To oznacza, że na dwa tygodnie przed pierwszym testem (ósmoklasisty) rząd nie podjął żadnej decyzji w sprawie tegorocznych egzaminów zewnętrznych. Dziś prawdopodobnie zostanie ona ogłoszona. Do wczoraj oficjalne stanowisko MEN było takie, że zarówno testy kończące podstawówkę, jak i matury odbędą się w pierwotnym terminie. Zdaniem ekspertów niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia błędem jest trzymanie uczniów i nauczycieli w zawieszeniu. Już wcześniej pedagodzy i dyrektorzy, z którymi rozmawiał DGP, mówili, że niepewność negatywnie wpływa na dzieci, które i tak w sytuacji panującej epidemii mają dużo stresu.

Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik odpiera zarzuty, że decyzje są podejmowane za późno. Jak mówi, z perspektywy przepisów dotyczących edukacji nic się nie zmieniło, szkoła działa, więc egzaminy mogłyby się odbyć w planowanym terminie. – Ale do tego musiałyby być zdjęte obostrzenia sanitarno-epidemiczne. A to już prerogatywa rządu. Czekamy po prostu na decyzję ministerstwa zdrowia i GIS dotyczącą wytycznych epidemicznych – tłumaczy.

Teraz rząd chce wiedzieć, jak postąpiły inne kraje. W zleceniu, które otrzymał ośrodek analityczny, zaznaczono, żeby znaleźć przykłady tych państw, w których egzaminów nie odwołano.

Pisaliśmy o tym w DGP kilka dni temu. I tak na przykład w Chinach egzaminy zewnętrzne przesunięto. We Francji i Wielkiej Brytanii matury w ogóle się nie odbędą. Uczniowie otrzymają średnią ocenę z każdego przedmiotu obliczoną na podstawie ocen z testów i prac domowych. Choć są też państwa, np. Węgry, które nadal nie podjęły decyzji o maturach. Budapeszt ma ją ogłosić jeszcze w tym tygodniu.

Zdaniem Marcina Smolika wycofanie się z egzaminów przez część państw było przedwczesne. Ponadto – jak mówi – w każdym kraju specyfika testów jest bardzo różna. We Francji uczniowie zdają z każdego przedmiotu, więc przeprowadzenie takich egzaminów rzeczywiście byłoby trudniejsze. Niemcy z kolei zdecydowali, że uczniowie będą zdawać, ale w maseczkach i rękawiczkach. Choć to nie jest najlepsze rozwiązanie – dodaje.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy nie należałoby zmienić arkuszy egzaminacyjnych w sytuacji, kiedy część materiału – z uwagi na pracę zdalną – nie została przerobiona. Szef CKE przekonuje, że nie ma takiej możliwości, szkoła działa, tylko w innej formule i w prawie ujęty jest obowiązek realizacji podstawy programowej.

Jak wynika z naszych informacji, rząd za wszelką cenę nie chce odwoływać matur. Rozważane są różne opcje, np. przesunięcie ich nawet na okres powakacyjny. Jeśli zaś chodzi o egzamin ósmoklasisty, na stole cały czas są dwa warianty: przesunięcie testów z kwietnia na przykład na czerwiec albo konkurs świadectw.

Niemogący doczekać się decyzji uczniowie nie ukrywają rozgoryczenia. Młodzież zrzeszona w Nieformalnym Ruchu Protestujących Maturzystów złożyła wniosek do sądu okręgowego w Warszawie o zobowiązanie rządu i MEN do podjęcia działań w celu ochrony prawa do życia i zdrowia uczniów oraz nauczycieli, którzy mieliby uczestniczyć w nadchodzących egzaminach. Zbierane są także podpisy pod petycją o przełożenie egzaminu ósmoklasisty.