Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) uważa, że wymóg przeprowadzenia dodatkowej rekrutacji dla osób, które po odwołaniu od matury mają lepszy wynik, godzi w autonomię uczelni. Taką uwagę zgłosił resort nauki do projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, który przygotowało Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Nowe przepisy przewidują dodatkowy tryb odwoławczy dla osób, które nie zgadzają się z wynikiem egzaminu dojrzałości. Ich uwagi będzie analizował nowy organ Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego, który oceni, czy egzaminator pomylił się, sprawdzając pracę ucznia, czy też nie. Taka procedura potrwa około miesiąca. Tymczasem uczelnie pierwszą turę rekrutację na studia zamykają już w pierwszych tygodniach po ogłoszeniu wyników. W efekcie osoby, które po odwołaniu uzyskałyby lepszy wynik, mogłyby już nie dostać się na wymarzone kierunki – najbardziej oblegane i bezpłatne. Dlatego MEN chce, aby uczelnie w uchwałach o naborze uwzględniały możliwość przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej dla osób, którym został podwyższony wynik egzaminu po weryfikacji przez Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Na to nie ma jednak zgody MNiSW.
– Narzucenie wymogu przeprowadzenia dodatkowej rekrutacji uzupełniającej byłoby naruszeniem zagwarantowanej prawnie autonomii uczelni – wskazuje prof. Aleksander Bobko, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego w opinii do projektu noweli.
Reklama
Wyjaśnia, że uczelnie publiczne w ramach posiadanej autonomii same określają liczbę miejsc na poszczególnych kierunkach studiów na dany rok akademicki i są odpowiedzialne za podjęte w tym zakresie decyzje. Ponadto zwiększenie ogólnej liczby studentów stacjonarnych w publicznej szkole wyższej o więcej niż 2 proc. wymaga uzyskania zgody ministra.
– W przypadku wprowadzenia przepisów narzucających uczelniom obowiązek przeprowadzenia dodatkowej rekrutacji, musiałyby one podzielić nabór na dwa etapy i określić dwa limity przyjęć. W takiej sytuacji musiałyby ograniczać przyjęcia w pierwszej turze – argumentuje prof. Aleksander Bobko.

Reklama
Dodaje, że uczelnia nie może rezerwować miejsc dla osób, które się odwołują, bo nie wiadomo, czy wynik egzaminu maturalnego zostanie im w ogóle podwyższony.
– To może prowadzić do ograniczenia dostępu do bezpłatnych studiów wielu innym kandydatom – uważa prof. Bobko.
Na razie MEN nie wycofuje się ze swojej propozycji. Jednak projekt jeszcze nie został przyjęty przez Radę Ministrów. Proponowane rozwiązanie ma wejść w życie od 1 stycznia 2017 r.
Walka z czasem
Jeszcze tegoroczni maturzyści, którzy nie zgodzą się z oceną egzaminatora, mają otrzymać dodatkową możliwość podczas wglądu do sprawdzonej pracy. Będą mogli ją sfotografować. Jednak prace nad projektem się przedłużają.
– Mimo że pozostało niewiele czasu do ogłoszenia wyników matur (nastąpi to na początku lipca – red.), okręgowe komisje egzaminacyjne zdążą przygotować się do nowych procedur – zapewnia Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. – Taką możliwość i tak dostaną tegoroczni maturzyści, nawet jeśli prace nad ustawą nie zostaną zakończone, ponieważ obecne przepisy nie wykluczają takiej opcji, a my wiemy, jaka jest intencja ustawodawcy – dodaje.
Etap legislacyjny
Projekt przed przyjęciem przez Radę Ministrów