4 maja powinny rozpocząć się egzaminy maturalne. W związku z epidemią koronawirusa o jego przełożenie apelują wszystkie środowiska: rodzice, organizacje pozarządowe, związki zawodowe i sami uczniowie. Ci ostatni złożyli właśnie do sądu wniosek w tej sprawie.

„Z przerażeniem obserwujemy sytuację naszych dzieci, związaną z rozwojem epidemii Covid-19 w kraju. Od 12 marca 2020 roku placówki szkolne pozostają zamknięte dla wszystkich uczniów, którzy od 25 marca 2020 roku przeszli na nauczanie zdalne. Skutkiem zamknięcia szkół jest niewystarczający kontakt uczniów przygotowujących się do egzaminów z ich nauczycielami, niska efektywność zdalnych lekcji oraz dalece niedoskonały system powtarzania materiału egzaminacyjnego przez dzieci, osłabiony dodatkowo faktem ich izolacji, co wpływa w sposób oczywisty na proces zapamiętywania i sprawność nauki” – piszą w apelu do Ministra Edukacji rodzice uczniów, którzy mają wkrótce przystąpić do matur i egzaminów ósmoklasisty.

W podobnym tonie brzmi apel Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zdaniem ZNP Covid-19 „wywołał kryzys w edukacji i jako społeczność szkolna musimy zrobić wszystko, by zminimalizować jego negatywne skutki”. - Jednak naszym podstawowym zadaniem w tej chwili jest ochrona życia i zdrowia uczniów i ich rodzin oraz nauczycieli i pracowników oświaty, dlatego jako nauczyciele apelujemy o odwołanie kwietniowych i majowych egzaminów zewnętrznych – pisze Sławomir Broniarz.
Dodaje: „Naszym zdaniem, zorganizowanie egzaminów zewnętrznych w dotychczasowej formule, czyli w szkołach, wiąże się z narażeniem zdrowia i życia tegorocznych ósmoklasistów, maturzystów i uczniów przystępujących do egzaminów zawodowych, a także nauczycieli, pracowników oświaty oraz rodzin i najbliższych wszystkich tych osób, czyli milionów Polaków”.

Wczoraj za uczniami wstawił się także Rzecznik Praw Dziecka, który podkreśla, że rodzice i uczniowie nie chcą już dłużej tkwić w niepewności w związku z terminami egzaminów zewnętrznych. "Rozumiem ich i proszę, aby jak najszybciej zapoznał ich Pan z planami zmian w systemie edukacji zakładającymi różne scenariusze wydarzeń" - napisał w liście do ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Reklama

Seria apeli i listów do Ministerstwa Edukacji Narodowej pozostała bez odpowiedzi. Na temat daty przeprowadzenia egzaminow zewnętrznych Dariusz Piontkowski wypowiedział się ostatni raz sześć dni temu. Na antenie Radia Szczecin powiedział: „Sytuację mamy szczególną. Mamy pandemię. Różne są postawy, ale jeżeli część maturzystów zastanawia się nad tym, kiedy będzie egzamin, to i tak wszyscy do tego egzaminu w końcu przystąpią. Nawet, gdyby były decyzja o zmianie terminu. Nie będzie to zależało od widzimisię jednego czy drugiego związku zawodowego ani grupki maturzystów, ale od tego jaka będzie rekomendacja ministra zdrowia - powiedział Piontkowski.”

Do działania przystąpili więc uczniowie. Tegoroczny maturzysta i działacz społeczny, Tymon P. Radzik, zdecydował się wystąpić na drogę sądową przeciwko Ministerstwo Edukacji Narodowej żądając udzielenia przez Sąd zabezpieczenia polegającego na zobowiązaniu Ministra Dariusza Piontkowskiego do podjęcia działań zmierzających do przełożenia matur z terminu majowego.

„Dobra osobiste tegorocznych maturzystów - życie i zdrowie - są zagrożone brakiem decyzji MEN w sprawie przełożenia tegorocznych egzaminów maturalnych. Wobec braku decyzji, istnieje ryzyko, że maturzyści będą zmuszeni podejść do egzaminu w maju, narażając się na zakażenie potencjalnie śmiertelną chorobą zakaźną lub zrezygnować z udziału w egzaminie kosztem swojej edukacji” – pisze tłumacząc swoją decyzję maturzysta.

Podkreśla, że sam premier Mateusz Morawiecki powiedział w Sejmie, że szczytu epidemii spodziewamy się na przełom maja i czerwca. - W sobotę na konferencji prasowej Minister Zdrowia Łukasz Szumowski ogłosił, że nic nie wskazuje na to, by w najbliższych tygodniach liczba zakażonych zaczęła spadać. Do władz państwowych w sprawie matur apelowały dziesiątki tysięcy zainteresowanych osób, maturzystów, a także m. in. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Obywatelskich - niestety, bez zadowalającej odpowiedzi – pisze Szymon Radzik.

Na decyzję sądu w tej sprawie poczekamy nie dłużej niż siedem dni.