Przypomnijmy, że sprowadzał się on do tego, że wysokość emerytury zależała od miesiąca, w którym uprawniony do niej złożył wniosek. Świadczenia osób, które składały go w czerwcu, były nawet o kilkaset złotych miesięcznie niższe niż tych, którzy wnioskowali o nie np. w maju lub w lipcu. Dlaczego? Bo w przypadku ustalania wysokości emerytury w czerwcu kwota składek poddana ostatniej waloryzacji rocznej nie podlega dodatkowym waloryzacjom kwartalnym. W konsekwencji przejście na emeryturę w tym miesiącu było mniej korzystne.
– ZUS informował klientów o problemie. Robili to m.in. doradcy emerytalni, u których można wyliczyć przyszłe świadczenie. Te działania przynosiły efekty i stosunkowo niewiele osób decydowało się na przejście na emeryturę w czerwcu – mówi DGP Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS. Co roku jednak kilka tysięcy emerytów dawało się złapać w pułapkę.