Jakie są prawdziwe intencje rządu? Jakich reform oczekują samorządy? Czy jest szansa na objęcie subwencją wszystkich dzieci w przedszkolach? Między innymi na te pytania odpowiadali uczestnicy debaty DGP pt. „System wynagradzania nauczycieli – reforma »na zamówienie« czy faktyczna potrzeba zmian”.
Przy Radzie Dialogu Społecznego ma powstać specjalny zespół ds. zmian systemu wynagrodzeń nauczycieli. Chodzą słuchy, że w ten sposób rząd chce kupić sobie trochę czasu w sporze ze związkami, które są gotowe już we wrześniu wyprowadzić nauczycieli na ulice. Na ile prawdziwe są intencje rządu? Czy zespół ma szansę w ogóle powstać?
Anna Zalewska Już w pierwszych dniach mojego urzędowania stwierdziłam, że system wynagradzania nauczycieli wymaga zmiany. Tak więc twierdzenie, że rząd chce kupić sobie trochę czasu, jest fałszywe. Moim zdaniem najlepszym forum do tego typu dyskusji jest Rada Dialogu Społecznego. To nie resort jednak wystąpił o powołanie w jej strukturach stolika branżowego do spraw nauczycieli. Zrobiła to Solidarność. Wiem, że tej idei nie popiera ZNP, a dopóki zasiadające w RDS związki się nie dogadają, nie można powołać takiego gremium. Zmiany są natomiast konieczne. Nawet sami nauczyciele gubią się w obecnie obowiązującym systemie wynagrodzeń, który w głównej mierze opiera się na różnego rodzaju dodatkach. Czas też podyskutować o średniej płacy nauczycieli, która się wynaturzyła i w efekcie blokuje zatrudnianie młodych nauczycieli. A wszystko dlatego, że dla zatrudnionych już nauczycieli tworzone są sztuczne etaty z godzinami ponadwymiarowymi, dzięki którym zapewniana jest ta średnia. Trzeba też podjąć decyzję o likwidacji archaicznych dodatków, chociażby wiejskiego czy mieszkaniowego. Moim zdaniem one nie mają już racji bytu. Jest jeszcze jeden element, który trzeba zreformować – mam tu na myśli doskonalenie zawodowe nauczycieli. Chcę także podkreślić, że kierunek zmian dotyczących oświaty musi być wspólnie ustalony z samorządami, bo to one są pracodawcą dla nauczycieli.