Prace nad zmianami w Karcie nauczyciela trwały ponad cztery lata. Pieniądze na posiedzenia specjalnych zespołów w MEN dała UE. Samorządowcy prowadzili zażarte dyskusje ze związkowcami.



Ci pierwsi chcieli dopasować kartę do realiów współczesnego rynku pracy, a drudzy jeszcze bardziej ją zabetonować. Wydawało się, że jest już kompromis w sprawie najważniejszych zmian, choćby krótsze urlopy wypoczynkowe czy ograniczenie tych zdrowotnych. I oczywiście ukrócenie absurdalnej czternastki dla nauczycieli. Radość samorządowców z tego małego sukcesu, bo przecież pensum nie zostało podwyższone, była jednak przedwczesna.