowany przez pozostałe elektrownie w grupie kapitałowej.

W miesiąc po uruchomieniu, czyli 19 czerwca, blok w elektrowni Turów został wyłączony. Gdy regionalne media zaczęły pisać o awarii i o „zapchanym elektrofiltrze”, Polska Grupa Energetyczna (PGE) zapewniła, że to planowany postój i „standardowe działanie” w miesiąc po rozpoczęciu eksploatacji. Blok miał ruszyć ponownie w zeszłym tygodniu. Tak się jednak nie stało, a w poniedziałek spółka pytana przez DGP podała nową datę jego ponownego uruchomienia – 23 lipca.