Szczecin od lipca zbiera do pojemnika na metal i tworzywa sztuczne tylko te surowce, które nadają się do recyklingu. Resztę plastików mieszkańcy mają wrzucać do pojemnika na odpady zmieszane, a te trafią do spalarni. Czy taka ingerencja w zasady segregacji odpadów jest zgodna z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010 ze zm.; z 2020 r. poz. 150 ze zm.)?
Reklama
– Przyjęliśmy zasadę, że mieszkaniec, który wysegregował odpady, powinien mieć gwarancję, że materiał trafi do instalacji, która ten odpad przetworzy – wyjaśnia Paweł Adamczyk, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta w Szczecinie.
– Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminach uchwalony przez radę miasta Szczecin określa, że selektywnej zbiórce podlegają tworzywa sztuczne, w tym butelki po napojach (PET), opakowania po środkach chemii gospodarczej, kosmetykach, przezroczysta folia. Wyliczenie to nie ma jednak charakteru zamkniętego, lecz otwarty – podkreśla Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej dr Krystian Ziemski&Partners w Poznaniu.

Reklama
Zwraca uwagę, że dodatkowo miasto w regulaminie określiło warunki uznania, że określone frakcje odpadów są zbierane w sposób selektywny. Mieszkańcy mają natomiast otrzymać informację, w jaki sposób służby miejskie będą podchodzić do oceny, czy obowiązek selektywnej zbiórki jest spełniony.
Maciej Kiełbus zauważa, że podobne działania są od dawna stosowane w innych gminach, ale na inną skalę.
– Jeśli samorządowcy decydują, że np. brudny, czyli zanieczyszczony lub zatłuszczony papier ma trafiać do pojemnika na odpady niesegregowane, czyli zmieszane, zamiast do pojemnika lub worka niebieskiego, to także określają, jak należy postąpić z frakcją na pierwszy rzut oka szczegółowo regulowaną przepisami ustawy i rozporządzenia w sprawie standaryzacji selektywnej zbiórki – wyjaśnia.
Dodaje, że takich przykładów można wskazywać więcej. – Ich wspólnym celem jest ułatwienie recyklingu zebranych selektywnie odpadów i oddzielenie od nich tego, czego odzyskowi nie uda się poddać lub będzie to zbyt kosztowne – zaznacza.
Także według Mateusza Karciarza, prawnika w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w Poznaniu, działania władz Szczecina mieszczą się w ramach prawa.
– Styropianowe opakowania po jedzeniu w części gmin są traktowane jako tworzywo sztuczne, a w części jako odpady zmieszane – mówi.
Dodaje, że decyzję władz Szczecina odczytuje jako zapowiedź tego, że władze będą informować mieszkańców, co faktycznie jest odpadem komunalnym, który należy wrzucać do żółtych pojemników.
W ostatnich latach cena, którą gminy płacą za zagospodarowanie tony odpadów z żółtego worka, niekiedy przekracza stawkę za zagospodarowanie odpadów zmieszanych. Jednocześnie, co przyznaje Paweł Adamczyk, z wyselekcjonowanych odpadów nawet połowa nie trafia do recyklingu.
– Należy przypomnieć, że selektywna zbiórka odpadów nie jest sztuką dla sztuki, ale działaniem celowym, w ramach którego dany strumień odpadów obejmuje jedynie śmieci charakteryzujące się takimi samymi właściwościami i takimi samymi cechami, co ma ułatwić ich przetwarzanie – mówi Maciej Kiełbus.
Wątpliwości ma Hanna Marliere, ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group. – Ryzyko jest takie, że mieszkańcy będą wyrzucać mniej plastików do żółtego worka, skoro i tak można je „ekologicznie spalić” – zaznacza. I zastanawia się: ‒ A jeśli pojawi się recykler nowego rodzaju tworzywa? Czy miasto na nowo będzie uczyć mieszkańców segregacji?