Przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu zapadł wyrok ws. Bieliński przeciwko Polsce. ETPCz uznał naruszenie art. 6 i art. 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W wyroku czytamy, że doszło do nadmiernej długość postępowania odwoławczego w sprawie obniżenia świadczeń wnioskodawcy, które trwało ponad cztery lata na dwóch poziomach sądownictwa. W tym sensie godzi to w art. 6. Konwencji, który mówi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia swojej sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd.

ETPCz wskazał także na brak skutecznego środka odwoławczego w systemie krajowym, mającego na celu zakwestionowanie czasu rozpatrywania sprawy, w której postępowanie sądowe zostało zawieszone do czasu rozpoznania pytania prawnego przez Trybunał Konstytucyjny. To, z kolei, stanowi naruszenie art. 13 Konwencji (każdy, czyje prawa i wolności zawarte w niniejszej konwencji zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka odwoławczego do właściwego organu państwowego).

Teraz Polska ma wypłacić skarżącemu, w ciągu trzech miesięcy od dnia, w którym wyrok stanie się prawomocny zgodnie z art. 44 ust. 2 Konwencji (trzy miesiące od daty wydania wyroku, jeśli nie złożono wniosku o przekazanie sprawy do Wielkiej Izby): 2,1 tys. euro z tytułu szkody niemajątkowej oraz 763 euro za koszty procesowe.

Reklama

Dezubekizacja w ETPCz. Podobnych spraw jest więcej

Ta sprawa trafiła przed ETPCz jako jedna z pierwszych, we wrześniu 2019 r. Ale, jak opisywaliśmy na łamach DGP, podobnych jest więcej. „MSZ potwierdza fakt zakomunikowania w dniu 18 marca przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu 23 skarg dotyczących m.in. zarzutu przewlekłości postępowań krajowych, którym Trybunał nadał priorytet. Obecnie są przedmiotem analizy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które przedstawi stanowisko Rządu RP odnośnie do ich dopuszczalności oraz zasadności w terminie wyznaczonym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka” – informował nas resort spraw zagranicznych w ubiegłym roku.

Reklama

- Do tego dochodzi długa lista spraw, które zostały złożone i czekają na rozpatrzenie – dodaje mec. Monika Gąsiorowska, które reprezentuje grupę skarżących przed ETPCz.

- Teraz zapadł wyrok w jednostkowej sprawie, który jednak należy potraktować jako pilotażowy, bo wszystkie pozostałe skargi co do treści głównych zarzutów są zbieżne. Ja byłem w grupie osób składających skargę w lipcu 2020 r. – mówi nam były funkcjonariusz, któremu na skutek ustawy obniżono świadczenie emerytalno–rentowe i który również odwołał się od decyzji Zakładu Emerytalno–Rentowego MSWiA do sądu. Przypomina, że decyzje o obniżaniu świadczeń zapadały w 2017 r. Odwołania od nich na drodze sądowej były nieskuteczne, bo zdecydowaną większość postępowań zawieszano po tym, jak Sąd Okręgowy w Warszawie skierował zapytanie prawne do TK w sprawie konstytucyjności zapisów ustawy zaopatrzeniowej z 2016 r. To jednak miało miejsce w lutym 2018 r. i od tamtej pory TK nie pochylił się nad sprawą.

Sytuacja zmieniła się po uchwale Sądu Najwyższego

Sytuacja zmieniła się po uchwale Sądu Najwyższego z września 2020 r., kiedy SN w siedmioosobowym składzie stwierdził, że kryterium służby na rzecz totalitarnego państwa” określone w art. 13b ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym(…) powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka”.

W moim przypadku jednak faktyczne przyspieszenie postępowania przed sądami miało miejsce dopiero po zakomunikowaniu sprawy polskiemu rządowi przez ETPCz – podkreśla nasz rozmówca.

Teraz w wyroku ETPCz czytamy, że „​​całkowitą długość postępowania można tylko częściowo przypisać opóźnieniom przed Sądem Okręgowym. Ich czas trwania w dużej mierze wynika z długości postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, którego wynik może mieć decydujące znaczenie dla rozpatrzenia odwołań takich, jak wniosek wnioskodawcy”.

A także: „Jak podała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, z prawie 26 tys. odwołań wniesionych na decyzje obniżające emerytury, tylko ok. 2100 zostało rozpatrzonych i wydanych przez sądy okręgowe w Polsce. Wynika z tego, że pozostałe odwołania wciąż czekają na rozpoznanie sprawy przez Trybunał Konstytucyjny i tylko w niektórych sytuacjach sądy zdecydowały się na podjęcie postępowania bez oczekiwania na wydanie przez TK wyroku”.

Polski rząd wnosił o odrzucenie argumentów skarżącego

Przypomnijmy: w toku postepowania przed ETPCz polski rząd przedstawił stanowisko, w którym wnosił o odrzucenie argumentów skarżącego i stwierdzenie braku naruszenia art. 13 Konwencji. Powoływał się na fakt, że są już przypadki, w których sądy krajowe wydały wyroki merytoryczne, nie czekając na decyzję Trybunału Konstytucyjnego.

- Skargi na przewlekłość wnoszone przed polskimi sądami były nieskuteczne – mówi mec. Monika Gąsiorowska. Ona także potwierdza, że dopiero po komunikacji ETPCz zdecydowana większość toczących się spraw nabrała tempa, w kilku przypadkach ma już swój finał, sądy przyznały rację skarżącym i nakazały przywrócenie świadczeń w wysokości sprzed ustawy z 2016 r. – opisuje. Ocenia, że zasądzone teraz przez ETPCz środki są zaskakująco niskie, jednak nie mają one kluczowego znaczenia. Chodzi przede wszystkim o potwierdzenie naruszenia Konwencji. – Esencją realizacji wyroków ETPCz jest to, że państwo, którego dotyczą powinno doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie dochodziło do naruszania prawa w przyszłości. Dziś nadal są sprawy, które mają wyznaczone terminy w pierwszej instancji na koniec tego roku lub nawet początek kolejnego. To nie powinno mieć miejsca.

Poprosiliśmy Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które reprezentuje kraj na arenie międzynarodowej, o komentarz do wyroku i informacje, jakie rząd zamierza podjąć kroki. Na odpowiedzi czekamy.