Tysiące szkół do likwidacji. Zabraknie miejsc dla dzieci?

autor: Artur Radwan21.09.2012, 07:14; Aktualizacja: 21.09.2012, 08:24
Samorządy tłumaczą, że likwidacja szkół, chociaż trudna pod względem społecznym, jest dla nich jedynym ratunkiem.

Samorządy tłumaczą, że likwidacja szkół, chociaż trudna pod względem społecznym, jest dla nich jedynym ratunkiem.źródło: ShutterStock

W tym roku padł niechlubny rekord liczby likwidowanych szkół. Wszystko przez niż demograficzny, od 2006 roku liczba uczniów zmniejszyła się prawie o milion, oraz puste kasy samorządów. Do 2014 roku z mapy Polski może zniknąć nawet pięć tysięcy szkół.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (41)

  • KCz(2012-09-29 03:32) Zgłoś naruszenie 00

    Kiedy słyszę o likwidacji szkół to wiem, że jako społeczeństwo cofamy się w rozwoju. Utrudnianie nauki dzieciom, zwłaszcza z małych miejscowości i wsi, poprzez zmuszanie ich do dojazdów do odległej szkoły lub korzystania z internatu, to krok wstecz, który zwiększy liczbę osób niedouczonych. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku budowano 1000 szkół na 1000-lecie Polski, co procentowało, że mieliśmy naród wykształcony (nie w papierach lecz w rzeczywistości). W dwudziestym pierwszym wieku szkoły likwidujemy, co moim zdaniem spowoduje zmniejszenie poziomu wykształcenia narodu.

    Odpowiedz
  • jeny(2012-09-21 13:08) Zgłoś naruszenie 00

    Przestańcie płakać! Po co te puste szkoły? Będą dzieci, będą nowe szkoły. Rozumię, że ludzie tracą pracę. Ale sztucznie utrzymywać szkołę. W dzisiejszych czasach wystarczy jedna dobra i nowoczesna szkoła na gminę. Skoro w całej gminie jest np. 200 uczniów szkół podstawowych.

    Odpowiedz
  • Plb(2012-09-21 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    do Marti
    Ludzie tracą pracę. Nie tylko nauczyciele. Potem jej szukają i znajdują kolejną i kolejną. Niekiedy zmieniają np. w ciągu 10 lat - siedmiokrotnie. Nie ma obowiązku pracować w zawodzie do końca życia. Można się przekwalifikować. Przecież mają wyższe wykształcenie.
    Dlaczego nauczyciele mają być inaczej (lepiej) traktowani przez państwo?

    Sami nauczyciele widząc co się dzieje (coraz mniej uczniów) nic nie robią, aby zmienić swoją sytuację - znaleźć inną pracę, przekwalifikować się... tylko czekają aż Polska da (z naszych podatków). A jak się nie będzie chciało udać to zastrajkują... (Taka roszczeniowa postawa).

    Odpowiedz
  • Iwona(2012-09-21 13:47) Zgłoś naruszenie 00

    Plb z IP: 95.41.221.*
    A ja nie ROZUMIE jak można być tak ciemnym jak tabaka w rogu. Pójdźmy po nitce do kłębka: mało dzieci - mało pieniędzy z rządu na dzieci, bo na każde dziecko jest subwencja. A nie można by tak: mniej dzieci, te same pieniądze, ta sama liczba klas, mniej liczne klasy w których się lepiej pracuje. Ale trzeba zmnienić sposób przyznawania subwencji, nie na ucznia, tylko na klasę, pod warunkiem, że nie będzie mniej liczna niż 8-10 osób. Proste? Ale nie dla złodziei w rządzie.

    Odpowiedz
  • gość(2012-09-21 11:37) Zgłoś naruszenie 00

    A inna historia jest taka, że samorządy w małych miejscowościach likwidują szkoły, a następnie powołują szkoły stowarzyszeniowe, w których zatrudnienie znajduje "odpowiednia" kadra. Dlatego tak mało gmin korzysta z mozliwości przekazywania szkół. Likwidacja jest bardzo łatwym sposobem na na znalezienie miejsc pracy dla...

