Nasze dzieci to największe pierdoły na świecie? Hodujemy zombi, które nie wiedzą kim są

autor: Rafał Drzewiecki06.09.2015, 09:00; Aktualizacja: 25.07.2019, 16:28
Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością

Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością

Hodujemy zombi, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają. Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (408)

  • a667(2020-01-06 20:51) Zgłoś naruszenie 00

    Kompletnie niespójny zlepek informacji na multum różnych tematów, rzekomo potwierdzających tytuł. Zatytułował bym to bardziej "kurła, kiedyś to było, a tera milenialsi to chu*". Czasy się zmieniają, więc nie można odnieść wychowania w XX wieku do wychowania w XXI, a po drugie, każde pokolenie o kolejnym twierdzi że młodzi to "ludzkie fajtłapy"...

    Odpowiedz
  • opo(2020-01-04 16:39) Zgłoś naruszenie 00

    Autor przesadził powiadacie....Może, ale co powiecie na ten przykład z żarówką i drutami? W pracy też taką dziwną bezradność mimo licznych szkół i studiów nieraz się obserwuje. Szkłoy są ale co z tego, musi być do tego ktoś kto rusza mózgiem nieszablonowo i chce to robić. Na szczęście są i tacy. I oni ze współczesnymi możliwościami idą dalej niż ja mogłem. Ale masa innych przeciętnaków ale już z dyplomami nic nie wartymi, nastawia się roszczeniowo a nic nie wnosi od siebie. na pocieszenie trzeba dodać, że życie to jednak weryfikuje i albo się biorą za robotę i myślenie albo życie ich boleśnie odsiewa. Wracając do feralnej żarówki, w moich czasach ****** z podstawówki jak chcieli to sobie z takimi "wynalazkami" radzili i nie trzeba było podpowiadać tylko samemu się kombinowało i odkrywało. I nie zawsze te osoby kończyły na studiach bo np matematyka nie pozwoliła. Za to zostawali fachowcami albo pracowali na swój byt niezależnie. Żeby mieć coś do zabawy trzeba było czasami być "McGaywerem" A to skutkuje tym , że uczy się używać mózgu w stosunku do zmiennego otoczenia. A że czasami były ofiary tego, niestety cena do zapłacenia. Wszystko ma swoją cenę. Życie w świecie łatwym i chronionym, jak widać wszędzie, rozleniwia i pozbawia kreatywności całe masy ludzi. Pies też odkąd jest udomowiony stał się przeciętnie znacznie mniej inteligenty od wilka, Stwierdzone naukowo, wygodne życie osłabia jego mózg. Za to wśród psów najsprytniejsze są kundelki których życie nie rozpieszcza. A to daje im premię rozwoju zaradności mimo ciężkiej ceny i ofiar. Teraz zostaje określić, co lepsze. Wygodne i bezpieczne życie cielaka w zagrodzie, którego życie zmasakruje jak jakiś żywioł rozwali oborę, czy ryzykowne życie bez ochronek, ale za to być gatunkiem trudnym do wykończenia przez zawieruchy losu. I to jest sedna pytania. Mój kolega, też uczy młodzież, spotyka się z masakryczną bezradnością lub olewatorstwem, Jak np z tym , że uczniom nie chciało się lub nie pomyśleli, że jak mieli poczytać rozdział na stronie 236, a tym razem dostali skrypt w dwóch tomach, nikt nie poszukał w drugim tomie tematu, tylko pozostali na stwierdzeniu że w pierwszym nie ma więcej niż 200 stron, a drugi też zaczyna się od 1 a kończy przed 200. Kupel wróciła tu nikt nic nie zrobił. To tyle w temacie chęci i zapału.

    Odpowiedz
  • Ewa(2019-11-19 19:45) Zgłoś naruszenie 00

    Nie zgodzę się do końca, długo można by tu dyskutować. Pisze Pan, że rodzice nakładają ochraniacze i żółwiki, żeby chronić dziecko, ale to nie do końca wina rodziców, ale systemu. Jeśli się coś stanie, to rodzice mają prokuraturę na głowie i masę problemów za niedopilnowanie.

