Główny argument URE to spadające ceny na rynku hurtowym, na którym zaopatrują się sprzedawcy energii. – Dziś ceny prądu w hurcie są niższe niż na początku roku i, co ważne, na tym niższym poziomie póki co pozostają – mówi DGP Marek Woszczyk z URE.

Obecnie gospodarstwa domowe za 1 MWh energii wraz z dostarczeniem płacą średnio 499,6 zł netto (dane URE za pierwsze półrocze 2012 r.). Przed rokiem stawka wynosiła 477,4 zł za 1 MWh.

Zdaniem szefa URE spadek notowań energii spowodował, że sprzedaż detaliczna energii elektrycznej we wszystkich segmentach odbiorców jest dziś rentowna. – Tzw. taryfa G, która jest przez URE regulowana, sprowadza się dziś de facto do weryfikacji poziomu kosztów własnych sprzedawców. Jeśli chodzi natomiast o samą cenę energii w hurcie, to od dwóch lat wiarygodnie wyznacza ją już rynek giełdowy. To główny komponent tworzący taryfę w grupie G – wyjaśnia Woszczyk.

Nieznacznie w górę poszły taryfy na 2013 r. dla dystrybutorów energii elektrycznej. Nowe cenniki, w zależności od dystrybutora, zakładają wzrost cen od 3,0 proc. do spadku o 1,7 proc. Opłaty za dostarczenie energii stanowią połowę wysokości faktury za energię.

Więcej za prąd w 2013 r. zapłacą jedynie klienci obsługującego głównie Warszawę RWE Polska, które uważa, że nie ma obowiązku zatwierdzania cennika w URE. Spółka poinformowała w połowie grudnia, że ceny energii od 1 stycznia idą w górę o ok. 2,1 proc. RWE uzasadnia to rosnącymi wydatkami spółek na tzw. kolorowe certyfikaty, potwierdzające promowanie efektywności energetycznej czy odnawialnych źródeł energii.