Maseczki znikają z aptek i magazynów sklepów internetowych. Jako odpad, w zależności od tego, czy używały ich osoby chore czy zdrowe, powinny trafić do różnych pojemników.
– Jeśli maseczkę wykorzystuje osoba, która chce się przed wirusem zabezpieczyć, ale nie jest zakażona, nie kaszle, nie ma gorączki, to taką maseczkę należy wyrzucić do odpadów zmieszanych, resztkowych – mówi ekspertka gospodarki odpadami Hanna Marliere, dyrektor Green Management Group. – Natomiast jeśli korzysta z niej osoba chora, na przykład z objawami kataru, wówczas maseczka powinna zostać potraktowana jak odpad medyczny – podkreśla specjalistka.
Takiej maseczki nie przyjmą jednak apteki, bo tam można oddać wyłącznie leki. Maseczka, z której korzystała osoba z objawami choroby, powinna więc trafić do PSZOK-u, czyli do punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, których prowadzenie jest obowiązkiem gmin. PSZOK-i powinny przyjmować odpady zakaźne, np. igły, strzykawki, paski do glukometrów.
Reklama
Także Karol Wójcik ze Związku Procodawców Gospodarki Odpadami uważa, że zużyta maseczka ochronna, w zależności od sytuacji, może być odpadem medycznym albo odpadem komunalnym. – Zdrowy – nomen omen – rozsądek w obu przypadkach nakazywałby utylizację poprzez spalanie – mówi Karol Wójcik. – W przypadku gdy ów odpad powstaje w związku z udzielaniem świadczeń zdrowotnych oraz prowadzeniem badań i doświadczeń naukowych w zakresie medycyny, nie ma wątpliwości, iż jest to medyczny odpad niebezpieczny i powinien być spalony. Natomiast jeśli odpad ten powstaje w innych okolicznościach związanych z bytowaniem człowieka, sądzę, że należy ją kwalifikować jako odpad komunalny – dodaje. I podkreśla, że jeśli maseczki znajdą się w czarnym pojemniku, to trafią później na taśmę sortowniczą. – Więc i w tym zakresie warto, by ustawodawca wskazał szczególny sposób postępowania z takim odpadem domowym, tak jak to zrobił w lipcu ubiegłego roku w przypadku zużytych igieł i strzykawek – mówi Wójcik.
O kłopotach z oddaniem zużytych masek alarmował jeden z przedsiębiorców, który ze względu na obawę przed zarażeniem koronawirusem wyposażył w nie swoich pracowników. Część ekspertów uważa, że można je traktować jako odzież ochronną. Jednak firma śmieciowa nie chciała ich odebrać pod kodem odpowiadającym odzieży, zaznaczając, że maseczka, która ma chronić przed koronawirusem, jest odpadem medycznym. – Mogłyby zostać oddane jako odzież ochronna pod warunkiem, że mamy pewność, że nie jest to materiał potencjalnie zakaźny. Czyli że pracownicy nosili je wyłącznie prewencyjnie – mówi Hanna Marliere. I dodaje, że jeśli pracownik przyszedł do pracy, to domniemanie jest takie, że był zdrowy i użył jej, żeby się zabezpieczyć.
Specjaliści podkreślają, że maseczki służą w zasadzie tylko osobom zakażonym. – Trzeba zadać sobie pytanie, czy na pewno warto maseczkę kupować. W mojej ocenie, w zdecydowanej większości przypadków, nie – dodaje Hanna Marliere.