Zgodnie z projektowanymi zmianami kuratorzy zyskają nowe możliwości w zakresie kontroli szkół oraz powoływania i odwoływania dyrektorów ze stanowiska.

- Jest to kontynuacja wcześniejszej polityki rządu zmierzającej do centralizacji szkół. Pierwszy krok wykonała Anna Zalewska w 2016 roku odwołując wszystkich kuratorów oświaty i powołując „swoich”. Tą ustawą ministerstwo idzie o krok dalej i, zmieniając liczbę głosów w konkursach, zmierza do tego, by faktycznie dyrektorów powoływali kuratorzy. Będzie to więc stanowisko obsadzane po linii ministerialnej - mówi dr Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji Przestrzeń dla Edukacji i aktywistka ruchu Obywatele dla Edukacji. Jak dodaje, ustawa wpłynie na dramatyczne ograniczenie autonomii edukacji i sprawi, że będzie ona zarządzana centralnie, a jedynie finansowana lokalnie.

Przede wszystkim dyrektor, który nie zrealizuje zaleceń pokontrolnych kuratora oświaty będzie mógł zostać przez niego odwołany bez wypowiedzenia

Z drugiej strony - kurator zyska także większy głos w zakresie powoływania dyrektorów na stanowiska. W tej chwili kuratoria i organy prowadzące mają trzy głosy, a rada pedagogiczna i przedstawiciele rodziców - po dwa. Ustawa zmienia te proporcje i przyznaje kuratorium pięć głosów, organowi prowadzącemu - trzy, a radzie pedagogicznej, związkom zawodowym i rodzicom - po jednym.

Ministerstwo Edukacji i Nauki chce zwiększenia także nadzoru kuratorium nad placówkami niepublicznymi. Jak uzasadnia ministerstwo:

To rozwiązanie pozwoli organowi sprawującemu nadzór pedagogiczny skutecznie reagować na napotykane problemy uniemożliwiające wykonanie czynności nadzoru pedagogicznego w niepublicznej szkole lub placówce. Problemem takim jest np. brak kontaktu z dyrektorem szkoły lub placówki albo osobą prowadzącą szkołę lub placówkę (często to ta sama osoba), brak odpowiedzi na pisma przesyłane do dyrektora albo osoby prowadzącej, nieudostępnianie dokumentacji w trakcie wykonywania czynności nadzoru pedagogicznego w szkole. Istotny w tej sprawie jest fakt, że sytuacje te najczęściej dotyczą szkół i placówek, w których przeprowadzenie czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego zaplanowano w związku ze skargami w sprawie ich funkcjonowania, zgłoszonymi do organu sprawującego nadzór pedagogiczny przez rodziców, pełnoletnich uczniów, nauczycieli lub inne podmioty.

W projektowanej ustawie MEiN wprowadza więc możliwość wydania przez organ sprawujący nadzór pedagogiczny osobie prowadzącej niepubliczną szkołę lub placówkę polecenia niezwłocznego umożliwienia wykonania czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego w szkole lub placówce oraz określa konsekwencje wynikające z braku realizacji tego polecenia.

Za niezrealizowanie tego polecenia będzie groziło nawet wykreślenia szkoły z ewidencji.

Kontrowersje budzą także zapisy dotyczące zajęć prowadzonych na terenie szkoły przez stowarzyszenia.

W tej chwili, aby stowarzyszenie mogło wejść do szkoły, zgodę musi wyrazić rada rodziców. Jak przypomina Kinga Gajewska, posłanka Koalicji Obywatelskiej, dokładnie taki sam postulat wysuwał w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda. Zgodnie z projektowaną ustawą, dyrektor szkoły lub placówki będzie miał obowiązek – przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych w ramach działalności stowarzyszenia lub organizacji w szkole lub placówce – uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty. Po uzyskaniu tej zgody - rodzice jedynie ją potwierdzą. - Jest to oczywista próba wyeliminowania ze szkół zajęć organizowanych przez instytucje, z którymi PiS się nie zgadza. Jeśli takie zapisy wejdą w życie, zorganizowanie np. Zajęć w ramach Tour de Konstytucja będzie niemożliwe - mówi Gajewska.

Dodatkowo, jak czytamy w uzasadnieniu do projektu, z uzyskania zgody kuratorium będą zwolnione zajęcia organizowane i realizowane w ramach zadań zleconych z zakresu administracji rządowej.

Projektowane rozwiązanie wpłynie na zwiększenie świadomości uczniów i rodziców o treściach zawartych w zaproponowanych programach. Rodzic powinien mieć prawo do decydowania o udziale dziecka w zajęciach, jak również zasięgnięcia informacji, np. o posiadanym przez osoby prowadzące zajęcia doświadczeniu zawodowym, kompetencjach i umiejętnościach, w zakresie objętym zajęciami.

- Ten zapis jest akurat zaskoczeniem. Andrzej Duda mówił przecież w kampanii wyborczej o tym, że to rodzice powinni decydować o tym, jakie stowarzyszenia i fundacje mogą wejść do szkoły i prowadzić w niej zajęcia. W praktyce ten zapis spowoduje, że niewielu dyrektorom będzie chciało się zapraszać do współpracy organizacje społeczne, ponieważ będzie to udręka formalna. Odbędzie się to ze szkodą dla uczniów, ponieważ organizacje pozarządowe dostarczają masę fantastycznych treści, które wzbogacają realizację podstawy programowej: edukacja klimatyczna, kulturalna, obywatelska, patriotyczna i regionalna o której tak dużo się ostatnio mówi – to wszystko realizują w szkołach pasjonaci – mówi dr Iga Kazimierczyk