    Odpowiedz
  • Czcibor 1024(2012-09-21 10:57) Zgłoś naruszenie 00

    19: krol z IP: 46.76.189.* (2012-09-21 10:09)
    "Jeden z punktów walki z Polskością. Kiedy język żydowski wprowadzą,jako urzędowy?"
    Kiedyś by uważać się za patriotę trzeba było umieć coś więcej niż wykrzykiwać na forum... Dobra trudno, poglądów Twoich nie zmienię, ale może chociaż poprawię podstawy wiedzy. Nie ma jako takiego języka "żydowskiego". Jest co najwyżej reanimowany język używany w Izraelu - hebrajski, oraz ewentualnie można jeszcze wspomnieć o jidysz, który jest żydowskim dialektem niemieckiego.


    Swoją drogą tak trochę głupio utrzymywać puste (acz z nauczycielami) szkoły w czasie niżu demograficznego. Ale jak rozumiem, większość tu obecnych chce się na to zrzucać w podatkach? Trudno, jest demokracja, a jeśli są reprezentatywną próbką głosujących to są w większości. Tylko proszę nie narzekać, jeśli wasze życzenie zostanie spełnione, a rachunek zostanie nam wszystkim przysłany w formie np. wyższego PIT czy VAT.

    Odpowiedz
  • Plb(2012-09-21 14:06) Zgłoś naruszenie 00

    Do Iwona. Tyle, że pieniądze nie pokryją wtedy pensji nauczycieli uczących uczniów. Nagle więcej pieniędzy nie będzie z subwencji. Powiem więcej. Jak będzie więcej klas to pieniądze będą podzielone na mniejsze kupki. I będzie ich brakować wszędzie. Dlatego subwencja jest na ucznia - powoduje to to, że pieniądze nie są źle wydawane i są tam, gdzie są potrzebne

    Odpowiedz
  • Adrianna(2012-09-21 12:59) Zgłoś naruszenie 00

    GRATULACJE za "LOGICZNE" rozwiązywanie samorządowych problemów finansowych.

    Na warszawskiej Białołęce dzieci od wieeeeelu lat uczą się na dwie zmiany do późnych godzin.
    A w tym roku pierwszoklasiści uczą się w pobliskim GIMNAZJUM - w taki oto sposób radzą sobie władze dzielnicy z przepełnieniem!

    Odpowiedz
  • Marti(2012-09-21 12:56) Zgłoś naruszenie 00

    Nie widać po was zainteresowania kadrą nauczycielską. Pamiętajcie że oni pójdą na bruk. Zastanawialiście sie kiedyś co myśli osoba tracąca pracę. Ile lat studiów bierze w łeb. To co się dzieje w Polsce daje popalić wszystkim grupom społecznym. Wam też dokopie ta sytuacja. Jużw przedszkolach modlą się o pieniądze na normalne funkcjonowanie. A szkoły nie zyskają więcej pieniędzy po zamknięciu kilku tysięcy palówek. Ze smrodem pozostaniemy my rodzice.I trzeba będzie sobie poradzić. A wy trzymajcie się kupy. Tego wam życzę... Mniej zawiści więcej wyobraźni.

    Odpowiedz
  • kloa(2012-09-21 16:36) Zgłoś naruszenie 00

    najpierw powiedzcie ze sa puste kasy samorzadowców a nie niz demograficzny samorzady az piszcza z biedy wszystko sie przerzuca na nich a kasy brak nie dają

