Przypomnijmy, że sprowadzał się on do tego, że wysokość emerytury zależała od miesiąca, w którym uprawniony do niej złożył wniosek. Świadczenia osób, które składały go w czerwcu, były nawet o kilkaset złotych miesięcznie niższe niż tych, którzy wnioskowali o nie np. w maju lub w lipcu. Dlaczego? Bo w przypadku ustalania wysokości emerytury w czerwcu kwota składek poddana ostatniej waloryzacji rocznej nie podlega dodatkowym waloryzacjom kwartalnym. W konsekwencji przejście na emeryturę w tym miesiącu było mniej korzystne.
– ZUS informował klientów o problemie. Robili to m.in. doradcy emerytalni, u których można wyliczyć przyszłe świadczenie. Te działania przynosiły efekty i stosunkowo niewiele osób decydowało się na przejście na emeryturę w czerwcu – mówi DGP Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS. Co roku jednak kilka tysięcy emerytów dawało się złapać w pułapkę.
Wspomniana nowelizacja na stałe zmienia zasady wyliczania emerytur. Obecnie osoby, które osiągną wiek emerytalny w czerwcu, bez obaw mogą w tym miesiącu składać wnioski o świadczenie. – Ich emerytura będzie wyliczana na takich zasadach jak składających wnioski w maju, jeżeli będzie to dla nich korzystniejsze – wyjaśnia Paweł Żebrowski.
Nowe zasady nie obejmą czerwcowych emerytów z lat ubiegłych. Wyjątkiem są ci, którzy złożyli wniosek w czerwcu tego roku (czyli jeszcze przed datą wejścia w życie nowelizacji). Im ZUS ponownie obliczył wysokość emerytur (w tym przyznanych w czerwcu z urzędu osobom uprawnionym do renty, które uzyskały wiek emerytalny) oraz rent rodzinnych po osobach zmarłych po 31 maja 2021 r.
Z danych ZUS wynika, że do 21 października br. wydano 9,9 tys. decyzji o przeliczeniu wysokości świadczenia, które skutkowały jego podwyżką. – Przeciętna miesięczna wysokość tej podwyżki wyniosła 159,49 zł, a łączna kwota wypłaconych z tego tytułu wyrównań to 6,4 mln zł – wyjaśnia Paweł Żebrowski. ©℗