statystyki

Na uniwersytetach wciąż panuje... feudalizm

autor: Jakub Kapiszewski30.05.2014, 16:00
Feudalizm przetrwał na uniwersytetach

Feudalizm przetrwał na uniwersytetachźródło: Newspix
autor zdjęcia: Marcin Lobaczewski

W zaciszach uniwersyteckich korytarzy przetrwał system, którego miejsce powinno być na kartach historii. Tak stary jak sama idea uniwersytetu. Feudalizm

Ponieważ wszystkim jest doskonale znane, że nie posiadam niczego, co pozwoliłoby mi wyżywić się i odziać, dlatego też zwróciłem się do waszej łaskawości i postanowiłem, że powinienem się oddać i powierzyć waszej opiece”. Tymi słowami wasal ślubował seniorowi wierność w zamian za gwarancję bezpieczeństwa. Tak działo się w średniowieczu.

Dziś feudalizm wciąż ma się nieźle, system – choć próbuje się go zmienić – nie tylko dostosował się do współczesnych realiów, lecz także usprawnił. Wasalizacja zachodzi w momencie przekroczenia progów uniwersytetu. Automatycznie, cicho i niepostrzeżenie. Powodując złość, niezadowolenie, a czasami zwykły niesmak.

– Kiedy szłam na studia doktoranckie, miałam już wymarzoną pracę – wspomina Anna, która nie chce podawać ani swojego prawdziwego imienia, ani miasta, w którym studiowała, ani uczelni i kierunku. Z tego prostego względu, że „jej branża nie jest zbyt duża”. Możemy jednak napisać, że była to jedna z lepszych uczelni w kraju. – Do tego udało mi się zdobyć stypendium doktoranckie. Kiedy jednak chciałam przedłużyć je na następny rok, usłyszałam od promotor, że nie ma o tym mowy, bo „za mało bywam na uczelni” i „się nie wykazuję”, że tak w ogóle to mam już pracę na etat i dlaczego miałabym pobierać dwie pensje, skoro w ramach jednej z nich nie wykonuję żadnych usług dla uniwersytetu? – mówi doktorantka.

Annę, jak opowiada, szczególnie zabolało to, że promotor przy podejmowaniu decyzji nie wzięła pod uwagę, że mimo pracy zawodowej nie zaniedbała ona naukowego rozwoju. Cała historia mogła mieć jednak drugie dno. Zbliżał się termin dużej konferencji i potrzebne były osoby, które mogłyby pomóc w jej organizacji. Lenno w postaci doktoranckiego stypendium trafiło do koleżanki z zakładu – bezrobotnej, mającej przez to o wiele więcej czasu na „świadczenie usług na rzecz uniwersytetu”.

Wasale bez ochrony seniora


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze FB:

Komentarze (9)

  • jp3(2014-05-30 20:13) Zgłoś naruszenie 20

    uniwersytety, stada starych dziadków fanzolących od rzeczy i produkujących publikacje których nikt nie czyta lepione z innych publikacji i oczywisci im więcej tytułów tym mniejsze osiągnięcia, profesor doktor docent zrehabilitowany, w USA jest stanowisko profesora i tyle, osiągnięcia się liczą a nie te biedne tytuliki które są komiczne

    Odpowiedz
  • z dużego miasta(2014-05-30 17:01) Zgłoś naruszenie 10

    Stara prawda. Oczywiście że nadal tak jest. Panowie i Panie Profesor jawnie temu przeczą, ale niestety ten system trwa nadal. Pracowałem na Uniw. Medycznym - zrezygnowałem, bo mój Kierownik-Ordynator kazał mi kazać artykuły na zamówienie firm medycznych, artykuły do czasopism i inne rzeczy, gdzie oczywiście na pierwszym miejscu miało się pojawić nazwisko Pana Profesora. Kilka rzeczy zrobiłem i zrezygnowałem. Był bardzo zdziwiony i oburzony nawet. Podobno byłem pierwszą osobą w jego karierze naukowej która zrezygnowała z pracy na uczelni. Mówił - "przecież nie będzie miał Pan doktoratu...". Nie potrzebuję doktoratu. Wystarczy być dobrym specjalistą w swoim fachu i przez to być cenionym. Nie warto być sługusem jakiegokolwiek profesora.

