Przed takim dylematem stajemy dziś, gdy do rozpowszechnionej już w przestrzeni publicznej liczby ok. 45 tys. zgonów z powodu zanieczyszczeń powietrza dołączyła druga, równie spektakularna – 35 tys. przedwczesnych śmierci z powodu zimna. O ile tych pierwszych moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy pożegnali się z węglem i kopcącymi dieslami, a przydomowe kotły zastąpili centralnym ogrzewaniem lub odnawialnymi źródłami energii, o tyle w drugim przypadku trzeba byłoby pójść zupełnie inną drogą. Wystarczyłoby wykazać zdrowy rozsądek i nie potępiać w czambuł naszego dobra narodowego, czyli… węgla.
Komu wierzysz, Drogi Czytelniku? Pod pierwszymi danymi podpisuje się Europejska Agencja Ochrony Środowiska. Drugie lansuje Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla. I lansuje skutecznie, bo krzykliwe nagłówki o owych 35 tys. osób, które umierają co roku z zimna, bo nie stać ich na tradycyjny polski opał, przez chwilę atakowały nas ze stron największych portali internetowych i gazet.
To pierwsza tak spektakularna salwa wymierzona w aktywistów i ekologów, którzy znaleźli dla siebie przyjazny przyczółek w wielu mediach. W przeciwieństwie do tych po drugiej stronie barykady, których do wspólnego stołu dyskusyjnego raczej nie zapraszano. Poza kilkoma niszowymi portalami, które nie dopuszczają żadnego zamachu na którekolwiek z naszych dóbr narodowych, nie istnieli w przestrzeni publicznej i byli (są?) traktowani jak truciciele.
No to teraz macie, wyhodowaliście potwora, a czara się przelała. Tak można by rzec w stronę aktywistów, którzy oburzają się dziś, że media poświęciły uwagę tej drugiej, „brzydkiej” stronie i rzuciły się na kolportowane przez nich sensacyjne doniesienia. A mowa w nich nie tylko o tysiącach zgonów, ale i o 210 mld zł kosztów ekonomicznych, które ponosimy co roku, nie zajmując się ubóstwem energetycznym. Skądinąd tym samym, z którego wyciągać Polaków chcą rząd i alarmy smogowe, tylko że innymi metodami, niż chciałaby tego Izba, czyli sypiąc pieniędzmi na OZE, zamiast po prostu dosypując każdemu biednemu po tonie węgla.