    Odpowiedz
  • DOROSŁY(2019-09-19 12:49) Zgłoś naruszenie 10

    BARDZO DOBRY ARTYKUŁ - CAŁA PRAWDA O WYCHOWYWANIU DZIECIĄTEK W NASZYCH CZASACH. TYMI DZIECIĄTKAMI ZOSTANĄ JUŻ DO ŚMIERCI. ILOŚĆ NEGATYWNYCH KOMENTARZY ŚWIADCZY TYLKO O TYM JAK OGROMNA WIĘKSZOŚĆ LUDZI ZACHOWUJE SIĘ OBECNIE W TAKI SPOSÓB.

    Odpowiedz
  • .(2019-09-10 19:35) Zgłoś naruszenie 00

    pewnie miałeś dom, żonę pracę i samochód kiedy miałeś 5 lat

    Odpowiedz
  • Zbigniew(2019-07-31 13:17) Zgłoś naruszenie 01

    Artykuł żenujący!

    Odpowiedz
  • Anna(2019-07-18 20:33) Zgłoś naruszenie 11

    To wszystko prawda! To źle pojęta demokracja wszystko niszczy. Każdy czuje się pępkiem świata od najmłodszych lat. Na stancji nikt kibla nie umyje, choć każdy z niego korzysta, bo to hańba i zarazki, lepiej załatwiać się na brudnym niż umyć :(

    Odpowiedz
  • Pablo(2019-07-18 15:08) Zgłoś naruszenie 11

    Super arykul. Prawdziwy. Dziekuje

    Odpowiedz
  • Jerzy Pazurek(2019-07-17 11:02) Zgłoś naruszenie 21

    Świetny tekst.

    Odpowiedz
  • ja(2019-07-17 03:17) Zgłoś naruszenie 11

    Kurła kiedyś to było.

    Odpowiedz
  • Autor ma rację!(2019-07-16 11:32) Zgłoś naruszenie 41

    Autor artykułem włożył kij w mrowisko. Ci wszyscy oburzeni, chcą chyba zakrzyczeć winy jakie popełnili w wychowaniu swoich dzieci. Tak, te dzieci, które mają bardzo małą wiedzę, ale wszystko mogą znaleźć w smartfonie, są przemądrzałe, pewne swojej genialności i świetlanej przyszłości. Wszystko podane pod nos, wszystko się należy, jak nie od rodziców, to od państwa. Mnożą się dewiacje, lęki, choroby psychiczne, homoseksualizm, ADHD, różne dysfunkcje o nowych nazwach. Z klasy do klasy uczniowie zdają bez nauki, bo nie można ich stresować. Jest źle, proszę Państwa i autor próbuje Wam to przekazać.

    Odpowiedz
  • RG(2019-07-16 11:20) Zgłoś naruszenie 21

    Autor ma rację. Wychowaliśmy pokolenie nieudaczników, leniuchów i ciepłych kluchów. Niektórzy oburzeni piszą w komentarzach, że to przesada, że autor generalizuje. Ktoś napisał, że jego dziecko nie chce wojny, nie będzie walczyć, to po co ma umieć samemu coś zrobić, niech się uczy w szkołach jak najdłużej. Niestety drodzy Państwo, wkrótce przyjdzie czas konfrontacji, przyjdą z Afryki i Azji ludzie wychowani inaczej, którzy musieli wszystko wyrwać z gardła drugiemu i nasze dzieci w konfrontacji z nimi nie mają żadnych szans. I będziecie wtedy święcie oburzeni, że giną Wasze dzieci i jak i Wy giniecie.

    Odpowiedz
  • Barbara(2019-07-16 09:30) Zgłoś naruszenie 24

    Brak mi słów by odpowiedzieć na ten stek szowinistycznych, faszyzujących, śmierdzących eugeniką stek bzdur! Czy Gazeta Prawna skręciła aż tak w prawo, że doszła do ONR?!!! Kim jest ten redaktorzyna?!