    Odpowiedz
  • Stefan(2014-06-02 11:43) Zgłoś naruszenie 10

    O upadku "dzisiejszych" uniwersytetów pisało się jeśli nie zarania ich istnienia, to przynajmniej od XIX wieku (wystarczy przejrzeć owoczesne gazety warszawskie czy kijowskie) i pisze się dziś. Pisze się u nas i w innych krajach. Ostatnio często krytykuje się - moim zdaniem słusznie - parametryzację osiągnięć naukowych. Płodzi się więc artykuły na sztuki, kombinuje, jak je wydrukować w "punktowanych" czasopismach, wypełnia coraz dłuższe formularze i inne druki, a na badania, namysł nad istotnymi kwestiami nie staje czasu.
    Niemniej zjawisko feudalizmu ma charakter "geograficzny", występuje w całej swej okazałości na wschód od Odry-Nysy aż do Kamczatki. I co gorsza, nic nie zapowiada zmiany

    Odpowiedz
  • Feudalizm panuje?(2014-05-31 05:27) Zgłoś naruszenie 00

    Chyba Marksizm ?

    Odpowiedz
  • leon(2014-05-31 09:05) Zgłoś naruszenie 00

    Ale tak nadal jest i będzie trwało jeszcze wiele lat

    Odpowiedz
  • m.a(2014-05-31 10:35) Zgłoś naruszenie 00

    cytuje: "a kiedy myślałem, by przy organizacji niedawnego Kongresu Kultury Akademickiej wykorzystać doktorantów jako wolontariuszy, spotkałem się zpytaniami: „A ile za to można dostać punktów?”. „A może jakieś zaliczenie?”
    24.5.2014 Gazeta Wyborcza str. 16 magazyn świąteczny,
    autor: PIOTR SZTOMPKA
    Podobne slowa PAN Sztompka wyglosil w czasie kongresu "kultury" akademickiej, za ktory opl;ata wynosila 200 zl i bez jej uiszczenia pracownik UJ nie mogl wziac udzialu nawet w jednej sesji.

    Odpowiedz
  • monik(2014-05-31 11:29) Zgłoś naruszenie 00

    Gdy zapytamy Europejczyków o to, by wymienili choć jedną dziedzinę w której absolutnie nie wolno pisać doktoratu by coś osiągnąć, to zawsze pada tylko jedno słowo:PRAWO.Jedna z moich najwązniejszych przesłanek dotycząca wyboru kierunku.

    Z wielkim zażenowaniem patrzę na ten cyrk made in Poland dotyczący rozdawania tytułów adwokatów,radców doktorom nauk, czy z czymś takim jak "obrona dezyderatu magisterskiego"-polski przymus studencki.To naprawde już historia na wszystkich uniwersytetach na świecie,żeby nie napisać egzotyka i potworna strata czasu.Wystarczy wejść na strony internetowe z translatorem gdy ktoś nie zna języka i poczytać.

    Odpowiedz
  • navoyka(2014-05-30 18:00) Zgłoś naruszenie 00

    Polskie szkolnictwo wyższe, to żenada. Tytuły w 80% nie mają nic wspólnego z wiedzą, a tym bardziej inteligencją. Promotorka mojej znajomej przywłaszczyła sobie 2 rozdziały z jej pracy magisterskiej. "Wygłosiła" ich zawartość na konferencji i opublikowała pod swoim nazwiskiem w książce, która się po tej konferencji ukazała. Nawet jej się tytułów nie chciało zmienić. Ale punkciki za konf. i publikację dla pani habilitującej się poleciały. Rzemieślnicy, rzemieślnicy, rzemieślnicy...

    Odpowiedz
  • navoyka(2014-05-30 18:04) Zgłoś naruszenie 00

    A, sorry! Cofam ostatnie zdanie. Takie porównanie to obraza dla uczciwych rzemieślników.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane