DGP poznał projekty ustaw, które mają zrewolucjonizować gospodarkę komunalną. Albo, jak przekonują inni, cofnąć ją o kilka lat.
Ministerstwo Klimatu chce zmienić przepisy tak, by samorządy nie musiały przekazywać odpadów spalarniom, tylko mogły je składować. To powrót do sytuacji sprzed 2016 r. Ale zmiana nie będzie wieczna – „zwolnienie” potrwa 2–3 lata. W tym czasie gminy mają zaoszczędzić pieniądze i przeprowadzić inwestycje konieczne do tego, by zmniejszyć koszty spalania śmieci (obecnie to nawet 1800 zł za tonę). Niektóre miasta nie wykluczają, że w związku z tym czasowo obniżą koszty odbioru odpadów od mieszkańców. Eksperci przestrzegają jednak, że raz uchylonego zakazu nie będzie łatwo wprowadzić ponownie. W efekcie możemy zabetonować system na lata.
Ministerstwo Klimatu zamierza cofnąć kontrowersyjną zmianę przepisów z 2016 r. i na dwa lata znieść zakaz składowania frakcji kalorycznych, czyli – w praktyce – nienadających się do recyklingu resztek wyjeżdżających z sortowni. To między innymi strzępki folii i opakowań z tworzyw sztucznych, których produkujemy od 3 do 5 mln ton rocznie (na ok. 13 mln ton wszystkich odpadów komunalnych). Przed 2016 r. można je było składować lub spalać. Dziś tylko to drugie.