    Odpowiedz
  • Stan(2012-09-21 11:52) Zgłoś naruszenie 00

    Do Czcibor 1024 i innych zwolenników likwidacji szkół. Niż demograficzny to idealny okres na leprze wykształcenie dzieci i młodzieży. Można tworzyć mniej liczne klasy np. do 20 uczniów. Skutkowało by to tym że nauczyciel poświęcał by więcej czasu na na ucznia oraz mógłby przekazać większy zakres wiedzy. W 30 /40 osobowych klasach nauczyciel wiele czasu poświęca na opanowanie takiej kompanii dzieci, stres dla jednych i drugich, nie mówiąc o rzetelnym wykształceniu i prawidłowej ocenie poszczególnego ucznia. Zostają jedynie testy wyboru jako miara wiedzy ucznia, żenada. Niezbyt liczne klasy sprawdzają się przy nauce języków. Czym mniejsza grupa uczniów tym leprze efekty w określonym czasie. Jestem pewien że działa to w innych przedmiotach. Edukacja to inwestycja i to zawsze korzystna, im więcej wydasz na dobrą edukację tym leprze rezultaty w przyszłości. Tylko idiota ignoruje dobrą inwestycję. Skutkiem tego stanu rzeczy będzie społeczeństwo idiotów.

    Odpowiedz
  • Iwona(2012-09-21 22:18) Zgłoś naruszenie 00

    Do Plb z IP: 95.41.221.*

    Ale właśnie cały pic polega na tym, żeby subwencja była przez rząd przeznaczana w stałej wysokości niezależnie od liczby uczniów. Wtedy byłoby tyle kasy co teraz, klasy mniej liczne, wszyscy zadowoleni: nauczyciele, uczniowie, samorządy. Ale rząd tego nie chce bo pod pretekstem niżu chce obciąć kasę na oświatę. I tyle.

    Odpowiedz
  • omcjełop(2012-09-21 19:21) Zgłoś naruszenie 00

    Trzeba w RP wyhodować matołów na wzór USA. To zamiary obecnych zarządców tego kraju. Wtedy będzie można łatwiej zarządzać motłochem i to jak się chce

    Odpowiedz
  • matka(2012-09-22 07:52) Zgłoś naruszenie 00

    Mieszkam w powiatowym miasteczku. Moja córka uczy się w trzeciej klasie szkoły podstawowej. W tym roku zlikwidowano jedną z klas równoległych, do klasy córki trafiło 8 nowych dzieci (jest ich teraz 32), podobnie jest w innych klasach 1-3 (30 lub więcej dzieci). Liczba dzieci w szkole systematycznie rośnie, za dwa lata ma być ich setka więcej (ponad 600). Tylu dzieci jeszcze w 40-letniej historii szkoła nie miała. Niż to fikcja, podstawowy problem tkwi w tym, że subwencja oświatowa, to największy dochód gmin i powiatów. Samorządy przez lata nauczyły się jak te pieniądze zagospodarowywać na różne cele, nie tylko oświatowe. Teraz już się tego robić nie da, bo koszty utrzymania szkół rosną, stąd powszechny lament samorządów. Prawda jest też taka, że w moim powiecie radni niestety nie zajmują się dobrem mieszkańców, tylko podnoszeniem sobie diet (1 800 zł bez podatku co miesiąc, w tm celu były w tym roku 3 sesje nadzwyczajne, a zwyczajnej pracującej żadnej). Kieruje nimi tylko zawiść, chęć dokopania komuś, kto jest w innej opcji traci stanowisko, pozycję, połowę wynagrodzenia. Myślą tylko o sobie. A dziecko jest kosztem, które każdemu przeszkadza, wiedzą to wszyscy, którzy dzieci mają. Dzieci jest mało tylko w apelach demografów, później nigdzie już dla nich nie ma miejsca.

    Odpowiedz
  • gosc(2012-09-21 22:51) Zgłoś naruszenie 00

    Iwona, subwencja co roku jest wyższa, bo nie może być niższa niż rok wcześniej. Teraz jednak nauczyciele dostali podwyżk (3,8 proc.) i nie wiadomo czy wzrost subwencji o (2,8 proc.) je pokryje. Bo jeszcze wzrosły składki. I mimo, że sybwencj jest wyższa,a uczniów mniej, może być za mała. I niestety subwecncja tlko z rządu do samorzadu idzie za uczniem, z samorżadu do szkoły zwykle nie.