    Odpowiedz
  • Zdegustowany(2019-07-15 14:54) Zgłoś naruszenie 21

    Skoro pokolenie dzisiejszej młodzieży jest takie złe i "wszystko jest gorzej niż było", to należy sobie przypomnieć z historii przykładowo do samego Hitlerjugend należało około 7,5 miliona członków, wieku poniżej 18 lat. Wtedy traktowano to jako harcerstwo, a z biegiem czasu walka na frontach i najczęściej w ss, które dobrze wiemy co robiło, było tylko formalnością - i jak można mówić, że kiedyś młodzież była lepsza. Choćby z tego względu powinniśmy się cieszyć, że teraz wygląda to choćby troszkę inaczej. Świat się zmienia i harcerstwo też powinno ewoluować, bo walka z przepisami i coraz nowymi postanowieniami różnych organizacji nie wpływa dobrze na rozwój tej organizacji. Miast narzekać jak jest, należało by raczej pomyśleć jak odejść od konserwatywnego myślenia o tym, iż "młodzież jest zombie" i przestawić się na myślenie jak ją zainteresować i spróbować to zmienić. Sam jestem jeszcze w tej grupie "Zombi" i czytając, że jestem "hodowany", zastanawiam się, czy autor tego tekstu krytykując efekty działania dzieci, mam tu na myśli ten strach przed owadami i telefony do rodziców, zastanowił się chociaż i sprawdził jakkolwiek dlaczego tak się dzieje i z jakiej strony przyszło coś takiego. Przecież to pokolenie "harcerzy" "wyhodowało" pokolenia naszych rodziców, którzy "hodują" nas - "zombi", które nic tylko płaczą i wytrzeszczają czy w tablety bez celu. Taki jest świat, ewolucja i globalizacja - kto nie pójdzie z postępem, o który od samego początku walczono, zginie.

    Odpowiedz
  • sp2fap(2019-07-15 12:57) Zgłoś naruszenie 32

    Artykuł bardzo dobry i świetnie obrazuje tytuł. Zdumiewające są komentarze, pisane zapewne przez bohaterów tego materiału.

    Odpowiedz
  • RIG(2019-07-15 09:34) Zgłoś naruszenie 20

    O ile z pewnymi rzeczami mógłbym się zgodzić, to czytając tekst mam wrażenie, że autor zarzucając innym jedną skrajność idzie w drugą. Szczerze mówiąc nie znam autora, ale mam wrażenie, że to jego chowano pod kloszem. Ja poznałem ludzi, którzy nie mieli dzieciństwa bez ADHD (głównie dlatego, że nie mieli wyboru samemu je mając), czy bez bakterii (głównie dlatego, że prawie z ich powodu zmarli), jedną osobę zmarłą z powodu braku kasku na nartach, jedną z uszkodzonym kręgosłupem po wypadku na koniu, 2 osoby, którym prawdopodobnie kask narciarski uratował życie, ludzi, którzy tak skutecznie odpowiedzieli przemocą na przemoc, że zmarli... I pisze to facet, który po odkryciu, że przepalił mu się palec w rękawiczce zgasił ją i założył nową (tak, pracując z materiałami silnie trującymi trzeba nosić rękawiczki, odkryto to po zgonach spowodowanych zabłąkaną kroplą). A na wychowanie przemocą mam zwyczaj podawać pewien przykład, bodaj z wysp Brytyjskich, sprzed paru pokoleń, gdy nauczyciel stanął przed sądem z powodu wykonania kary cielesnej na uczniu.. Nie dlatego, że uważano to za przemoc, to była ogólnie przyjęta kara. Uczeń zmarł. Poza tym skoro autor ma dostęp do psychologów (ta, każdy ma, wystarczy wysłać któremuś maila) to proszę zapytać jak, z punktu widzenia nurtu behawiorlanego, wpływa na dziecko lanie go za błędy. Albo nie, po co ludziom **** zawracać, jestem studentem psychologii to napiszę. Powoduje skojarzenie nauki z biciem, bólem i stresem, co może prowadzić do podświadomej niechęci do nauki, jak również szeregu chorób psychosomatycznych. związanych z sytuacjami edukacjami i szkolnymi, co zresztą nakręca mechanizm błędnego koła, bo dziecko ma pewne objawy ze stresu spowodowanego nauką/szkołą, które (podświadomie) kojarzy z sytuacjami szkolnymi/nauką. Do tego sam stres, jeśli jest silny, wpływa negatywnie na zdolności umysłowe (pamieć, koncentracja), wiec dziecko robi więcej błędów, co powoduje większy stres, nasilenie objawów psychosomatycznych, nasilenie cudownych metod wychowawczych, potencjalnie lęk antycypacyjny, a to wszystko nasila się wzajemnie tworząc już nie błędne koło, a ********* niewesołe miasteczko złożone wł. z kilku nachodzących na siebie błędnych kół. I oczywiście, zapewne są przykłady wielu osób, które będą teraz opowiadać mi jak to "dzięki biciu wyszły na ludzi" (z mojego punku widzenia wyszły na głupców uważających, że bicie jest ok, ale co tam), ale trzeba pamiętać, że każdy jest inny, co autor sam odkrył pisząc o nierównych szansach. P.S. Metodą wpajania wzorców tez bicie nie jest, powie to każdy psycholog spytany o jego wpływ na uwewnętrznianie zasad moralnych, a jego znowu - na ich przestrzeganie. W skrócie - przestrzeganie zasad moralnych ze względu na lęk przed kara powoduje przestrzeganie ich tylko, gdy kara jest prawdopodobna i większa od zysku ze złamania reguły.

    Odpowiedz
  • Ola(2019-07-15 09:04) Zgłoś naruszenie 20

    Ciekawe, że tak dobrze wychowane kiedyś dzieci nie wiedzą jak teraz postępować ze swoimi dziećmi ;)

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • instruktor(2019-07-14 18:18) Zgłoś naruszenie 11

    Jestem instruktorem naki jazdy z 30 letnim stażem, powiem krótko, uczenie młodzieży kiedyś i dziś to lata świetlne. !!!!!!

    Odpowiedz
  • tyt(2019-07-10 19:15) Zgłoś naruszenie 20

    Ja jestem ze starszego pokolenia, które do nauki było zmuszane krzykiem i agresją (przez nauczycieli). Po ukończeniu LO nie poszłam na studia, bo stwierdziłam, że już więcej nie dam rady. Dorobiłam się w tym czasie (nauki w LO) nerwicy i lęku wysokości. Na studia ostatecznie poszłam i je skończyłam, ale dopiero jak szkolna trauma poszła w niepamięć. Zacisnęłam zęby i przetrwałam, ale drugi raz bym już tego nie przeżyła. Nerwica jeszcze się czasami odzywa, ale rzadko, a lęk wysokości mam do dziś. Tak że tego. W tych opowieściach "jak to kiedyś było dobrze" ani słówka o tym jacy znerwicowani byli ludzie, którzy żyli w tamtych czasach i jacy okrutni wobec siebie. Z koleżanek i znajomych mojej mamy prawie każda cierpiała na nerwicę, ataki paniki, lęki albo na różne bóle nerwicowe (żołądek, serce itp.). No wesoło wtedy było, nie ma co. Powszechny był alkoholizm. Generalnie kobiety popadały w nerwice, a mężczyźni w alkoholizm. Ja źle wspominam dawne czasy, co nie znaczy, że obecne są wspaniałe.

    Odpowiedz
  • Kasia(2019-07-08 16:00) Zgłoś naruszenie 13

    Dawno nie czytałam tak słabego artykułu,

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane