statystyki

Zwrot w sprawie sześciolatków, czyli triumf ideologii

01.09.2015, 07:34; Aktualizacja: 01.09.2015, 09:03
Dziecko, szkoła, uczeń

Utrzymywanie wieku obowiązku szkolnego z początku XX w. było nieracjonalne w świetle znanego efektu przyspieszenia rozwoju dzieci.źródło: ShutterStock

Opisane na łamach DGP propozycje Prawa i Sprawiedliwości dotyczące edukacji zmierzają do tego, by powrócić do stanu prawnego sprzed ustawy z 19 marca 2009 r. W tym działaniu widzę cztery podstawowe zagrożenia. Po pierwsze to triumf ideologii nad racjonalną myślą i kolejny front walki między podzielonymi obozami. Polska organizacja startu szkolnego od początku była nieracjonalna. Dlaczego do szkoły szły u nas siedmiolatki, skoro w krajach ościennych (z wyjątkiem Litwy) – sześciolatki? Nie podano żadnych okoliczności, które by usprawiedliwiały to opóźnienie. Argumentami były zwykły tradycjonalizm albo konserwatyzm „ogniska domowego”. Polska była w tym sensie liderem zacofania w Europie.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • Ola(2015-09-07 22:21) Zgłoś naruszenie 50

    Jestem nauczycielem i mam w rodzinie 3 dzieci w wieku około 6 lat. Po pierwsze wiek 7 lat jest uwarunkowany rozwojem mózgu (Piaget). Do tego wieku dzieci mają prawo wszystkiego nie ogarniać. I niektóre nie ogarniają. Niektóre radzą sobie doskonale. Tylko, że komu zrobi się większą krzywdę - temu, który ewentualnie ponudzi się przez rok (choć jak rodzic będzie bardzo chciał to może przecież go posłać wcześniej - bo wieeeele dzieci jest gotowych), czy takiemu, któremu od początku funduje się coś co w pedagogice nazywa się"niepowodzenie szkolne" . Dlaczego takie dzieci (a uczę takie!!!) mają przez całe życie myśleć, że nauka jest trudna, a one nie są mądre??? To ma ogromny wpływ na całe ich życie. A wystarczyłoby poczekać rok i już zupełnie inaczej sobie radzą. U mnie w rodzinie niektóre dzieci poszły jako 6, niektóre jako 7. Matka pierwszego uważa, że to był zły pomysł, ta, która odroczyła syna bardzo się z tego cieszy. Konkludując. Dzieci są bardzo różne. Pójście do szkoły powinno być kwestią obserwacji i wyboru - a my trzymamy się podziału rocznikowego jak czegoś nienaruszalnego. Ja nie rozumiem dlaczego nie może być mieszanych roczników. Wtedy wszyscy byliby szczęśliwsi, a edukacja DOSTOSOWANA - a przecież o to głośno i długo postuluje się w nowoczesnym zarządzaniu szkołą.

    Odpowiedz
  • JaKaja(2015-09-06 15:06) Zgłoś naruszenie 20

    W krajach poza Polska puszczenie dzieci do szkoly w wieku 6 lat oznacza, ze dzieci przez pierwszy rok beda sie uczyc czytac i pisac na poziomie jak kiedys (nie mowie teraz, bo to co zrobiono to zenada) dzieci uczyly sie w 6latkach - zerowce. Roznica byla taka ze uczyly sie tego w przedszkolu. Teraz dzieci zaczynaja sie uczyc tego wczesniej. Tylko po co? - skoro i tak wiekszosc z nich nie bedzie ROZUMIALA tego co czyta, badz pisze. Juz teraz widac jak wiekszosc z dzieci ogladajac bajke kompletnie kuma co oglada.. Szkola powinna nauczyc dziecko myslec, bo wykuc wiedze na blache to nie wszystko. Nauczenie dzieci logicznego myslenia natomiast wymaga od nauczyciela kombinacji i poswiecenia uwagi dzieciom. to juz jest ciezkie zadanie. Szkoda ze te stare pierdy w rzadzie tego nie rozumieja. A moze rozumieja az za dobrze, tylko... cel jest inny i nie jest nim bynajmniej dobro dziecka...?

    Odpowiedz
  • Bett(2015-09-06 21:39) Zgłoś naruszenie 20

    To prawda. Obecna zerówka to poziom pięciolatka, a pierwsza klasa to dawna zerówka, tylko że w szkole i z tornistrem. Wiem co mówię bo mam dzieci w wieku 12 i 7 lat. Pierwszy syn był pierwszym rocznikiem, który mógł pójść do szkoły jako sześciolatek. Nie wysłałam go "bo szkoda dzieciństwa", bo będzie sam wśród siedmiolatków itp. Rany, jak strasznie nudził się w zerówce!!! Myślałam, że nie przeżyjemy tego roku, bo nie uczyli się NIC KOMPLETNIE, co rano był płacz po co on tam chodzi, bo jest nudno i głupio! . A dzieci, które wtedy poszły do pierwszej klasy, powtarzały wszystko to czego nauczyły się w zerówce. Zmarnowany rok życia. Drugi syn na szczęście poszedł do szkoły jako sześciolatek. Żadnych problemów. Pierwsza klasa to na prawdę jest program dla sześciolatków!

    Odpowiedz
  • zofia(2015-09-07 14:00) Zgłoś naruszenie 11

    No tak, Ojcze, a Ty nie mogłeś trochę popracować z synem, jeżeli miał opóźnienia? Może opuszczał zajęcia przedszkolne, dzieci tak często chorują w tym wieku. Nie wystarczy zrobić, zarobić i oczekiwać.

    Odpowiedz
  • xyz(2015-09-01 09:57) Zgłoś naruszenie 01

    Autor zna program dla sześciolatków w przedszkolu? Chyba nie.

    Odpowiedz
  • Ojciec(2015-09-07 10:45) Zgłoś naruszenie 00

    Program przedszkolny w nijaki sposob przygotowal mojego syna do podstawowki. Jest on terez zestresowany i sfrustrowany. Umie czytac i pisac ale siedziec w lawce przez 45 minut kolorujac juz nie tak bardzo. Problem polega na tym, ze nasze dzieci nie sa odpowiednio przygotowane do szkoly... sa przepychane.

    Odpowiedz
  • przedszkolanka(2015-09-01 23:01) Zgłoś naruszenie 00

    Któż, ach któż jest autorem? Owego zupełnie przecież nieideologicznego tekstu.
    Czy autor zna program w przedszkolu? - odpowiem - nie ma o nim pojęcia. Ani obecnym, ani - co ważne - tym sprzed reformy, co powinno być kluczowe dla podobnej analizy.
    I nie muszę płacić za cały tekst, aby być o tym przekonaną - wystarczy dostępny fragment.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane