Związkowców łączy bardzo krytyczny stosunek do pomysłów wydłużenia wieku emerytalnego, ale różni to, jak rządowe plany stopować. NSZZ „Solidarność” idzie na konfrontację, inni chcą dyskutować i szykują argumenty.
Jednolity front związkowców dotyczy referendum, ale już przy opiniowaniu ustawy wydłużającej wiek emerytalny pojawią się odmienne propozycje. Podobnie jak organizacje pracodawców, które popierają ustawę, ale mają odmienne postulaty – związkowcy są jej przeciwni, ale w różnych kwestiach. Pierwsze starcie poglądów partnerów społecznych w sprawie ustawy szykuje się 27 lutego, kiedy ma się zebrać zespół komisji trójstronnej ds. ubezpieczeń społecznych.

Przewrócić ustawę

OPZZ chce grać na czas, w nadziei, że front przeciwników stanie się silniejszy i rząd będzie musiał pójść na ustępstwa. Związek chce, by najpierw przyjąć rozwiązania łagodzące wydłużanie wieku, a o samej ustawie dyskutować potem. Do tego centrala wystosowała pismo, w którym proponuje, by sprawa trafiła do komisji trójstronnej dopiero po tym, jak zakończą się konsultacje projektu, po 14 marca. Jak podkreśla Jan Guz, przewodniczący OPZZ, pod koniec lutego eksperci organizacji nie będą mieli jeszcze statutowego stanowiska (jest na to 30 dni). – Zaproponowaliśmy przesunięcie terminu, bo jak mamy zająć stanowisko na komisji, skoro nie będzie jeszcze stanowiska centrali? Nasze posiedzenie odbędzie się 13 marca – podkreśla Guz w rozmowie z DGP.
Reklama
Praktycznym skutkiem przyjęcia propozycji OPZZ byłoby wywrócenie rządowego harmonogramu przyjmowania ustawy. Bo premier Donald Tusk chce, by zaraz po trzydziestodniowym terminie konsultacji projekt ustawy przyjął rząd i wysłał go do Sejmu.
Stanowiska OPZZ nie podzielają inni związkowcy. – Nie traktujemy tego spotkania jako ostatecznego terminu konsultacji, a jako moment rozpoczęcia dyskusji – mówi Henryk Nakonieczny z NSZZ „Solidarność”. Związek chce frontalnego starcia z rządem na każdym etapie prac. Zebrał i złożył już w Sejmie 1,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie i jest zdecydowanie na nie. – Trudno mówić o konstruktywnej dyskusji, skoro rząd nie zostawia do niej żadnego pola. Znowu pominął etap założeń do ustawy i przedstawił gotowy projekt. Otwarcie mówi, że nie będzie zmian w ustawie, a reszta to melodia przyszłości, czyli bajka – kwituje Nakonieczny.

Reklama
NSZZ wylicza, że w ustawie brakuje propozycji, które poprawiałyby sytuację systemu ubezpieczeń społecznych w krótszej perspektywie, np. uzależnienie składek od dochodów osób samozatrudnionych. „Solidarność” liczy, że masowy sprzeciw i nagłaśnianie sprawy przy każdej okazji wywróci rządowe plany.



Porozumienie wątpliwe

Wspólne elementy w stanowiskach związków są dwa. Wszystkie kwestionują wyliczenia, jakie rząd przyjął do ustawy wydłużającej wiek emerytalny. OPZZ już upomniał się o ich doprecyzowanie. – Poprosiliśmy o uzupełnienie tych informacji, bo wiemy, że wyliczenia Eurostatu lepiej rządowi pasowały do opisu zjawiska. Sprawa wygląda zupełnie odmiennie, jeśli wziąć pod uwagę inne dane, np. GUS, albo te pokazujące sytuację na Zachodzie – tłumaczy Guz. A Henryk Nakonieczny dodaje, że wyliczenia rządu są pisane na wodzie. – Choćby te dotyczące wzrostu aktywności zawodowej kobiet w wieku ok. 65 lat. Będziemy się upominać o ich metodologię i nakłaniać do dodatkowych ekspertyz.
Drugi punkt wspólny to domaganie się uzupełnienia ustawy o inne propozycje. – Wyrzuciliśmy już z kraju 2 mln młodych ludzi, którzy powinni tu pracować i rodzić dzieci. Dlatego chcemy na sprawę spojrzeć całościowo, rozmawiać o tym, co z młodymi, którzy są bez pracy, czy osobami 50+, które ją tracą – wylicza przewodniczący Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka.
Rząd chce jednak najpierw przeforsować wydłużenie wieku, a o innych kwestiach ewentualnie rozmawiać potem.
PRAWO
Dłużej w pracy od 2013 roku
Ustawa o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw została skierowana do konsultacji społecznych 14 lutego. Będą one trwały 30 dni. Zgodnie z ustawą od 2013 r. rozpocznie się stopniowe zrównywanie i wydłużanie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Dla kobiet proces ten ma się zakończyć w 2040 r., a dla mężczyzn w 2020 r. Twórcy ustawy przekonują, że dzięki zmianom zdecydowanie wzrośnie wysokość emerytur, zwłaszcza w przypadku kobiet (ok.70 proc.). Argumentują też, że wydłużenie wieku jest konieczne ze względu na drastyczny spadek rąk do pracy, który nastąpi w najbliższych latach. Rząd przekonuje, że alternatywą jest wzrost podatków lub dalsze obniżenie emerytur.