statystyki

Posłowie zdecydują o wzroście cen leków

autor: Patryk Słowik19.05.2015, 07:40; Aktualizacja: 19.05.2015, 08:05
Dystrybucja równoległa umożliwia pacjentom kupowanie tańszych leków z innych krajów.

Dystrybucja równoległa umożliwia pacjentom kupowanie tańszych leków z innych krajów.źródło: ShutterStock

Koncerny próbują rękami parlamentarzystów, którzy nie znają szczegółów dystrybucji farmaceutyków, zwiększyć własne zyski - mówi Klaudiusz Gajewski, ekspert rynku farmaceutycznego

Nowelizacja prawa farmaceutycznego, która ma zapobiec nielegalnemu wywozowi leków z kraju, nabiera rozpędu. Komisja Europejska zgodziła się na dalsze prace. Niektórzy przedsiębiorcy uważają jednak, że niesłusznie ograniczy ona także eksport legalny.

Dążenie do uchwalenia ustawy jeszcze w tej kadencji wydaje się ceną, jaką rząd musi zapłacić koncernom farmaceutycznym za wprowadzanie ustawy refundacyjnej. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz powiedział w środę 15 kwietnia 2015 r. na konferencji prasowej, że dzięki obowiązującej od 2012 r. ustawie refundacyjnej udało się zbudować mechanizm negocjacji cen przez ekspertów resortu zdrowia z producentami, dzięki czemu „leki w Polsce są właściwie najtańsze w Europie”. Jak wynika z informacji z Ministerstwa Zdrowia, na niektóre leki ceny zostały obniżone, ale paradoksalnie te, których dotyczy propozycja poselska, przez ostatnie lata podrożały. Dlaczego więc mamy wprowadzać prawny zakaz ich eksportowania? Dlaczego na proponowanych listach do ograniczenia eksportu są podane nazwy handlowe? Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli lek oryginalny może być zastąpiony innym lekiem generycznym, to apteka powinna go zaproponować pacjentowi. Prawie wszystkie leki z proponowanej listy mają swoje tańsze odpowiedniki. Nadmienię, że braki leków generycznych zdarzają się niebywale rzadko.

Ale czy to oznacza, że posłowie mają nic nie zmieniać, skoro dostrzegają problem?

Dystrybucja równoległa funkcjonuje od ponad 40 lat w krajach Unii Europejskiej. Koncerny farmaceutyczne postawiły sobie za punkt honoru, że na ich lekach mają zarabiać tylko one. Nie są i nigdy nie były zadowolone z działań niektórych przedsiębiorców związanych z obrotem lekiem równolegle – wtedy zyski są dla koncernów mniejsze. Podam prosty przykład: jest w Grecji lek X, który kosztuje 10 zł, w Polsce ten sam lek kosztuje 20 zł. Koncern zarabia o 10 zł mniej na opakowaniu w Grecji niż w Polsce. Generalnie i tak zarabia producent, ale na Polakach zarobi dwa razy więcej – a my, potencjalni pacjenci, wydajemy 10 zł więcej za ten sam lek.

Dystrybucja równoległa umożliwia pacjentom kupowanie tańszych leków z innych krajów. Polska zamiast wykorzystać to rozwiązanie w procesie refundacji, ogranicza je. Gdyby nie ten kanał dystrybucji leków, to kilka lat temu Polskę spotkałaby ogromna tragedia: w okresie gdy w kraju brakowało leków onkologicznych, firmy importujące i eksportujące sprowadzały je z innych krajów Unii. Wtedy import leków był dobry. Co się zmieniło? Jesteśmy w sytuacji, w której koncerny farmaceutyczne starają się zmonopolizować rynek. Taka sytuacja jest niepokojąca. Kiedy konkurencja jest mniejsza, ceny leków rosną. Jeśli nie są one opłacalne dla producentów (z różnych powodów), to ci się wycofują i wyrejestrowują lek z danego kraju. A pacjentów trzeba leczyć – tylko czym? Taka sytuacja jest korzystna tylko dla producentów.


Pozostało jeszcze 47% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Polecane