Resort nauki ma pomysł na walkę z bezrobociem wśród absolwentów z wyższym wykształceniem. Proponuje, aby studenci zdobywali kompetencje i wiedzę, która przygotuje ich na zderzenie z rynkiem pracy i zmierzenie się z trudnościami zawodowymi. Chce też, aby byli zmotywowaniu do zakładania własnych firm i aby się nie zniechęcali, gdy pierwsza np. zbankrutuje. Uczelnie mają też przygotować ich na kryzys gospodarczy.

Nowe programy

– W czasach licznych wyzwań, przed jakimi nieustannie staje światowa gospodarka, istotne jest, aby polscy studenci – zarówno ci pracujący w firmach, jak i posiadający własną działalność gospodarczą – byli przygotowani na ryzyko, jakie pociągają za sobą sytuacje częstej zmiany – napisał Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, w piśmie skierowanym do rektorów.

– W trosce o to, by obecnie i w przyszłości nasi absolwenci jak najlepiej radzili sobie ze zmianami i ryzykiem występującym na rynku pracy, zachęcamy do zwrócenia szczególnej uwagi na rozwój u studentów wiedzy, kompetencji i postaw związanych z działaniem w sytuacji zagrożenia przedsiębiorstw, zarządzaniem zmianą czy rozwojem firmy – dodaje.

MNiSW przygotowało dla uczelni rekomendacje. Po pierwsze chce, aby w trakcie studiów wykładowcy przekazywali studentom wiedzę na temat prowadzenia działalności gospodarczej, w tym sposobów działania w sytuacji zagrożenia przedsiębiorstwa. – Istotne w tym obszarze jest podkreślanie korzyści płynących z ponownego podejmowania działalności gospodarczej – wskazuje resort nauki.

Po drugie zaleca rozwijanie u studentów kompetencji dotyczących zarządzania rozwojem firmy m.in. w zakresie finansowania inwestycji, wdrażania innowacji itp. Po trzecie chce, aby uczelnie budowały u studentów postawę proprzedsiębiorczą.

– Zajęcia lub kursy w tym obszarze powinny obejmować wszystkich studentów bez względu na kierunek studiów i dotyczyć zagadnień z zakresu prawa, ekonomii, finansów czy psychologii. Ponadto z uwagi na praktyczny wymiar wskazane jest, aby były prowadzone przez osoby legitymujące się odpowiednią wiedzą i doświadczeniem zawodowym. Przekazywanie studentom wiedzy, umiejętności oraz kompetencji z tego zakresu powinno być uwzględniane w ramach programów studiów lub oferowane przez Akademickie Biura Karier, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości lub inne jednostki zajmujące się na uczelniach edukacją przedsiębiorczości – wskazuje MNiSW.

Niepewne wykonanie

– Obecnie studentom brakuje takich kompetencji – uważa Krzysztof Głowacki, doradca zawodowy z Politechniki Koszalińskiej. – Często zgłaszają się do nas z pytaniami, które dotyczą zakładania i prowadzenia własnej działalności gospodarczej – przyznaje. Dobrze ocenia pomysł, aby programy studiów uzupełnić o te zagadania. Ale wraz z takimi rekomendacjami powinny iść pieniądze na ten cel. W liście do rektorów nie ma o tym mowy.

To, w jaki sposób uczelnie zastosują się do rekomendacji, zależy od nich. – Nie byłbym zwolennikiem tego, aby każdy student musiał zaliczać zajęcia z przedsiębiorczości. To powinno być fakultatywne. Nie każdy ma predyspozycje do prowadzenia własnej firmy. Zgodnie ze wskaźnikiem TEA, który określają przedsiębiorczość w danym kraju, wynika, że dla Polski wynosi on 7,2 proc. – podkreśla Krzysztof Głowacki.

Podobnie uważa Piotr Pokorny z Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego.

– Sama idea jest słuszna. Jednak rekomendacje nie wystarczą, aby na uczelniach nagle kształcić przedsiębiorczych studentów – komentuje Piotr Pokorny.

– Studia to już trochę za późno na kształtowanie proprzedsiębiorczych postaw – uważa z kolei Monika Zaręba, Pracodawcy RP. – Wiedzę na ten temat powinno zdobywać się najpóźniej w gimnazjum. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że uczelnia zaproponuje studentom kurs związany bezpośrednio z ich kierunkiem studiów, na którym poznawaliby zasady prowadzenia działalności gospodarczej i radzenia sobie w sytuacji zagrożenia przedsiębiorstwa – zastrzega.

Eksperci mają nadzieję, że rekomendacje to nie koniec pomysłów rządu na przeciwdziałanie bezrobociu absolwentów. – Przede wszystkim trzeba zapobiegać przyczynom bezrobocia osób z dyplomem szkoły wyższej, a one leżą trochę w innym miejscu niż brak wiedzy na temat prowadzenia firmy – tłumaczy Monika Zaręba. – Wynikają np. ze złego wyboru kierunku studiów, po którym nie ma ofert pracy. Albo też z tego, że absolwent co prawda ukończył szkołę wyższą i dyplom ma, ale w ślad za tym nie idą odpowiednie wiedza, umiejętności i kompetencje – podsumowuje.