Od mniej więcej 20 lipca uprawnieni odbiorcy energii, w tym samorządy, będą mogli składać sprzedawcom energii oświadczenia w sprawie rekompensat za droższy prąd – taką informację w sprawie stabilizowania cen przedstawili wczoraj samorządowcom urzędnicy Ministerstwa Energii (ME) na obradach Komisji Wspólnej w MSWiA.

Przypomnijmy, że ustawa zamrażająca ceny prądu została uchwalona 28 grudnia ubiegłego roku, była nowelizowana w lutym, a do dziś nie ma do niej przepisów wykonawczych. Sytuacja jest patowa, bo energetycy nie wiedzą, jakie oferować ceny, a odbiorcy – jak planować swoje budżety.

Przedstawiciele ME poinformowali też o najnowszych ustaleniach z Komisją Europejską w tej sprawie. – Możemy rozliczyć pierwsze półrocze tego roku zgodnie z aktualnym brzmieniem ustawy, czyli aktualnym stanem prawnym, który obejmuje stabilizację cen energii dla wszystkich końcowych odbiorców na poziomie 2018 r. – powiedział Paweł Koroblowski, wicedyrektor departamentu elektroenergetyki i ciepłownictwa ME.

Uzgodnienia z Komisją Europejską dotyczyły stabilizacji cen na drugie półrocze 2019 r. Jak podkreślili urzędnicy ME, niezbędne okazało się dostosowanie ustawy do przepisów unijnych, a zakres zmian dotyczy grup beneficjentów kwalifikujących się do mechanizmu stabilizacji cen. Jako uprawnionych wskazano w pierwszej kolejności gospodarstwa domowe oraz mikro i małe przedsiębiorstwa. – Przekonaliśmy KE, by rozszerzyć tę grupę odbiorców na jednostki sektora finansów publicznych, definiowane w ustawie z sierpnia 2009 r. o finansach publicznych. Dojdą też szpitale, niezależnie od formy funkcjonowania i struktury właścicielskiej – wyjaśnił wicedyrektor Koroblowski. Z kolei średnie i duże firmy otrzymają pomoc na zasadach de minimis.

Uzgodnienia z KE dotyczyły stabilizacji cen na II półrocze 2019 r.

Nasze źródła w DG Energy, odpowiadającej za politykę energetyczną UE, są zaskoczone deklaracjami Polski. – Rzeczywiście porozumienie było blisko, ale obie strony miały nie zdradzać szczegółów. Warszawa mocno się tymi deklaracjami podkłada. Ustalenia co do drugiego półrocza są zbieżne, nie ma natomiast kompromisu w sprawie pierwszego półrocza – usłyszeliśmy w Brukseli.

W czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego szef Dyrektoriatu ds. Energii Komisji Europejskiej Dominique Ristori powiedział PAP, że możliwość zamrożenia cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych jest zgodna z europejskimi regulacjami, ale w przypadku odbiorców biznesowych „byłoby to nieracjonalne”.

Aby móc uczestniczyć w mechanizmie stabilizacji cen, czyli móc skorzystać z obniżki rachunków, uprawnieni odbiorcy końcowi (oprócz gospodarstw domowych) będą musieli złożyć do przedsiębiorstw obrotu oświadczenie, że wypełniają ustawowe wymagania. Średnie i duże firmy same będą decydować, czy przystąpić do mechanizmu (w zależności, czy wykorzystały swoje limity de minimis, czyli skorzystały z różnych form wsparcia, które według przepisów UE nie mogą łącznie przekroczyć 200 tys. euro w ciągu trzech ostatnich lat).

– Zasada de minimis na drugie półrocze to przyznanie się do tego, że mamy do czynienia z pomocą publiczną. A 200 tys. euro za trzy lata to nie są duże sumy, patrząc na rachunki za prąd niektórych średnich i dużych firm. Znam przypadek podmiotu energochłonnego, który ma rachunek wyższy o 500 tys. zł miesięcznie – mówi DGP radca prawny Jan Sakławski, partner w kancelarii Brysiewicz & Wspólnicy. Dodaje, że firmy nie są wyborcami – w przeciwieństwie do gospodarstw domowych – stąd takie rozwiązania.

Samorządowcy cieszą się, że wreszcie coś drgnęło w temacie prądu i że resort zaczął wreszcie operować jakimiś konkretnymi terminami. Ale wciąż dostrzegają braki. – Z nowych rozwiązań na razie wykluczone są spółki komunalne, co dla nas jest dużą wadą. Bo to być może będzie oznaczać konieczność podnoszenia cen usług świadczonych przez nie – ocenia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

A co z rokiem 2020? Nadal nie wiadomo.