statystyki

Piasecki: Rodzime uczelnie nieprędko staną się konkurencyjne

autor: Ryszard Piasecki21.10.2014, 09:43; Aktualizacja: 21.10.2014, 09:43
Ryszard Piasecki, fot materialy prasowe

Ryszard Piasecki, Uniwersytet Łódzki.źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Niedawne rozpoczęcie roku akademickiego skłania do kilku refleksji. Media informowały o podwyżkach dla nauczycieli akademickich. Nie wspomniano jednak o tym, że mechanizm tych skromnych podwyżek jest skomplikowany (złożony z części obligatoryjnej i uznaniowej).

Jednocześnie tym samym nauczycielom odebrano możliwość korzystania ze zniżek podatkowych dla twórców (powyżej 84 tys. zł rocznie) oraz zabroniono pracy na drugim etacie. Pojawiły się głosy o wynikających z tego dużych korzyściach dla studentów, ponieważ wykładowcy nie mogą już dorabiać i od tej chwili będą z pełnym oddaniem przychodzić na dyżury. Mają one świadczyć o poprawiającej się kondycji polskiej nauki i uniwersytetów. Ich autorzy mogliby zadać sobie nieco więcej trudu, aby bardziej rzetelnie opisać sytuację na uczelniach. W rzeczywistości problemy naszych uniwersytetów są bowiem poważne, a wykładowcy będą jeszcze bardziej zajęci prowadzeniem mniejszych lub większych chałtur (pozauczelnianych).

Ryszard Piasecki, Uniwersytet Łódzki.

Ryszard Piasecki, Uniwersytet Łódzki.

źródło: Materiały Prasowe

Warto popatrzeć na stan rodzimej edukacji wyższej oczami studenta. Po pierwsze, na humanistycznym licencjacie student musi zaliczyć 40–50 przedmiotów mających często tylko po 2, 3 lub 4 punkty ECTS. Nie do końca uczelnie (wykładowcy) respektują zasady punktacji przedmiotów, tj. według liczby godzin wykładowych oraz pracy własnej studenta. W rezultacie punktacja często nie odpowiada zasadom ECTS. Programy na naszych uczelniach są przeładowane zbyt dużą liczbą przedmiotów, na których robi się stosunkowo niewiele. Na uczelniach zachodnich ogranicza się liczbę przedmiotów, ale podnosi się ich wagę nawet do 10–15 punktów ECTS. Na studiach magisterskich w Anglii studenci mają do przeczytania 10 artykułów (20–30 stron) na każdy wykład, a na przedmiot w ciągu semestru wymagane jest 100 artykułów i więcej. Zmniejszenie liczby przedmiotów nie oznacza mniejszego zapotrzebowania na wykładowców, ponieważ przedmiot prowadzony jest przez kilku wykładowców (profesor koordynuje realizację programu, mając do pomocy 2–3 adiunktów i asystentów). Oznacza to jednak konieczność ujednolicenia programu wykładanych przedmiotów przynajmniej w skali jednej uczelni. Nadmierna dowolność w tworzeniu programów (sylabusów) na naszych uniwersytetach prowadzi do obniżenia jakości nauczania, ponieważ wykładowca przygotowuje program według tego, co umie, a nie według tego, co obiektywnie powinien zawierać taki program.


Pozostało jeszcze 47% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Kryzys finansowy to chyba nie przypadek(2014-10-21 11:13) Zgłoś naruszenie 00

    Artykuły są co prawda ważne, ale nie sądziłem, że przykłada się tam do nich aż tak dużą wagę. To chyba nie jest najlepsza droga, któa powinni iść studenci i powielanie takiego modelu chyba nic nie da. A tak na marginesie, ciekawe jakie to artykuły i jaka jest ich jakość. Druga sprawa, która jakoś mnie nie dziwi, to szybkie reagowanie na wydarzenia na scenie międzynarodowej i aktualizowanie wiedzy przekazywanej studentom... - zapewne do następnego kryzysu, który pewnie narodzi się gdzieś w kręgach angloamerykańskich absolwentów wyedukowanych na stosie artykułów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane