Trzyletnie nauczanie wczesnoszkolne, trzyletnie gimnazjum i sześcioletnie liceum to kolejny z możliwych scenariuszy dla edukacji.
Ministerstwo Edukacji trzyma w tajemnicy sposób, w jaki zamierza zreformować system edukacji. Na giełdzie raz po raz pojawiają się rewelacje o tym, co może się zmienić. – Ostatnim pomysłem jest sześcioletnie liceum – mówi nam osoba związana ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.
Jak dokładnie mogłoby to wyglądać? Sześciolatki jeszcze w przedszkolu przygotowywałyby się do pisania i czytania. Później przechodziłyby do trzyklasowej szkoły podstawowej, gdzie kończyłyby nauczanie wczesnoszkolne. Następnie, po trzeciej klasie, zmieniałyby szkołę (jeśli gimnazjum nie zostanie zlikwidowane) lub pozostawały do 12. roku życia w tej samej szkole, ucząc się już rozdzielonych przedmiotów. Następnie wybierałyby ścieżkę dalszego kształcenia – liceum, szkołę zawodową lub technikum. W tym układzie uczniowie pozostawaliby w szkole, jak dziś, przez 12 lat (uczniowie techników – rok dłużej). Model przypomina de facto skróconą o dwie klasy szkołę podstawową sprzed 1999 r.