statystyki

Spalanie odpadów – inwestować czy nie

autor: Jakub Pawłowski30.10.2019, 10:00; Aktualizacja: 30.10.2019, 10:34
Spalarnie są klasyfikowane prawnie jako „mogące powodować znaczne zanieczyszczenie poszczególnych elementów przyrodniczych albo środowiska jako całości”.

Spalarnie są klasyfikowane prawnie jako „mogące powodować znaczne zanieczyszczenie poszczególnych elementów przyrodniczych albo środowiska jako całości”.źródło: ShutterStock

Coraz więcej samorządów zastanawia się nad budową spalarni bądź przebudową ciepłowni tak, by zasilać ją paliwem z odpadów. Zapytaliśmy ekspertów, jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania.

W obliczu drastycznie rosnących kosztów gospodarki komunalnej, coraz więcej gmin wykazuje zainteresowanie budową spalarni lub przebudową lokalnej ciepłowni, by można było zasilać ją paliwem z odpadów. Samorządy liczą, że taka inwestycja pozwoli im zatrzymać falę podwyżek. Czy słusznie?

TAK

Jedną z głównych przyczyn wzrostu cen jest brak możliwości zagospodarowania tzw. frakcji nadsitowej, o dużej wartości opałowej, zwanej umownie RDF-em. Z powodu niewydolnego systemu produkujemy jej ok. 3-3,5 mln ton rocznie. To odpady, których nie da się dalej poddać recyklingowi, ani skierować na składowisko, bo zakazuje tego prawo. Pozostaje możliwość tymczasowego magazynowania w zakładach, skrócona z trzech lat do roku po zeszłorocznej fali pożarów, oraz właśnie spalanie w kontrolowanych warunkach. Dziś tak przetwarzamy ok. 1 mln ton: połowę w 8 spalarniach, a drugie tyle w cementowniach, które są wyposażone w specjalne piece. Oznacza to, że rocznie niezagospodarowanych pozostaje ok. 2 mln ton odpadów łatwopalnych. I ten problem narasta z roku na rok. Z danych Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla wynika, że dziś w Polsce „tymczasowo magazynowanych" jest ponad 20 mln ton. RDF-u. W związku z brakiem możliwości zagospodarowania takich ilości, w przetargach na odbiór RDF-u pojawiają się ceny rzędu 500-800 zł/tonę, a mimo to nikt do przetargu nie podchodzi. To przekłada się na cenę odbioru odpadów od mieszkańców. Z punktu widzenia gminy budowa spalarni odpadów może rozwiązać dwa problemy – taniej unieszkodliwiać powstające odpady komunalne czy RDF oraz zapewnić nowoczesne źródło ciepła dla mieszkańców. Może to być szczególnie korzystne teraz, gdy konieczne będą duże inwestycje w systemy ciepłownicze, które będą wkrótce musiały sprostać wymogom m.in. dyrektywy IED (o emisjach przemysłowych), dyrektywy MCP (o średnich obiektach spalania), a także tzw. konkluzji BAT. Innymi słowy, będą one wymagały dokapitalizowania, a nowy blok opalany RDF-em rozwiązuje dwa wspomniane powyżej problemy.

NIE

Budowa spalarni nie spowoduje spadku cen dla samorządów. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy żadna taka inwestycja nie zyska wsparcia ze środków unijnych i musiałaby powstać na zasadach czysto rynkowych, czyli w oparciu o kredyt komercyjny. Takie projekty są obliczone na wykorzystanie obecnej sytuacji, czyli wielkiej nadwyżki "frakcji kalorycznej". Dotychczasowe średnie koszty inwestycyjne spalarni w Polsce wyniosły około 3885 zł na tonę. To ponad 8,6 razy więcej niż inwestycja w zaawansowany system selektywnej zbiórki u źródła, który daje gwarancję osiągnięcia wymaganego poziomu recyklingu odpadów. To od 5 do 2 razy więcej niż proporcjonalnie koszt budowy kompostowni lub biogazowni. To je właśnie musimy budować w pierwszej kolejności, bo mamy ich za mało i bez nich nie zrealizujemy wymaganych celów recyklingu, które są do wykonania na "już". Budowa spalarni w żaden sposób nas do nich nie przybliża, jedynie konsumuje środki na inne priorytetowe działania i "betonuje" system na kolejne lata, konkurując z recyklingiem. Rzecznicy budowy takich instalacji nie mówią nic na temat kosztów, a regułą jest to, że im mniejsza instalacja tym wyższe nakłady w przeliczeniu na ilość przetwarzanych odpadów. Potwierdzeniem jest średnia wydajność dotychczas wybudowanych spalarni, która wynosi 195 tys. ton/rok. Relatywnie wyższe byłyby koszty operacyjne małych instalacji. Gdy w UE dla dużych sięgają 100 EUR/tonę, to w instalacjach mniejszych niż 60 tys. ton/rok wynoszą od 250 do 326 EUR/tonę. Spalanie odpadów w funkcjonujących dziś ciepłowniach też nie jest rozwiązaniem. Aby spełnić wymagania emisyjne musiałyby one zostać zupełnie przebudowane i wyposażone w nowe urządzenia. Może zostałaby część budynku i komin. W praktyce byłaby to nowa inwestycja, a nie zmiana jednego paliwa na drugie.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Tass(2019-11-01 11:59) Zgłoś naruszenie 21

    Skąd Pan pseudoekspert bierze dane na temat budowy kosztów spalarni. Ostatnio wybudowana spalarnia w Rzeszowie na 100 000 ton kosztowała 285 milionów. Czyli 2850 za tonę. Spalarnia w Gdańsku kosztować będzie 454 miliony przy 160 000 ton czyli też 2837 złotych za tonę. Spalarnia w Bydgoszczy kosztowała 360 milionów za 180 000 ton, czyli 2000 za tonę przepustowości. Jak z tego wyszło prawie 4000 Panu Głuszyńskiemu nie wiem. Dodatkowo Pan Głuszyński całkowicie pomija fakt, że spalarnia produkuje ze spalonych odpadów ciepło i prąd które sprzedaje i dzięki temu obniża opłatę za zagospodarowanie odpadów. Każdy samorząd który ma spalarnie zagospodarowuje odpady poniżej 300 złotych. To jest cena o której większość może pomarzyć. Dlaczego tak poważna gazeta korzysta z eksperta, który nie umie liczyć. Może zanim gazeta prawna wydrukuje te bzdury poprosi Pana eksperta Pawła o podanie wyliczeń.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie