Sunningwell, który został dzierżawcą upadającego zakładu, chce go wykupić w ciągu pół roku.
Reklama
– Podpisaliśmy umowę dzierżawy na 12 miesięcy, czynsz wynosi 1,8 mln zł netto miesięcznie, mamy też prawo pierwokupu – mówi DGP Marek Frydrych, właściciel Sunning well, w Polsce kojarzony m.in. z planem zakupu od Engie elektrowni Połaniec, którą finalnie przejęła Enea. – Zatrudniamy wszystkich pracowników, a produkcję wznowimy w październiku – deklaruje.
Dzierżawca nie przejmuje wielomilionowych długów huty, w której produkcja z powodów finansowych została zatrzymana w maju. – To już sprawa syndyka i prawa upadłościowego. Jest masa upadłościowa i to ona będzie rozdzielona po sprzedaży zakładu. Dzierżawca jest po to, by przedsiębiorstwo nie pogrążyło się w całkowitym marazmie – tłumaczy Frydrych. Podtrzymuje plan zakupu częstochowskiego producenta blach. Kiedy? Według naszych informacji w ciągu sześciu miesięcy, ponieważ zakład wymaga inwestycji, by mógł dalej prosperować i mieć szansę na osiągnięcie pozytywnych wyników.
Wcześniej jednak syndyk musi przygotować nową wycenę. Kiedy? Nie wiadomo.
Warto przypomnieć, że na początku września sąd odrzucił dwie oferty zakupu huty, jakie złożyły firmy Sunningwell, oferująca 240 mln zł, i hinduski koncern Liberty, gotów zapłacić 230 mln zł, który niedawno przejął od konkurencyjnego ArcelorMittal część jego aktywów stalowych m.in. w Czechach i Rumunii. Liberty złożył w sądzie II instancji zażalenie na decyzję o odrzuceniu ofert sprzedaży i podtrzymuje zainteresowanie hutą.
Związkowcy zaś pogodzeni z brakiem zgody na sprzedaż są zadowoleni z podpisanej umowy z Sunningwellem i wierzą, że docelowo spółka stanie się właścicielem zakładu. Być może nie tylko tego, bo Frydrych zapowiedział, że jest też zainteresowany możliwością zakupu należącej obecnie do Węglokoksu Huty Pokój w Rudzie Śląskiej. Kilka dni temu podpisano tam z udziałem wice ministra energii Adama Gawędy porozumienie na temat restrukturyzacji zakładu.
– Będziemy patrzeć, czy dzierżawca wywiązuje się z umowy, jestem jednak dobrej myśli. Huta od wielu tygodni stała, ludzie nie dostawali wynagrodzeń, teraz jest szansa, że to się zmieni, bo już ruszyły przygotowania do uruchomienia produkcji – mówi nam Małgorzata Magiera ze związku zawodowego Juvenia w częstochowskiej hucie. Zakład, wraz z walcownią i stalownią, zatrudnia łącznie niemal 1200 osób, którym po bankructwie groziła utrata pracy.
Dotychczasowy właściciel, czyli ukraiński koncern ISD, nie poradził sobie na trudnym rynku. Jeden z powodów jego kłopotów to wysokie ceny energii elektrycznej – w Częstochowie działa elektryczny piec przetapiający złom, więc zużycie prądu jest tam bardzo wysokie. Ponadto w wyniku wojny na okupowanym Donbasie została zniszczona ich huta w Ałczesku dostarczająca tanie slaby, czyli materiał dla walcowni. Frydrych przekonuje, że dostawcę tanich slabów już znalazł, a związkowcy twierdzą, że po wznowieniu pracy miesięczna produkcja blach może wynieść 60 tys. ton.
Z informacji DGP wynika, że problemy częstochowskiej huty były jednym z punktów ubiegłotygodniowego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego. Według naszych rozmówców dyskutowane było potencjalne dofinansowanie przez państwo, które miałoby sięgnąć od kilkuset milionów nawet do miliarda złotych. Temat został jednak odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość. Na kapitał obrotowy w Częstochowie potrzeba 250–300 mln zł. Obecny dzierżawca deklaruje, że nie będzie miał problemu z finansowaniem, ale inwestować jest gotów dopiero po uzyskaniu tytułu własności.