statystyki

Na jakich zasadach można podjąć pracę w szkole wyższej

autor: Urszula Mirowska-Łoskot11.02.2014, 07:11; Aktualizacja: 11.02.2014, 08:40

Praca w szkole wyższej obwarowana jest licznymi warunkami. Wynikają one z ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. z 2012 r., poz. 572 z późn. zm.). Ogranicza ona m.in. możliwość podejmowania pracy przez krewnych, jeśli miałaby występować pomiędzy nimi podległość służbowa. Specyficzne zasady zawierania umowy dotyczą też osób, które osiągną wiek emerytalny.

Naukowiec, który chce pracować na uczelni, może podjąć pracę na następujących stanowiskach:


Pozostało jeszcze 95% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • monika(2014-02-12 12:37) Zgłoś naruszenie 00

    Naukowcy,a moze raczej zawodowcy (mgr) piszą prace naukowe (książki) dla naszych wybitnych uczonych, po to by ich krewni mieli się z czego prawa uczyć,np.prawa finansowego.Przecież tytułów z Polski nikt nie traktuje poważnie zagranicą.To odpowiednik naszego magistra.No,nieco lepszego...

    Założenie jest takie by krewny (zazwyczaj student) mógł rozwinąć się intelektualnie za pośrednictwem kadry naukowej z Polski czytając ich źródła,a nie polskie.Polacy są od tłumaczenia i wydawania,często pod swoim nazwiskiem,gdyż np.Amerykanie twierdzą,że tytuły naukowe polskie nie mają wpływu na karierę edukujących się (z czym się osobiście zgadzam).

    Takie ,bądź co bądź,wybitne dzieła,nawet z innym nazwiskiem,są niebywałą inspiracją do badań naukowych,których podmiotem są sami wykładowcy.Badan w zakresie wpływu nazwiska na rynki finansowe.Tego na ile dane nazwisko (bedące marką już w zasadzie) przekłada się na wzrost finansowy,a na ile nie przekłada.Tego, czy może być zniesławieniem twierdzenie iż zatrudnianie poskich edukatorów i ich pociotków w różnych instytucjach liczących się w branży,w tym wielkich korporacji zagranicznych, wpływa na te instytucje negatywnie (twierdzenie poparte dowodami).
    Tworzenie pojęć "positive name" i "negative name w biznesie czy branży prawniczej.To ciekawy temat jak dla mnie.

    Nie podchodziłabym do tego tak rygorystycznie,przecież nie od dziś wiadomo,że wymiana międzynarodowa czy współpraca intelektualna niesie za sobą same pozytywy.A samo pojęcie kompetencji czy zdolności jest pojęciem elastycznym i może być przez każdego różnie interpretowane,w tym "nazywane" odpowiednim tytułem.

    Ja rozumiem problemy finansowe polskich naukowców i wynikające z tego implikacje,ale mimo wielu różnic należy traktować się wzajemnie życzliwie,co nie wyklucza konstruktywnej krytyki.Amerykanów uwielbiam gdyż są i zawsze będą źródłem wielkiego postępu.Nie wolno uczyć na uczelniach wyższych nieuczciwej konkurencji studentów czy doktorantów.

    Odpowiedz
  • Amigos(2014-02-11 21:33) Zgłoś naruszenie 00

    Czyli co, wielopokoleniowych rodzin profesorskich z tradycją akademicką już w Polsce nie będzie mogło być?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane