Po pożarze chemikaliów na Dolnym Śląsku zatrzymano cztery osoby. Dwie z nich miały już zarzuty karne, jedna – zakaz opuszczania kraju.
342 górników ewakuowanych spod ziemi, czterogodzinny przestój kopalni KGHM Polkowice-Sieroszowice i realne zagrożenie dla dwóch szybów wentylacyjnych tego zakładu oraz ostrzeżenia dla mieszkańców, by zamknęli okna i nie wychodzili z domu. Tak wyglądał wtorek w okolicach Głogowa na Dolnym Śląsku, gdzie zapaliło się składowisko chemikaliów importowanych do Polski m.in. z Wielkiej Brytanii i Włoch.
W poniedziałek zatrzymano cztery osoby. Dziś legnicka prokuratura, która nadzoruje sprawę, zdecyduje, czy trafią one do aresztu. Policja w Polkowicach potwierdziła nam, że chodzi o czterech mieszkańców powiatu głogowskiego, którzy są związani z miejscem, gdzie doszło do pożaru. To rodzina G., która dzierżawi teren składowiska w Jakubowie, które płonęło w poniedziałek, ale ma też składowisko w samym Głogowie.