Energa i Enea podpisały z konsorcjum Alstom i GE umowę na budowę ostatniego w Polsce bloku węglowego.
Dziennik Gazeta Prawna
Minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział, że ma nadzieję, iż budowa bloku C o mocy 1000 MW w Elektrowni Ostrołęka rozpocznie się jak najszybciej. Kiedy dokładnie? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że dla tego projektu, o którym minister mówi już oficjalnie jako o ostatnim bloku węglowym w Polsce, czas nie jest sprzymierzeńcem.
Dla tej elektrowni istotne będzie to, czy zdoła zdobyć pieniądze z tzw. rynku mocy. To mechanizm opisany w notyfikowanej przez Brukselę ustawie, która pozwala płacić wytwórcom energii elektrycznej nie tylko za jej produkcję, ale i za gotowość do jej wytworzenia w szczycie zapotrzebowania. Trzy pierwsze aukcje, które mają być przeprowadzone na podstawie nowych przepisów, zaplanowano jeszcze na ten rok. Jednocześnie Bruksela przygotowuje rozporządzenie o rynku energii, nadrzędne nad przepisami krajowymi, które (pisząc w skrócie) wyeliminuje w przyszłości z udziału w rynku mocy elektrownie emitujące więcej niż 550 g CO2/kWh. A instalacje węglowe, nawet najnowocześniejsze, jak ostrołęcka, nie są w stanie ograniczyć emisji poniżej 700 g CO2/kWh. Kluczowe w tej sprawie będą negocjowane jeszcze przepisy przejściowe rozporządzenia.
Reklama
Rząd uspokaja jednak, że kontrakty zawarte jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia o rynku energii nie będą zagrożone.

Reklama
Jeżeli więc wspólne dziecko poznańskiej Enei i gdańskiej Energi (mają po połowie udziałów w tym projekcie) zdąży na ostatnią z tegorocznych aukcji, która będzie wymagała rozpoczęcia dostaw energii w 2023 r., to projekt budowy bloku C zostanie zrealizowany. W przeciwnym razie szanse na powodzenie są minimalne.
– W tej chwili, za zgodą klienta, rozpoczęliśmy wstępne prace projektowe. Oczekujemy wydania NTP, którego spodziewamy się na przestrzeni kilku miesięcy – mówi DGP Sławomir Żygowski, prezes GE Power, który wraz z Alstomem zaoferował, że wybuduje za 6,02 mld zł siłownię. NTP to polecenie wydania prac niezbędne do rozpoczęcia budowy. Wymaga m.in. zgód korporacyjnych obu koncernów energetycznych. Są spodziewane przed pierwszymi aukcjami mocy. Konsorcjum inwestorów deklaruje, że instalacja zacznie działać w ciągu 56 miesięcy od momentu otrzymania NTP.
– Przy jej budowie zastosujemy wysokosprawną i niskoemisyjną technologię, która jest przez nas sprawdzona i przetestowana na całym świecie. Należy jednak pamiętać, że projekty energetyczne o takiej skali mają bardzo złożony charakter, a do ich realizacji angażuje się kilka tysięcy osób i wiele firm. Biorąc to pod uwagę, niewielkie opóźnienia na różnych etapach projektu są wręcz naturalne – mówi nam Żygowski pytany o możliwość zakłócenia harmonogramu. – Wiemy jednak, jak sobie z tym poradzić i uczynimy wszystko, aby ukończyć Ostrołękę na czas. Naszym atutem jest zwłaszcza duże doświadczenie i wiedza w zakresie projektowania zamówień i wykonawstwa, którą potwierdza dotychczasowa realizacja instalacji o łącznej mocy 100 tys. MW w ramach 200 projektów – dodaje.
– Rozpoczynamy inwestycję o szczególnym znaczeniu dla naszych wspólników – Energi i Enei – mówi Edward Siurnicki, prezes spółki Elektrownia Ostrołęka. – Wspólnie z wykonawcą czeka nas kilka lat wytężonej pracy. Jesteśmy przekonani, że korzystając z doświadczenia GE, zrealizujemy postawione przed nami zadanie i w 2023 r. rozpoczniemy eksploatację nowej elektrowni – dodaje. Projekt przeszedł już niezbędną certyfikację mocową PSE Operatora.
Ale start w aukcji to jedno, a jej wygranie – to drugie. Tu bardziej uprzywilejowane mogą się okazać instalacje już istniejące, które nie mają po swej stronie bagażu kosztów inwestycyjnych, w związku z czym są w stanie składać niższe oferty. Pokazał to brytyjski rynek mocy, gdzie na kontrakty nie załapują się praktycznie żadne nowe elektrownie.
– Z ustawy o rynku mocy wynika, że instalacje, które rozpoczęły działalność po 1 lipca 2017 r., kwalifikują się w aukcjach do kontraktów 15-letnich w przypadku mocy węglowych oraz 17-letnich przy limicie 450 g CO2/kWh, co węgiel zupełnie wyklucza, chyba że w kogeneracji, a więc jednoczesnym wytwarzaniu energii elektrycznej i cieplnej – mówi nam Wojciech Kukuła, prawnik z Fundacji Client Earth.
Nie brakuje jednak głosów, że podpisanie umowy z inwestorem akurat teraz, na około trzy miesiące przed wyborami samorządowymi, to nic innego jak wyborczy chwyt. Minister energii Krzysztof Tchórzewski jest szefem siedlecko-ostrołęckiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości.