Rafał Wardziński, prezes spółki Polskie LNG.

Czas zacząć liberalizację rynku gazu. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów proponuje stopniowe uwalnianie rynku. Jak pan ocenia te postulaty?

Propozycje UOKiK należy skonfrontować z opinią nie tylko Urzędu Regulacji Energetyki, lecz także Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Warto wypracować propozycję, która będzie najbardziej odpowiadała specyfice polskiego rynku. Liberalizacja nie powinna być rewolucją, taki proces musi przebiegać etapowo. Szybkie uwolnienie rynku zachwiałoby pozycją PGNiG. Od liberalizacji nie ma ucieczki.

Nie można zrobić tego tak sprawnie jak w przypadku rynku energii?

Specyfika rynku gazu jest inna, dlatego uważam, że powyższa propozycja jest krokiem w dobrym kierunku. Łammy monopole, ale odpowiedzialnie.

Komisja Europejska przymierza się do złamania monopolu Gazpromu.

Cieszę się z postępowania Komisji. Jest zdeterminowana i wprawiona w bojach z monopolistami. Liczmy, że po tym postępowaniu Gazprom będzie miał inną pozycję negocjacyjną. Obecnie działania Brukseli mogą mieć wpływ na nasze relacje kontraktowe z tym dużym dostawcą nie tylko za 5, 10 lat, ale i za pół wieku.

Tym sporem bardziej zajmują się politycy niż przedsiębiorcy. Czy polski biznes nie powinien lobbować w Brukseli?

Pozwólmy Komisji pracować. Trudno, aby politycy milczeli, gdy wszczyna się postępowanie wobec największego dostawcy gazu do Europy.

Czy nadziei na obniżkę cen gazu należy szukać jedynie w działaniach Komisji Europejskiej?

Za wysokimi cenami w Polsce nie stoi jedynie Gazprom. Musimy szerzej otworzyć nasz system gazowniczy na dostawy z innych kierunków niż wschód. Kraje zachodnie płacą mniej rosyjskiej spółce dzięki temu, że czerpią surowiec z wielu źródeł. Stąd budowa terminalu LNG, który da nam dostęp do globalnego rynku gazu. Ważne są również inwestycje w interkonektory, a tu już udało nam się wiele zrobić. Wprowadziliśmy wirtualny rewers na Jamale, wybudowaliśmy interkonektor w Cieszynie i rozbudowaliśmy infrastrukturę gazową w miejscowości Lasów. To wszystko ma wpływ na cenę. Dzięki dostępom do wielu źródeł możemy wywierać presję przy negocjowaniu z Gazpromem.

Gaz jednak nie tanieje. A niebawem pewnie zdrożeje.

Większość kontraktów PGNiG jest indeksowana do ceny ropy i ropopochodnych. Budowana infrastruktura ze wspomnianym terminalem LNG pozwoli mieć dostęp do gazu, którego cena jest wypadkową popytu i podaży. To jest najistotniejsze. Polskie spółki zawarły już kilka typowo giełdowych kontraktów na rynku niemieckim.

Jak postępują prace budowy gazoportu w Świnoujściu, który da nam dostęp do gazu LNG?

Za nami 25 proc. prac. Odczuwamy problemy związane z kryzysem w branży budowlanej. Podwykonawcami konsorcjum, które jest odpowiedzialne za budowę terminalu LNG, były dwie spółki, które znajdują się teraz w upadłości. W upadłości układowej znajduje się również spółka, która jest członkiem konsorcjum – PBG. Sytuacja firm budowlanych niestety wpływa na tempo prac. Poszukiwanie innych podwykonawców nie jest proste, bo trudno jest znaleźć w tej branży spółki, których nie dotknęły problemy. Bardzo trudno jest też pozyskać finansowanie, bo banki nieufnie patrzą na branżę budowlaną.

Jaki zatem będzie poślizg?

Kontrakt przewiduje oddanie gazoportu w czerwcu 2014 roku. Widzimy opóźnienia w harmonogramie, ale naciskamy na dotrzymywanie terminów. Za wcześnie, aby mówić, że termin nie zostanie dotrzymany.

Otwarcie terminalu w 2014 roku nie jest pewne, a jest już kontrakt na dostawę z Katarem.

W kontrakcie mamy wpisaną datę 1 lipca 2014 roku jako termin gotowości na przyjęcie statku z gazem z Kataru. W umowie, którą spółka Polskie LNG ma podpisaną z PGNiG, jest zapis, że pierwszy statek ma przypłynąć do Świnoujścia nie wcześniej niż 1 lipca i nie później niż 31 grudnia 2014 r. Za względów ekonomicznych wydaje się, że bardziej zasadne jest przyjęcie pierwszej dostawy pod koniec roku, gdy zapotrzebowanie na gaz jest dużo większe niż w lecie.

Czy forum ekonomiczne w Krynicy wniosło nowe informacje w sprawie rynku gazu?

Nowe informacje przynosi niemal każdy dzień. Kilka lat temu nikt nie brał pod uwagę tworzenia systemu bezpieczeństwa energetycznego na podstawie kontraktów krótkoterminowych. Wiele krajów w wyniku spadającego popytu renegocjowało swoje kontrakty z Gazpromem. Cieszę się, że rynek się zmienia.

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny „Trójki” i Dziennika Gazety Prawnej