Badanie PISA sprawdza umiejętności 15-letnich uczniów w trzech dziedzinach: czytaniu ze zrozumieniem, rozwiązywaniu zadań i problemów matematycznych oraz rozumowaniu w naukach przyrodniczych. W najnowszej wersji, którą jako pierwszy ujawnił Dziennik.pl, na tle 64 przebadanych państw wypadliśmy nadspodziewanie dobrze i zajęliśmy 13. miejsce ex aequo z Kanadą.

W porównaniu z badaniem z 2009 r. polscy uczniowie są lepsi aż o 23 pkt. Bardzo korzystnie wygląda poprawa czytania ze zrozumieniem. Jeszcze w 2000 r. nasi gimnazjaliści wypadli pod tym względem znacznie poniżej średniej. Teraz jesteśmy w pierwszej „15”. Równie dużego skoku w tym czasie dokonał tylko Liechtenstein.

– Mamy powody do dumy i satysfakcji. Nasza młodzież jest najzdolniejsza na świecie. To efekt wielkiej pracy polskich nauczycieli – mówił premier Donald Tusk na specjalnie zwołanej konferencji. Razem z nim przemawiały i chwaliły się wynikami egzaminu nowa minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska i jej dwie poprzedniczki. Zaproszono nawet uczniów z jednego z liceów i przedstawiciela PISA. Nic dziwnego: rządowi brakowało sukcesów w sferze edukacyjnej.

Na pierwszy rzut oka to świetne wyniki. Nasz kraj obok Makau znalazł się wśród najszybciej poprawiających kompetencje matematyczne, a w pozostałych zdolnościach jesteśmy w grupie stabilnej poprawy. Ale nie aż tak dobre te wyniki, jak przekonywał rząd. Według jego wyliczeń dały nam one dwa pierwsze (w matematyce i czytaniu) i jedno trzecie (w naukach przyrodniczych) miejsce wśród krajów UE. W rzeczywistości są to jednak miejsca nieco słabsze, odpowiednio piąte, trzecie i trzecie.

Dobre nastroje rozwiewa bliższe przyjrzenie się raportowi. Wystarczy zapoznać się z pytaniami, na jakie odpowiadały nastolatki. Oto przykładowe zadanie z najwyższego, szóstego poziomu: „Helena jechała na rowerze z domu nad odległą o 4 km rzekę. Zajęło jej to 9 minut. Wróciła skrótem o długości 3 km, co zajęło jej 6 minut. Jaka była średnia prędkość Heleny?” Trudno uznać to za wielkie wyzwanie dla 15-latka. Mimo to, jak się okazuje, na zadania na tym poziomie poprawnie odpowiedziało tylko 5 proc. polskich gimnazjalistów, gdy w Szanghaju poradziła sobie z nimi 1/3 uczniów.

Dodatkowo polscy 15-latkowie nie pamiętają z lekcji takich podstawowych zadań, jak równania liniowe, nie wiedzą, co to są liczby zespolone, a do tego niewielu z nich spotkało się z nauką matematyki powiązaną z rozwiązywaniem rzeczywistych problemów. Wniosek z tego można wyciągnąć jeden: nastolatki uczone są tak, by sprawnie zdawać testy i egzaminy, a niekoniecznie, by matematykę wykorzystywać w codziennym życiu.

– Obycie testowe to nic złego. Poradzić sobie z testem to: opanować stres, wykonywać polecenia zgodnie z instrukcją, dobrze gospodarować czasem, pracować samodzielnie – ocenia Anna Dubiecka, ekspert ds. diagnostyki z WSiP. – Rzeczywiście wraz z wprowadzeniem nowego systemu egzaminacyjnego w szkołach uczniowie rozwiązują więcej testów i uczą się strategii rozwiązywania zadań różnego typu. Ale przecież aby osiągnąć dobre wyniki, potrzebne są jeszcze umiejętności związane z badaną testem dziedziną wiedzy – dodaje.

– PISA to renomowane badanie dające najlepszy obraz zmian w edukacji w poszczególnych państwach. I ewidentnie pokazuje bardzo pozytywne zmiany w Polsce – replikuje dr Michał Fedorowicz, szef Instytutu Badań Edukacyjnych. – Sukces w matematyce to efekt wieloletnich zmian. Także tego, że wraz z nową podstawą programową uczniowie gimnazjów mają osobny egzamin właśnie z matematyki, a to pierwszy rocznik z tej podstawy pisał test PISA – dodaje.