Rząd zmienia ustawę, by można było budować nowe spalarnie. Tymczasem przedsiębiorcy uważają, że to za mało, bo dziś trudno nawet o modernizację stojących już instalacji
Reklama
Najnowszy projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zmienia także przepisy ustawy o odpadach dotyczące 30-proc. limitu udziału termicznego przekształcania śmieci komunalnych i pochodzących z ich przetwarzania. Ma to pozwolić na stawianie nowych spalarni i uregulować trudną sytuację na rynku odpadów komunalnych (miałyby one działać także jako lokalne ciepłownie). – Mamy deficyt spalarni, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę dotychczasowy 30-proc. limit. Brakuje instalacji do odzysku surowców i segregacji, a także kompostowni czy biogazowni – mówi Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami. Tymczasem obowiązujące przepisy utrudniają i wręcz uniemożliwiają inwestycje w odpady. Przedsiębiorcy mają problemy z dostosowaniem istniejących obiektów do nowych zasad, wynikających choćby z rozporządzenia ministra klimatu z 11 września 2020 r. w sprawie szczegółowych wymagań dla magazynowania odpadów (Dz.U. poz. 1742). Wymaga ono od nich sporych nakładów finansowych i nowych zgód umożliwiających takie inwestycje, jak rozbudowa miejsca do magazynowania śmieci. I mimo że okresy przejściowe potrwają nawet cztery lata, zajmujący się odpadami mają poważne wątpliwości, czy zdążą na czas.

Prawo hamuje

– Nie o pieniądze chodzi w pierwszej kolejności, a o przepisy, które powodują, że uzyskanie jakiejkolwiek zgody dotyczącej inwestycji odpadowych staje się praktycznie niemożliwe, a przynajmniej trwa latami – mówi Karol Wójcik. Również Michał Dąbrowski, przewodniczący rady Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, uważa, że pieniędzy na zielone inwestycje jest na rynku dużo, ale problemem są bariery prawne. [ramka] O tym, że często przepisy są nieprzemyślane, świadczą konkretne przykłady. W Warszawie np. wciąż nie może dojść do skutku budowa hali zadaszającej urządzenia przetwarzające odpady komunalne, które dziś działają na wolnym powietrzu. Taka inwestycja traktowana jest bowiem jako rozbudowa instalacji i wymaga uzyskania odpowiednich zgód. A te w obawie przed protestami mieszkańców lokalne władze obawiają się wydawać. Mimo że wnioskodawcy wyraźnie zaznaczają, iż chodzi nie o zwiększenie mocy przerobowych, ale o ograniczenie uciążliwości. W innym województwie jeden z recyklerów już blisko rok od zakończenia inwestycji czeka na pozwolenie zintegrowane z urzędu marszałkowskiego. Cały czas słyszy, że dla urzędu jest to priorytet, ale ze względu na epidemię są ograniczone możliwości. Tymczasem takie opóźnienie nie tylko naraża firmę na straty (właściciel spłaca kredyt, a nie może zacząć działalności), lecz także powoduje, że w danym rejonie koszty gospodarowania odpadami komunalnymi są wyższe, niż mogłyby być. Gdyby bowiem instalacja działała, mogłaby przetwarzać więcej wysegregowanych resztek.
Te dokumenty trzeba uzyskać, aby uruchomić działalność
1. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach
W ramach tego postępowania organ prowadzący (gmina, regionalna dyrekcja ochrony środowiska, niekiedy starostwo lub Lasy Państwowe):
• uzgadnia warunki realizacji przedsięwzięcia z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska,
• zasięga opinii państwowego inspektora sanitarnego (powiatowego, wojewódzkiego bądź granicznego),
• zasięga opinii organu właściwego do wydania pozwolenia zintegrowanego (marszałka, starosty),
• uzgadnia warunki realizacji przedsięwzięcia z dyrektorem regionalnego zarządu gospodarki wodnej Wód Polskich,
• zapewnia możliwość udziału społeczeństwa w postępowaniu.
2. Decyzja o warunkach zabudowy (jeśli nieruchomość nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego).
3. Pozwolenie na budowę
W ramach tego postępowania, jeśli zachodzą przesłanki ustawowe:
• organ prowadzący (zazwyczaj starosta) występuje do regionalnego (albo generalnego) dyrektora ochrony środowiska z wnioskiem o uzgodnienie warunków realizacji przedsięwzięcia,
• właściwy dyrektor występuje do organu wydającego pozwolenie budowlane, o zapewnienie możliwości udziału społeczeństwa,
• organ prowadzący zasięga opinii państwowego inspektora sanitarnego, oraz dyrektora RZGW właściwego w sprawach ocen wodnoprawnych.
4. Pozwolenie zintegrowane (o ile jest to instalacja, której funkcjonowanie, ze względu na rodzaj i skalę prowadzonej w niej działalności, może powodować znaczne zanieczyszczenie poszczególnych elementów przyrodniczych albo środowiska jako całości) – w ramach tego postępowania organ administracji (najczęściej marszałek lub starosta) zapewnia możliwość udziału społeczeństwa.
5. Jeżeli nie musi być pozwolenia zintegrowanego, to konieczne może okazać się uzyskanie pozwoleń na:
• wprowadzanie gazów lub pyłów do powietrza,
• wytwarzanie odpadów,
• pobór wód oraz wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi,
• zbieranie lub przetwarzanie odpadów.
– Te instalacje, które już mamy, trzeba dostosować do nowych wymogów, tymczasem uzgodnienie inwestycji trwa latami. To slalom gigant, który coraz trudniej przejechać – obrazowo mówi Karol Wójcik. Dlatego proponuje zebranie wszystkich, porozrzucanych dziś w dziesiątkach aktów prawnych wymogów w jednym miejscu i stworzenie specustawy dla inwestycji odpadowych. – Bez szybkiej ścieżki nie ma szans, by poprawić sytuację z odpadami i tym samym ustabilizować ceny – twierdzi ekspert. Również Michał Dąbrowski widzi sens takiego rozwiązania, zwłaszcza że sam proces legislacyjny wprowadzania zmian do poszczególnych ustaw mógłby trwać bardzo długo. – Firmy chcą inwestować, ale nie czekać 30 czy 40 miesięcy na pozwolenie zintegrowane. Chcą też mieć je razem z pozwoleniem na budowę, tak jak jest to w innych krajach UE. A nie dopiero po wybudowaniu instalacji. Bo nikt nie zaryzykuje setek milionów złotych, jeśli nie ma pewności, ze rozpocznie działalność – podkreśla Dąbrowski.

Urzędy powinny przyspieszyć

O tym, że zmiany w prawie są konieczne, by proces inwestycyjny nie utknął na dobre, przekonany jest również dr Jacek Pietrzyk ze spółki Atmoterm SA, zajmującej się doradztwem w dziedzinie ochrony środowiska. Istoty problemu dopatruje się jednak w kwestiach proceduralnych. – Kłopotem jest przewlekłość postępowań, a to się bierze przede wszystkim z niedoborów kadrowych, a niekiedy także z braku kompetencji – tłumaczy dr Pietrzyk. Sprawy są uznawane za skomplikowane i cedowane na nielicznych urzędników, którzy umieją je załatwić, a do nich jest kolejka. Dlatego jego zdaniem w przypadku kwestii odpadowych na nowo trzeba zapisać w ustawach, że nie wolno przedłużać terminów, należy też ustalić maksymalne terminy wydawania opinii czy przeprowadzenia kontroli obiektu przez straż pożarną i inne podmioty do tego zobowiązane. Skrócić można by też czas na konsultacje społeczne, co należałoby powiązać z lepszym powiadamianiem obywateli. – Natomiast przeciwny jestem takim przepisom, z których wynikałoby, że nie trzeba pytać ludzi, konsultować się, zasięgać opinii – mówi Jacek Pietrzyk. Jego zdaniem mogłoby to doprowadzić do takich sytuacji, jak budowa osiedli covidowych. – A nie mam wątpliwości, że osiedle w lesie jest mniej oddziałujące na środowisko niż zakład gospodarowania odpadami – dodaje ekspert. Potwierdza to również Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Dr Ziemski & Partners. [opinia] ©℗

opinia

Inwestorom należy zapewnić stabilizację

Byłbym bardzo ostrożny z wprowadzeniem kolejnych regulacji szczególnych czy tzw. specustaw. W pełni podzielam krytyczne opinie dotyczące dysfunkcjonalnych procedur, które trwają zdecydowanie zbyt długo. Jest to rezultat zarówno jakości i częstej zmienności przepisów, jak i praktyki ich stosowania przez organy administracji publicznej. Często się zdarza, że przed zakończeniem jednego postępowania już należy wszczynać kolejne z uwagi na zmianę uwarunkowań, w tym prawnych. Należy się zastanowić, jak te procedury udrożnić i zapewnić stabilizację umożliwiającą sprawną realizację inwestycji ‒ zarówno prywatnych, jak i samorządowych. Należy odpowiedzieć na pytanie, czemu obecne procedury mają służyć i jak można je zmodyfikować. Odrębnym problemem pozostają braki kadrowe w urzędach administracji publicznej dodatkowo spotęgowane trybem covidowym.
Wprowadzając ewentualne rozwiązania szczególne, należy bardzo rozważnie określić ich zakres, aby uniknąć próby nadużyć, które obserwujemy obecnie w przypadku uproszczenia procedur budowlanych na potrzeby walki z COVID-19.