Pomimo występowania gatunków ściśle chronionych w wydzieleniu 219a w bieszczadzkim Nadleśnictwie Stuposiany, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie widzi podstaw prawnych do wydania decyzji o wstrzymaniu prac leśnych.
TO KOLEJNY TEKST DOTYCZĄCY WYCINKI W WYDZIELENIU 219a. ABY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ NA TEN TEMAT, KLIKNIJ TUTAJ >>

„Po wnikliwej analizie treści przedstawionych w w.w. mailu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie nie znajduje podstaw prawnych do stwierdzenia lub przewidywania zmian w środowisku zagrażających lub mogących zagrażać roślinom, zwierzętom lub grzybom objętym ochroną gatunkową na przedmiotowym terenie, w związku z czym tutejszy Organ nie znajduje przesłanek do zastosowania czynności przewidzianych w art. 60 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody” – to kluczowy cytat z odpowiedzi Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie Wojciecha Wdowika na wniosek o wstrzymanie prac leśnych ze względu na występowanie gatunków chronionych na obszarze przeznaczonym do wycinki.

Reklama

Jakie uprawnienie przewiduje art. 60 ust 2. u.o.p? Na jego podstawie „jeżeli stwierdzone lub przewidywane zmiany w środowisku zagrażają lub mogą zagrażać roślinom, zwierzętom lub grzybom objętym ochroną gatunkową, regionalny dyrektor ochrony środowiska jest obowiązany, po zasięgnięciu opinii właściwej regionalnej rady ochrony przyrody oraz zarządcy lub właściciela terenu, podjąć działania w celu zapewnienia trwałego zachowania gatunku, jego siedliska lub ostoi, eliminowania przyczyn powstawania zagrożeń oraz poprawy stanu ochrony jego siedliska lub ostoi”.

W opisywanym przez nas przypadku chodzi przede wszystkim o jeżolista zwyczajnego (Antitrichia curtipendula), który jest bardzo rzadkim gatunkiem mchu. Jego występowanie na tym obszarze potwierdziła nam Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze.

Reklama

Jeżolist zwyczajny to gatunek ściśle chroniony Rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej roślin (Dz.U. z 2014 r. poz. 1409), wobec którego nie ma odstępstw od zakazów zabijania i niszczenia siedlisk w trakcie realizacji zrównoważonej gospodarki leśnej. Co więcej, jest to gatunek wymierający przypisany do kategorii „E” w Polskiej Czerwonej Księdze Gatunków – w samych polskich Karpatach jest uznany za skrajnie zagrożony wyginięciem, gdzie współcześnie pojawia się jedynie w kilku stanowiskach. Jego występowanie jest natomiast charakterystyczne dla lasów bukowych cechujących się wysoką naturalnością.

Tak o jeżoliście pisali w 2011 r. Jan Żarnowiec oraz Adam Stebel, autorzy opracowania „Antitrichia curtipendula – ginący mech we florze polskich Karpat”: „jeżolist zwyczajny należy obecnie do grupy najrzadszych i najsilniej zagrożonych mchów epifitycznych w polskiej części Karpat, skąd znany jest łącznie z 62 stanowisk. W większości są to stanowiska historyczne, ponieważ od 1990 r. był obserwowany tylko w Masywie Babiej Góry i w Bieszczadach”.

- Jeżolist zwyczajny jest w Polsce skrajnie rzadkim i wymierającym gatunkiem. Mimo zaalarmowania służb ochrony środowiska, spotykamy się z murem ignorancji. Nic i nikt nie jest w stanie powstrzymać raz zaplanowanych cięć - nie ważne, czy to tysiące podpisów pod petycją, naukowe argumenty o niszczeniu wyjątkowo cennych siedlisk, czy dowody na możliwość złamania prawa – wskazuje Jakub Rok z Inicjatywy Dzikie Karpaty, który jest autorem wniosku do RDOŚ o wstrzymanie wycinki w wydzieleniu 219a.

Natura 2000 jeszcze nie działa

Wydzielenie 219a znajduje się na obszarze Natura 2000 Bieszczady PLC180001, na podstawie której chroniony powinien być także bezlist okrywowy (Buxbaumia viridis), widłoząb zielony (Dicranum viride), puszczyk uralski oraz dzięcioł białogrzbiety.