    Odpowiedz
  • Hana(2012-09-21 21:38) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli brakuje miejsc w przedszkolach i żłobkach to można tworzyć "złobko-przedszkolo-szkoły " podsttawowe i w pomieszczeniach (często oddielnych segmentach z oddzielnym wejściem --bardzo łatwo można by takie żlobki tworzyć . baza jest, prąd, woda, ogrzewanie itp. Tylko zmodernizować, doposażyć i dla dzieciaków i rodziców wspaniałe rozwiązanie ---bo w jednym miejscu mogliby pozostawiać swoje pociechy . takie rozwiązania są i funkcjonują w innych krajach. dla rodziców wygoda i więcej mam chcących po urlopach macierzyńskich i wychowawczych powrócić do pracy ---mialoby zagwarantowane miejsca opieki dla dzieci. Często bardzo blisko domu. A i więcej mlodej kadry moznay zatrudnić w tych placówkach --młodzi by mieli pracę . Same korzyści ---tylko Samorządy ---muszą widzieć sens pomocy dla rodzin z dziećmi.

    Odpowiedz
  • szkolny emeryt(2012-09-22 23:59) Zgłoś naruszenie 00

    Chyba REFORMATOŁÓW!!!
    Niech sobie zmniejszą pensje, dla radnych wszelkich szczebli - bez diet, wystarczy zwrot za przejazd (nie muszą być radnymi, jak warunki nie odpowiadają - zobaczylibyśmy wówczas ilu jest "chętnych"), ponieważ w urzędach są komputery, to 20-30% urzędasów zwolnić, złotówkę na wydatki ogladać dwa razy - nie wolno oszczędzać na dzieciach i osobach starych! Czy to nie jest celowa robota? Psiakrew na durne orliki i przerażająco drogie stadiony to wystarczyło?

    Odpowiedz
  • tecra700(2012-09-24 08:15) Zgłoś naruszenie 00

    Miejsc nie zabraknie, bo liczba dzieci będzie stale spadała. Do tej pory wyjeżdżały do pracy za granicą tylko dorosłe dzieci osób nie posiadających domu, mieszkania, wpływowego zajęcia; obecnie wyjeżdżają młode osoby w wieku produkcyjnym posiadające rodziców w dobrej sytuacji materialnej. To koniec, punkt krytyczny "bomby demograficznej' został przekroczony. Kolejnym aspektem tej sytuacji będzie totalna zapaść na rynku nieruchomości z powodu większych zasobów mieszkaniowych, niż liczba i potrzeby mieszkaniowe obywateli.

    Odpowiedz
  • jolanta1(2012-09-25 22:12) Zgłoś naruszenie 00

    Niech sobie pobory obniżą - tak do średniej nauczycielskiej nauczyciela dyplomowanego, to starczy kasy na wszystko. Te cholerne urzędasy na wysokich szczeblach przeżeraja nasze pieniądze. Po kiego diabła te powiaty, województwa, urzędy marszałkowskie, kuratoria itd. Tam jest kasa!

    Odpowiedz
  • Plb(2012-09-21 12:18) Zgłoś naruszenie 00

    Nie ma badań potwierdzających, że zmniejszenie liczebności klas z 30-40 do 20 poprawi jakość kształcenia. Próg ten wynosi około 10 osób...

    Jeśli w danej szkole jest kilkanaście/kilkadziesiąt dzieci i porównywalna liczba nauczycieli to chyba coś nie tak. Ja rozumie, że nauczyciele walczą aby szkół nie likwidowano bo chodzi o ich etaty = ich pensje a nie dobro dzieci, ale niestety, kto zapłaci nauczycielom i z czego? Z tego co kojarzę, subwencja przyznawana szkole jest zależna od liczby uczniów...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane