W ciągu kilku dni PKN Orlen planuje przeprowadzenie poziomych szczelinowań hydraulicznych na odwiercie w Syczynie na koncesji Wierzbica na Lubelszczyźnie. Zabieg prowadzący do uwolnienia gazu zamkniętego w łupkowej skale ma dać odpowiedź, czy złoże zawiera odpowiednie ilości surowca, a jego wydobycie będzie opłacalne. Pierwsze sygnały są obiecujące.

– Wyniki badań próbek rdzeni skalnych pobranych z odwiertów w okolicach Syczyna są w porównywalnych przedziałach badań obszarów wydobycia gazu łupkowego w USA – tłumaczy Beata Karpińska z biura prasowego Orlenu.

To szczelinowanie będzie pierwszym, jakie wykona Orlen, a piątym, jakie przeprowadzono w naszym kraju. Na koncie mają je już m.in. PGNiG oraz Lane Energy (w przypadku PGNiG szczelinowanie na otworze Lubocino zakończyło się fiaskiem, Lane Energy zaś nie chwali się wynikami, ale nieoficjalnie wiadomo, że odwiert Łebień na Pomorzu jest bardzo perspektywiczny). W II połowie roku koncern ma przeprowadzić drugie szczelinowanie, też na Lubelszczyźnie.

PKN Orlen przyspiesza poszukiwania gazu łupkowego w Polsce. Należy do niego dziesięć koncesji na poszukiwanie niekonwencjonalnego surowca. Orlen nie ujawnia, ile wydał już na poszukiwania. – To dane, które nie są podawane. To z pewnością duże kwoty, ale z punktu widzenia całej grupy nie stanowią one nawet 10 proc. inwestycji – twierdzi Łukasz Prokopiuk, analityk IDM SA. Szacuje się, że może chodzić o blisko 100 mln zł. W sumie do 2017 r. Orlen zamierza zainwestować w poszukiwania i wydobycie do 2,4 mld zł. Dla porównania 2,1 mld zł wyniósł zysk spółki w 2012 r., natomiast przychody sięgnęły 120 mld zł.

Analitycy ostrożnie podchodzą do łupkowych inwestycji. – Nie wierzymy już w perspektywy związane z gazem łupkowym – mówi wprost Tamas Pletser z Erste Group. Z kolei Łukasz Prokopiuk podkreśla, że z punktu widzenia koncernu niekonwencjonalny gaz to szansa na potencjalnie duże zyski przy relatywnie niskich kosztach. – Ale to tylko szansa. Dzisiaj zbyt mało wiadomo o naszych zasobach surowca – dodaje.

Do tej pory Orlen wykonał już sześć odwiertów (z czego trzy na koncesji Wierzbica), a kilka dni temu rozpoczął następny, siódmy. W tym roku ma wykonać jeszcze co najmniej dwa odwierty (jeden także na koncesji Wierzbica). Większość prac odbywa się na Lubelszczyźnie lub graniczących z nią częściach Mazowsza. Niewykluczone, że koncern rozszerzy obszar poszukiwań gazu z łupków o koncesje Marathon Oil. Z naszych informacji wynika, że Orlen jest zainteresowany licencjami, z których Amerykanie chcą się wycofać. Chodzi o 11 obszarów koncesyjnych na Pomorzu i Mazowszu. Eksperci szacują, że pojedyncza koncesja może kosztować 40–100 mln dol.

– Monitorujemy rynek i będziemy analizowali na bieżąco pojawiające się możliwości w tym zakresie. Marathon Oil nie ogłosił jeszcze sposobu odstąpienia od posiadanych koncesji, nie wiemy, czy zostaną one wygaszone, czy też może przeniesione na inny podmiot – tłumaczą w PKN Orlen (wcześniej koncern przejął już dwie koncesje ExxonMobil).

Paweł Pudłowski, dyrektor w Marathon Oil Polska, przewiduje, że zakończenie działalności nastąpi w drugiej połowie przyszłego roku.

Rusza pierwszy polski fundusz łupkowy

TFI Allianz Polska uruchamia Allianz Shale FIZ, czyli pierwszy polski fundusz, który będzie inwestował w aktywa związane z poszukiwaniem, wydobyciem i wykorzystywaniem gazu i ropy z łupków. To jedyna na razie taka oferta w Polsce. – Chodzi o produkt, który daje szanse skorzystania z rewolucji technologicznej – mówi Jarosław Skorulski, prezes TFI Allianz Polska. Prognozy wskazują, że gaz z łupków ma w 2040 r. stanowić około połowy całego gazu wydobywanego w USA (dziś 25 proc.), a jego cena wzrośnie dwukrotnie (z 4 dol. do 8 dol. za 1 mln Btu).

Allianz Shale FIZ będzie typowym funduszem akcyjnym, dla którego zalecany czas inwestycji to 3–5 lat. W jego portfelu będą papiery od 20 do 40 spółek, które działają głównie na rynku Ameryki Północnej. – Myślę, że przeciętnie w akcje zaangażowanych będzie 80–90 proc. pieniędzy znajdujących się w zarządzaniu funduszu – deklaruje prezes Skorulski. Fundusz ma stawiać na trzy rodzaje aktywów: walory firm poszukiwawczo-wydobywczych, takich jak Marathon Oil, Noble Energy czy Devon Energy, akcje spółek dostarczających rozwiązania technologiczne i infrastrukturalne tego sektora, np. Halliburton, Weatherford, Marathon Petroleum czy Murphy Oil, oraz papiery wartościowe przedsiębiorstw, które miałyby skorzystać ze spodziewanej obniżki cen energii, w tym takie jak Eastman Chemical, Agrium czy US Steel. Zarządzającym Allianz Shale FIZ jest Grzegorz Prażmo, który wcześniej przez kilka lat pracował w Londynie, gdzie m.in. zarządzał funduszem hedgingowym w KS Asset Management i był traderem w J.P. Morgan. – Aby uniknąć skutków ewentualnej giełdowej korekty, docelowy portfel będziemy budować przez jeden, dwa miesiące – deklaruje Prażmo. Obecna subskrypcja certyfikatów funduszu (wartych 1 tys. zł każdy) kończy się 4 czerwca. Potem planowana jest kolejna. Oferta adresowana jest do ograniczonej grupy inwestorów, którzy posiadają równowartość co najmniej 40 tys. euro.