W lipcu władze poznańskiej grupy zwolniły pięciu pracowników pionu bezpieczeństwa, w tym dwóch byłych członków rady nadzorczej – ustalił DGP.
Reklama
Z naszych informacji wynika, że cała piątka została zwolniona dyscyplinarnie, jednak na razie skutecznie wypowiedzenia udało się wręczyć dwóm osobom. – Trzy pozostałe uciekły na zwolnienia lekarskie po tym, jak zgodnie z procedurą o zamiarze dyscyplinarki powiadomiony został związek zawodowy Synergia, którego wszyscy byli członkami – mówi nam osoba znająca sprawę.
Pięciu mężczyzn miało skopiować i wynieść z firmy dane osobowe ok. 5 tys. pracowników, przechowywać je na prywatnym serwerze jednego z nich tak, by wreszcie użyć do wewnętrznej walki między związkami zawodowymi. Sprawę bada prokuratura, a konkretnie jej wielkopolski oddział.
Tydzień przed wyborami na członków Rady Nadzorczej Enei z ramienia załogi, które odbywały się 14 marca, na skrzynki służbowe niemal 5 tys. pracowników spółek Enea Centrum i Enea Operator trafił e-mail zniechęcający do głosowania. – Przekaz był jasny: jeśli zagłosujesz, to podpadniesz szefom Synergii i kiedyś za to zapłacisz. Zresztą jeden z tych panów przy innej okazji mówił wprost: „Zagłosujecie to zobaczycie, załatwimy wam wypi…..e zaraz po wyborach” – relacjonują nasi rozmówcy.

Reklama
Związek Zawodowy Synergia liczy ok. 300 członków, ale prawie wszyscy to wyższy szczebel z centrali (Enea SA). E-mail i jego skutki były o tyle istotne, że jeśli w głosowaniu wzięłaby udział mniej niż połowa załogi całej grupy Enea, to wybory byłyby po prostu nieważne. Dlaczego związkowcom z niewielkiej Synergii tak na tym zależało? Bo to jej członkowie Sławomir Brzeziński i Tadeusz Mikłosz od 2012 r. zasiadali w radzie z ramienia załogi. W tym roku ich szanse na reelekcję, a co za tym idzie wpływ na spółkę oraz zarobki (według oficjalnych danych publikowanych przez Eneę ok. 7 tys. zł miesięcznie), spadły do zera. Czemu?
Dotychczas członków Rady Nadzorczej wybierali tylko pracownicy Enea SA – spółki matki, gdzie Synergia ma od lat przewagę i musi się z nią liczyć każdy prezes i każdy zarząd. Ale w 2018 r. prawo się zmieniło i głosować mieli pracownicy całej grupy, a więc wszystkich spółek poznańskiego koncernu. Ostatecznie 14 marca zagłosowało 8441 z 16 617 pracowników grupy kapitałowej. Frekwencja wyniosła 50,8 proc. Wybory okazały się ważne, stanowiska w radzie nadzorczej zdobyli nominaci Solidarności.
Niemniej sytuacja w spółce się zaogniła – zastanawiano się, jak to możliwe, że liczący 300 członków związek wysłał pisma aż do 5 tys. ludzi. Okazało się, że musiało dojść do wycieku danych. Liderzy Synergii zasiadali na stanowiskach dyrektora pionu organizacji i relacji inwestorskich (Sławomir Brzeziński), kierownika referatu bezpieczeństwa informacji w biurze bezpieczeństwa Enei (Tadeusz Mikłosz), kierownika biura organizacji i compliance, kierownika biura architektury IT czy kierownika referatu bezpieczeństwa teleinformatycznego.
Wczoraj próbowaliśmy się telefonicznie skontaktować z Brzezińskim i Mikłoszem, ale u obu włączała się poczta głosowa. Do zamknięcia tego wydania DGP nie odpowiedzieli także na wiadomości SMS.
– Ten incydent miał charakter jednostkowy, nie wpłynął i nie wpływa na bieżącą działalność biznesową Enei. Dotyczył możliwości skopiowania i wykorzystania danych osobowych grupy pracowników niezgodnie z obowiązującymi zasadami i przeznaczeniem. Spółka dysponuje zarówno infrastrukturą, jak i odpowiednimi procedurami zapewniającymi pełne bezpieczeństwo danych i informacji oraz skuteczne mechanizmy kontroli i reagowania, które zostały zastosowane natychmiast w tej sprawie – uspokaja rzecznik poznańskiego koncernu Piotr Ludwiczak. – W związku z tym zdarzeniem zarząd wdrożył stosowane postępowanie wewnętrzne. Raport z niego został przekazany do odpowiednich organów, w ślad za zawiadomieniem do prokuratury złożonym wcześniej w przedmiotowej sprawie i dlatego nie możemy udzielić szczegółowych informacji – dodaje. Przekonuje, że zarząd współpracuje z prokuraturą, wdrożono dodatkowe procedury ochrony danych osobowych, wyciągnięto konsekwencje służbowe, a wybory pracownicze do rady odbyły się zgodnie z prawem.
Wcześniej o Synergii można było usłyszeć w październiku 2018 r., gdy złożyła przeciwko Enei pozew dotyczący zaangażowania w projekt budowy elektrowni w Ostrołęce (Enea jest tam partnerem Energi). Jak zauważają nasi rozmówcy, wniosek wskazywał na dużą wiedzę jego autorów o wielu nieznanych publicznie szczegółach projektu. Pozew Synergii był niemal identyczny jak pozew fundacji Client Earth – Prawnicy dla Ziemi (w pierwszej instancji sąd uznał, że uchwała walnego zgromadzenia Enei w sprawie kierunkowej zgody na budowę Ostrołęki jest nieważna). Służby w Enei badają, czy doszło do złamania procedur w tej sprawie.