Młodzi Polacy coraz mniej się ruszają i są coraz bardziej otyli. Minister Joanna Mucha chce przekonywać lekarzy, żeby nie wystawiali bez potrzeby zwolnień z WF-u. A rodziców, by nie traktowali ich jako alibi. Resort sportu będzie propagował sport wśród najmłodszych. Ma na to 70 mln zł.
Diagnozę resortu wspierają przeprowadzane na przestrzeni lat badania. W 2010 r. okazało się, że zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia 60 min ruchu dziennie zażywa zaledwie co czwarty 11-latek. Im dziecko starsze, tym rusza się mniej. Godzinę ruchu miał już tylko co dziesiąty 17-latek. Połowa 13-latków siedzi w weekend przed telewizorem dłużej niż 3 godz., a przed komputerem spędza więcej niż dwie. Jeśli w 1979 r. siedmioletni chłopiec skakał w dal przeciętnie 1,29 m, 30 lat później odległość ta skurczyła się o 20 cm. Efekty? Liczba otyłych dzieci podwoiła się w ciągu dekady.
Resort Joanny Muchy uważa, że wina po części leży w nieatrakcyjnych lekcjach WF-u. Zgadza się z tym twierdzeniem dr Tadeusz Staniszewski z warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Uważa, że tylko ciekawe zajęcia mogą utrwalić dobre nawyki. – Możemy spojrzeć na WF jak na przygotowanie do rekreacji całego życia. Zajęcia poprowadzone tak, że dziecko ma ochotę aktywnie w nich uczestniczyć, zachęcą do kontynuowania aktywności sportowej w dorosłym życiu – mówi.