Dane za ubiegły rok jasno pokazują, że odnawialne źródła energii w Polsce są w stagnacji. Branża coraz większe nadzieje pokłada jednak w farmach wiatrowych na morzu.
Reklama
DGP
W 2018 r. nie powstała w Polsce ani jedna nowa farma wiatrowa. A za sprawą warunków pogodowych produkcja energii z wiatru spadła do poziomu z 2014 r. – Był to czas stagnacji w kwestii odnawialnych źródeł energii. Coraz wyraźniej widać, że polska energetyka wchodzi w ostry zakręt. Rośnie import gazu, węgla i energii elektrycznej, a przy tym emisja dwutlenku węgla – ocenia Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii.
W tym roku do użytku zostaną oddane dwa nowe bloki węglowe w Opolu o łącznej mocy 1800 MW. Kolejnych większych inwestycji w tej technologii na horyzoncie nie widać. Rozpoczęła się budowa nowej jednostki w Ostrołęce, ale do dziś nie zapewniono finansowania projektu. Kolejnym większym źródłem energii mogłyby być elektrownie jądrowe, jednak o nich mówi się już od dekady, a konkretów nie widać. Na tle tych wszystkich opornie idących projektów jedna technologia zaczyna wyróżniać się pozytywnie – to farmy wiatrowe na morzu.
Chęć stawiania nowych wiatraków w należącej do Polski strefie Bałtyku (tzw. projekty offshore) deklarują nie tylko firmy polskie, ale i zagraniczne. Silne wsparcie w rozwoju tej technologii proponuje m.in. Dania, która – choć jest relatywnie niewielkim krajem – do 2030 r. może mieć farmy o łącznej mocy nawet ponad 10 GW. Dla porównania – to jedna czwarta wszystkich źródeł prądu, które mamy w Polsce.
Przybywa polsko-duńskich relacji wokół rozwoju tej branży. Pozytywny klimat dodatkowo wzmacnia kooperacja w sferze gazu. – We wtorek spotkaliśmy się w Kopenhadze z duńskimi firmami z sektora ropy i gazu, które dzielą się z Polską doświadczeniem w budowie czystej energetyki opartej na morskich farmach wiatrowych. Cieszy nas, że polskie podmioty, takie jak Orlen i PGE, angażują się w prace na tym polu. Widać duże zaangażowanie i dynamikę działań. Bardzo istotne procesy przygotowawcze już się toczą – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
– Orlen ma bardzo dobre perspektywy znalezienia swojego miejsca w branży offshore. Ma też dużą szansę nadrobić dystans, jaki dzieli go do innych graczy z tego sektora w Polsce. Jest podmiotem o dużym doświadczeniu w realizacji projektów inwestycyjnych, procesów notyfikacyjnych. To duży atut – ocenia Gajowiecki.
Najbardziej zaawansowane projekty rozwija obecnie Polenergia, która weszła we współpracę ze Statoilem. Partnerów z doświadczeniem poszukuje również PGE, a w branży mówi się o apetycie firmy na przejmowanie od innych inwestorów projektów na wcześniejszych etapach rozwoju. Obecnie sumaryczna moc polskich projektów morskich farm wiatrowych, które mają pozwolenia lokalizacyjne, to 10 GW. Tych będących o krok dalej, czyli mających warunki przyłączenia do sieci, jest 7 GW. Prąd z pierwszej z nich mógłby popłynąć w 2025 r.
Nadzieje w branży rosną w miarę, jak spadają koszty technologii: nowe farmy są coraz bardziej efektywne, a produkowana z nich energia coraz tańsza. Dotychczas w Europie zbudowano już ponad 100 morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 18 GW.
Jednak OZE, tak samo jak wszystkie inne gałęzie energetyki, potrzebuje jasnej wizji ze strony państwa.
– Niestety, zmiany w polskiej energetyce nie wynikają z żadnej długofalowej strategii. Stary model działania tego sektora się wyczerpał – potrzebujemy odważnego lidera, który stworzy nową wizję energetyki w Polsce – podsumowuje Joanna Maćkowiak-Pandera.
By dodatkowo wesprzeć rozwój wiatraków na morzu, branża apeluje do rządu o wprowadzenie specjalnej ustawy. Według przewodniczącego parlamentarnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej Zbigniewa Gryglasa, założenia do jej projektu zostały już przygotowane. Ale resort energii do końca marca nie przesądził jednak, czy nowe regulacje zostaną przyjęte przed wyborami. Z drugiej strony nasi rozmówcy wskazują, że widać rosnące poparcie dla tej technologii w otoczeniu premiera Mateusza Morawieckiego.
– Jeśli pojawi się wola polityczna na najwyższym szczeblu, ustawa dla offshore może zostać przyjęta jeszcze przed wyborami – ocenia jeden z naszych rozmówców z branży.
W dobie wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 wsparcie dla morskich wiatraków odgrywa coraz mniejsze znaczenie. Kluczowa jest stabilność otoczenia prawnego. Im mniej czynników ryzyka, tym taniej można przyciągnąć inwestorów, a znajdujące się na stole projekty zyskają na wartości. To ważne szczególnie dla PGE i Orlenu, które szukają partnerów branżowych dla swoich inwestycji. Jeśli rynek zostanie uporządkowany od strony prawnej, dostaną za udziały w nich więcej pieniędzy.
W całej Europie zbudowano już ponad 100 morskich farm