Sam bezlist okrywowy to kolejny gatunek objęty ochroną ścisłą, wobec którego nie można stosować odstępstw od zakazów dotyczących wykonywania czynności związanych z prowadzoną gospodarką leśną.

Jaki zatem problem dostrzega RDOŚ we wstrzymaniu wycinki? Dyrektor powołuje się tutaj na brak ustalonego planu ochrony dla tego konkretnego terenu. Pomimo tego, że projekt rozporządzenia w tej sprawie już powstał, sam akt jeszcze nie wszedł w życie. Dopiero na jego postawie do polskiego porządku prawnego mają zostać wpisane chronione siedliska przyrodnicze oraz gatunki wskazane w obszarze Natura 2000 Bieszczady PLC180001.

Co więcej, RDOŚ powołuje się także na przepisy wynikające z art. 37 ustawy o ochronie przyrody. Jak twierdzi, zakaz natychmiastowego wstrzymania działań, może zostać wydany tylko w sytuacji, gdy działania na obszarze Natura 2000 podjęte zostały sprzecznie z ustaleniami zadań ochronnych lub planu ochrony.

RDOŚ wskazuje także na Plany Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Stuposiany, które zostały zatwierdzone przez Ministra Środowiska 5 listopada 2015 r.

Przypomnijmy, że to właśnie przepisy dotyczące planów urządzenia lasu, budzą poważne wątpliwości Komisji Europejskiej co do zgodności z prawem unijnym. KE pod koniec lipca 2019 r. wystosowała wobec Polski uzasadnioną opinię, w której stwierdziła, że działania związane z gospodarką leśną (np. pozyskiwanie drewna na obszarach chronionych), muszą zostać poddane ocenie pod kątem ich wpływu na obszary Natura 2000 przed wydaniem odpowiedniego zezwolenia. Pomimo tego, że w Polsce taka ocena jest dokonywana, brakuje przepisów, które umożliwiają zaskarżenie przyjętych planów urządzenia lasu. Oznacza to de facto, że społeczna kontrola PUL w Polsce nie istnieje.

RDOŚ w swoim piśmie odnosi się także do „kodeksu dobrych praktyk” Lasów Państwowych, dzięki stosowaniu którego teoretycznie nie powinno dochodzić do żadnych naruszeń ochrony przyrody. Jednak w sprawie niniejszego „kodeksu” Komisja Europejska interweniowała pierwszy raz w 2016 r. Wskazywano wtedy, że samo stosowanie kodeksu dobrych praktyk nie oznacza, że przepisy ochrony środowiska nie są naruszane. Każdy bowiem przypadek powinien być indywidualnie oceniany. Choć KE wyznaczyła Polsce dwa miesiące na zmianę niniejszych przepisów, do tej pory nic w tej sprawie się nie zmieniło.

Co do samego stosowania w praktyce „kodeksu dobrych praktyk” można mieć wątpliwości również i w tym przypadku. Na drzewach oznaczonych do wycięcia w wydzieleniu 219a. udokumentowano bowiem występowanie kolejnych ściśle chronionych gatunków: parzocha szerokolistnego (Porella platyphylla) a także widłozęba zielonego (Dicranum viride). W przypadku tych gatunków, możliwe jest niszczenie stanowisk w przypadku, gdy „technologia prac uniemożliwia przestrzeganie zakazów” (art. 51. Ust. 2 pkt 1 ustawy o ochronie przyrody).

RDOŚ stoi jednak na stanowisku, że „gospodarka leśna wykonywana zgodnie z wymaganiami dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej nie narusza przepisów o ochronie poszczególnych zasobów, tworów oraz składników przyrody”. W negatywnej odpowiedzi na wniosek o wstrzymanie wycinki pisze jednak, że Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych podjęła kroki w celu modyfikacji planów urządzenia lasu w leśnictwie Muczne (tam znajduje się wydzielenie 219a). Wojciech Wdowik przypomina również, że w związku z wnioskiem Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze toczy się podstępowanie administracyjne w sprawie ustanowienia sfer ochrony grzyba granicznika płucnika (Lobaria pulmonacea). Kończąc pismo dodaje, że „dołoży wszelkich starań, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację”.