Rytmika i gry planszowe mają pomóc uczniom w nauce. Dzięki temu część z nich ma szansę zostać geniuszami
Na początku szkoły podstawowej co czwarte dziecko ma potencjał, by zostać matematycznym geniuszem – wynika z badań prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej z Akademii Pedagogiki Specjalnej. Już po kilku miesiącach w ławce – tylko co ósme. A im dalej, tym gorzej. W późniejszych klasach wybitne matematyczne zdolności ma jedynie kilka procent dzieci. Jak twierdziła w rozmowie z DGP profesor, szkoła, zamiast rozwijać potencjał uczniów, wbija dzieci w schematy. Widać to w wynikach testów na koniec szóstej klasy, gimnazjum, a nawet na maturze. Zagadnienia, które wymagają wyjścia poza utartą ścieżkę, tradycyjnie sprawiają dzieciom najwięcej kłopotów.
Reklama

Reklama
Eksperci z Instytutu Badań Edukacyjnych postanowili poszukać recepty. Wraz z bydgoskimi szkołami uruchamiają właśnie pilotażowy projekt, w którym na lekcjach w pierwszych klasach uczniowie będą poznawać królową nauk za pomocą gier planszowych i rytmiki.
– Pozornie to działania odległe od matematyki. Rozwijają jednak umiejętności, które są dla niej kluczowe – tłumaczy Marcin Karpiński, lider pracowni matematyki IBE. – Rytmika kształci koncentrację i wspomaga rozumienie liczb. Gry planszowe rozwijają natomiast wyobraźnię przestrzenną oraz umiejętność tworzenia strategii. Nietypowe zajęcia uczą również współpracy w grupie. Przyzwyczailiśmy się myśleć o matematyce jako o zajęciu indywidualnym. Tymczasem nad wieloma problemami pracuje się w zespołach – wyjaśnia.
Do zajęć z planszówkami zostaną wykorzystane między innymi „Digit” i „Blokus”. W pierwszej gracze mają ułożony wzór z zapałek. W trakcie rozgrywki losują karty z innymi od początkowych wzorami. Zadanie polega na tym, by uzyskać taki wzór, przestawiając jedną zapałkę. W drugiej gracze zajmują pola planszy za pomocą różnokształtnych pionków. Wygrywa ten, który zapanuje nad większą częścią planszy.
W czasie zajęć z rytmiki nauczyciele natomiast skorzystają ze szwajcarskiej metody, która polega na wyrażaniu muzyki ruchem. Eksperci przekonują, że do uzyskania dobrych efektów wystarczy 15 minut, podczas których dzieci będą na przykład wybijać określone rytmy – samodzielnie, w parach, a także w większych grupach.
Na początek do programu przystąpi 11 bydgoskich szkół. IBE już wyposażył placówki w pomoce dydaktyczne i przeprowadził szkolenia dla nauczycieli. W przyszłości mają do nich dołączyć kolejne.
To nie pierwsze eksperymentalne działania realizowane w Bydgoszczy – od kilku lat działa tam Bydgoski Bąbel Matematyczny, czyli program wspierania niestandardowych metod nauczania tego przedmiotu. Nauczyciele wymieniają się doświadczeniami i wciągają do programów kolejne szkoły. W tym roku bydgoski magistrat odebrał za to nagrodę „Samorządowy Lider Edukacji”.
Czy działania „bąbla” przekładają się na wyniki uczniów? Tego jeszcze nie wiadomo. – Nie zawsze wyniki zewnętrznych testów są wprost miernikiem sukcesu – przekonuje Iwona Waszkiewicz, szefowa bydgoskiego biura edukacji. – Zmiany widzimy jednak i w dzieciach, które potrafią rozwiązywać niektóre problemy już z testu szóstoklasisty, i w nauczycielach, którzy podchodzą do zajęć z większym entuzjazmem – mówi.
A Marcin Karpiński z IBE przekonuje, że to właśnie ich zaangażowanie może przynieść największą zmianę. – Nauczaniem początkowym zajmują się często osoby, które nie lubią matematyki. Rytmika i gry planszowe odczarowują ją dla nich samych – ocenia.