Bez rynku recyklingu w Polsce, w który włączą się producenci odpadów opakowaniowych, góra śmieci z tworzyw sztucznych będzie rosła z roku na rok - przekonuje branża odpadowa. Uważa, że za patologie w gospodarce odpadowej odpowiada głównie złe prawo.

Prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami Tomasz Uciński wskazał na czwartkowej konferencji prasowej, że mimo iż przepisy unijne, jak i krajowe, nakazują przetwarzać coraz więcej odpadów opakowaniowych, głównie z tworzyw sztucznych, to w Polsce "ta góra będzie rosła z roku na rok".

Według Ucińskiego odpowiada za to brak rynku recyklingu w Polsce, w który włączyłyby się głównie - także finansowo - firmy odpowiedzialne za produkcję opakowań. Dodał, że nadprodukcja takich opadów jest również przyczyną pożarów na wysypiskach i w magazynach.

"W Polsce przemysł opakowaniowy, który wprowadza opakowania na rynek, tworzy je, nie odpowiada za ich zbieranie i ich przetwarzanie. Instalacje, produkując i sortując te odpady, nie mają dostatecznego rynku zbytu na nie, produkują je na magazyn. Stwarza to naturalne zagrożenie pożarowe, bo jest to odpad palny (...) Góra takich odpadów przybywa, pojawia się pokusa zarabiania na nich" - przekonywał.

Reklama

Uczestniczący w konferencji przewodniczący rady RIPOK Piotr Szewczyk nawiązał do niedawnych licznych pożarów m.in. takich właśnie odpadów. Według niego dane przekazywane przez strażaków są nieprecyzyjne m.in. dlatego, że do jednego worka wrzucane są nielegalne wysypiska śmieci, zakłady w ogólne niezwiązane z gospodarką odpadową, a także legalne składowiska śmieci.

Branża przyznaje, że w wielu przypadkach przyczyną pożarów są podpalenia, czyli celowe pozbycie się zalegających odpadów. "Jaka jest skala zjawiska - tak naprawdę jednak nikt nie wie. Błędem jest przyjmowanie tezy, że każdy pożar ma swe źródło w przestępczej działalności. Zdarzają się bowiem samozapłony, czy zdarzenia wynikające z nieumyślnego zaprószenia ognia. Przyczynami pożaru bywa popiół z trafiających do sortowni odpadów zmieszanych, a także powodujące zapłony zwarcia zewnętrzne np. akumulatorków i baterii litowych w odpadach zmieszanych" - podkreślono w oświadczeniu.

Reklama

Według danych branży na 76 pożarów odpadów: 30 dotyczyło magazynów, gdzie były składowane, 21 wybuchło na wysypiskach, 11 na składowiskach odpadów, 10 w RIPOK-ach (regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych) i 4 w PSZOK-ach (punktach selektywnej zbiórki odpadów komunalnych).

Za pożary odpowiadają też - według branży - importerzy odpadów z zagranicy, którzy nie mają możliwości ich przetworzenia. Dochodzi do tego również zakaz eksportu odpadów do Chin.

Za "nadprodukcję" takich odpadów z tworzyw sztucznych odpowiada również to, że od stycznia 2016 roku nie można na składowiskach przetrzymywać odpadów o kaloryczności powyżej 6MJ, czyli odpadów kalorycznych. "To doprowadziło do poważnego problemu zagospodarowania tej frakcji, ponieważ nie ma możliwości jej pełnego przetworzenia termicznego. Wynika to z braku odpowiednich mocy przerobowych i zainteresowania tym rodzajem paliwa" - wyjaśnia branża.

Zarówno Uciński jak i Szewczyk chwalą propozycje resortu środowiska, które mają ograniczyć patologie w gospodarce odpadowej.

Jednak według przewodniczącego rady RIPOK w przepisach jest wiele zapisów, które wprowadzają chaos. Mogą one być przyczyną problemów lub uniemożliwiać działalność uczciwych i legalnie prowadzonych punktów zbierania, magazynowania oraz instalacji przetwarzających odpady.

Branża zwraca tu uwagę m.in. na konieczność bycia właścicielem gruntu, kiedy chce się magazynować, czy przetwarzać odpady niebezpieczne. Są to np. elektroodpady, czy baterie. Szewczyk zwrócił uwagę, że takie odpady są gromadzone m.in. w punktach selektywnej zbiórki. Po zmianie przepisów - jak kontynuował - część takich punktów nie mogłoby zbierać takich odpadów, bądź musiałyby zmienić swoją lokalizację.

Branża chce też, by zakazać importu do Polski większości kategorii odpadów, które "konkurują" z odpadami wytwarzanymi w Polsce. Projekty ustaw o odpadach i inspekcji ochrony środowiska wprowadzać będą m.in. obowiązkowy monitoring w zakładach zagospodarowujących odpady; skrócą czas magazynowania odpadów z 3 lat do jednego roku; kaucje dla firm, które mają przeciwdziałać porzucaniu śmieci. Nowe prawo ma również wzmocnić inspekcję środowiska, pozwolić jej także na niezapowiedziane kontrole. Wprowadzony ma zostać też tzw. wilczy bilet - w przypadku wcześniejszego skazania za przestępstwo przeciw środowisku. Zabroniony ma być również wwóz do Polski odpadów do unieszkodliwienia, czy odpadów komunalnych; przez granice będzie można wwieźć tylko takie odpady, które służą do odzysku surowców wtórnych.